
Rysunek kościoła: Anna Komarnicka |
|
W drodze do Emaus
Do
Emaus idziemy dopiero pod wieczór,
gdy dzień pochylił
się nad nami
jak dzban
przewrócony na piasku,
a zmęczenie
odebrało czułość dłoniom.
Więc
tak trudno Cię rozpoznać Panie,
choć
naprawdę idziesz z nami
i
tłumaczysz księgi wszystkie od początku.
Nasze Emaus leży
na nieznanym kilometrze drogi,
nie zaznaczonej
na żadnej mapie,
a przecież czeka
gdzieś na trasie
pomiędzy
rozpaczą a nadzieją.
Więc
idź z nami tak długo Panie
aż z
oczu opadną łuski
i
chleb odbierzemy z zabliźnionej dłoni.
Kazimierz Wójtowicz |
 |
Nie ma go tu,
bo powstał z martwych
Mt.
28, 1-10 |
|
Minęły święta Paschy. Dla
Żydów najważniejsze. Życie w Jerozolimie powracało do normalnego,
codziennego trybu. Ale nie dla uczniów Jezusa Chrystusa i dla niewiast z nim
związanych.
Co przeżywa się na trzeci
dzień po śmierci drogiej osoby? Jakie myśli wypełniają człowieka na
wspomnienie o Mistrzu, któremu się zaufało, powierzyło swoje życie? Czy nie
głęboki smutek, żal, a w ich przypadku nawet rozczarowanie, bo mówił, że żyć
będzie wiecznie, a On w grobie? Przerażeni tym, co się stało na Golgocie,
bezradni, jak owce bez pasterza. Jak to było możliwe, co my teraz zrobimy?
W tej żałobie niewiasty nie
straciły poczucia obowiązku. Wprawdzie ewangelista Mateusz nie pisze o tym,
ale z innych ewangelii wiemy, że nakupiły wonności, aby pójść i namaścić Go.
Chciały także obejrzeć grób, w piątek w wielkim pośpiechu zamknięty wielkim
kamieniem. To były ich myśli. Takimi troskami wypełnione były ich serca. W
tym względzie jakże niewiele się zmieniło. Po pogrzebie najbliżsi przez
wiele dni nieraz wędrują na cmentarz, do grobu bliskiej osoby, by obejrzeć
czy uporządkować grób, złożyć kwiaty. Idzie się z myślami o śmierci,
przemijaniu. Dla niejednych jest to wprost złośliwa satysfakcja, że wszyscy
się tam znajdą, śmierć czeka wszystkich. Myśli nasze potrafią być tak bardzo
związane ze śmiercią i grobem, że zapomina się o zmartwychwstaniu.
Gdy Jezus Chrystus mówił
uczniom, że zmartwychwstanie, nie docierało to do nich. Gdy mówił
Izraelitom, że jest Zbawicielem, obiecanym Mesjaszem, Synem Bożym uznali to
za bluźnierstwo. Zażądano dla Jezusa śmierci. Wołając: ukrzyżuj Go! chcieli
udowodnić Jezusowi, że On także umrze. A najbliższym pozostało złożenie Jego
umęczonego ciała w grobie. Aby nie mieć wątpliwości - postarano się o straż,
która w dzień i w nocy pilnowała grobu. My ci pokażemy, że ty z grobu nie
wyjdziesz, będziemy mieli potwierdzenie twojej śmierci. Grzesznicy skazani
na śmierć, ludzie z pozoru tylko pobożni, a idący także drogą zguby chcą,
aby wszyscy dzielili z nimi ten sam los. Dla tego tyle zła na świecie,
Krzywdy, przemocy, zabójstw, wojen, tego, co prowadzi do śmierci.
Niewiasty nie umiały z tego
kręgu śmierci się wydostać. Smutek i ból. Ale w ich sercach była także
miłość do ich Mistrza. Ona była mocniejsza od obawy przed żołnierzami
strzegącymi grobu. I one pierwsze przeżyły największe zaskoczenie i
zdumienie w swoim życiu. Szły ku śmierci, a zobaczyły życie, bo żywego,
zmartwychwstałego Chrystusa - w. 8 -10. Chciały obejrzeć grób, a usłyszały:
„nie ma Go tu, bo powstał z martwych”, by za chwilę objąć Go za nogi i
złożyć Mu pokłon.
Zbawiciel nie skarcił ich za
to, że szukały Go umarłego, w grobie, że w godzinach smutku, zwątpienia
zapomniały o Jego słowach, w których mówił, że p[o trzech dniach
zmartwychwstanie. Szukały ukrzyżowanego, znalazły zmartwychwstałego!
Smutek śmierci zmienił się w tryumf życia. Płacz w radosne śpiewanie
„Alleluja”. Nastał najwspanialszy czas.
Niewiasty nie wiedziały jak
dokonał się cud zmartwychwstania. One o to nie pytały. Nie musiały, bo
Chrystus Pan był wśród nich. Śmierć nad Nim panować już nie mogła. A gdy
Jezus ukazał się także uczniom, ich serca również wypełniły się wielkim
zdumieniem i radością.
Wczuwamy się w przeżycia
niewiast i uczniów Pańskich. Gdybyśmy jednak na tym poprzestać mieli,
biednymi byśmy byli, bo byśmy im zazdrościli. Nie musimy. Jezus Chrystus
umiłował wszystkich ludzi, wszystkim, którzy proszą daje przebaczenie i dar
życia wiecznego. To On mówi: „Oto jam jest z wami po wszystkie dni, aż do
skończenia świata”
Zmartwychwstanie przewyższa
nasze zrozumienie. Ale tylko ci, którzy jak niewiasty czy uczniowie, nawet w
największym bólu idą do Jezusa, z myślami o Golgocie i grobie, otrzymują
odpowiedź: „Nie ma Go tu, bo wstał z martwych”. On żyje! A ty gdy uwierzysz
Mu, będziesz mógł żyć w Jego Królestwie.
ks. Andrzej
Czyż |
|
 |
UCZMY SIĘ OKAZYWAĆ WDZIĘCZNOŚĆ...
Albert Schweitzer
(1875-1965), filozof, teolog, lekarz, muzyk, wielki
autorytet moralny XX wieku. Wszechstronnie utalentowany syn
pastora z alzackiej wsi Gunsbach, wyrzeka się kariery
naukowej, aby jako lekarz nieść pomoc mieszkańcom
afrykańskiej dżungli. W 1913 r. założył w Lambarene szpital,
który stał się symbolem ludzkiego. braterstwa, miłości i
ofiarności.
Kiedy z
perspektywy lat spoglądam na swoją młodość, wzrusza mnie
myśl, jak wielu ludziom winien jestem wdzięczność za to, co
mi dali lub czym dla mnie byli. Zarazem jednak ze smutkiem
uświadamiam sobie, jak niewiele tej wdzięczności w istocie
okazałem ludziom, gdy byłem młody. Wielu z nich rozstało się
z życiem, zanim zdołałem wyrazić, jakie znaczenie miała dla
mnie okazana mi przez nich dobroć i wyrozumiałość. Nieraz
nad grobami głęboko poruszony wypowiadałem w duszy słowa,
które moje usta niegdyś winny były przekazać żywym.
|
|
Wydaje mi się przy
tym, że nie mogę powiedzieć, iż byłem niewdzięczny. W porę
zbudziłem się z młodzieńczej bezmyślności, by doświadczonej
od ludzi dobroci i wyrozumiałości nie traktować jako
oczywistych. Uwrażliwiłem się na to równie wcześnie, jak na
panujące w świecie cierpienie. Ale do dwudziestego roku
życia, a nawet i później, zbyt mało dbałem o to, by swą
wdzięczność wyrażać. Nie doceniałem znaczenia, jakie ma dla
ludzi szczere jej okazywanie. Często także nie potrafiłem
przełamać nieśmiałości powstrzymującej mnie przed
wypowiedzeniem słów podziękowania.
Biorąc pod uwagę
swoje własne przeżycia, nie sądzę, by w świecie było tak
wiele niewdzięczności, jak zazwyczaj się twierdzi. Nigdy nie
mogłem przyjąć takiej interpretacji opowieści o dziesięciu
trędowatych, zgodnie z którą tylko jeden z nich poczuwał się
do wdzięczności. Sądzę, że wdzięczni byli wszyscy. Ale
dziewięciu z nich udało się najpierw do domu, by szybko
pozdrowić bliskich i rozejrzeć się w swoich sprawach,
odkładając na później pójście do Jezusa z podziękowaniem.
Nie doszło do tego, gdyż sprawy domowe zatrzymały ich, a w
tym czasie Jezus umarł. Jeden natomiast miał dar kierowania
się bezpośrednim odczuciem. Odszukał więc zaraz tego, który
mu pomógł i swą wdzięcznością dodał mu otuchy.
Wszyscy winniśmy
się starać o bezpośredniość, o to, by wdzięczność nie
okazywana stała się okazywaną. Wtedy będzie więcej w świecie
słońca i więcej energii, aby czynić dobro. Zarazem każdy z
nas powinien bronić się, by nie przejąć do swego
światopoglądu gorzkich porzekadeł o niewdzięczności świata.
Pod ziemią płynie wiele wody, która nie wytryska jak źródło.
Bądźmy więc ufni. Sami wszakże winniśmy być wodą, która
znajduje drogę, by stać się źródłem, przy którym ludzie
zaspokajają swe pragnienia wdzięczności.
Jeszcze jedno
przejmuje mnie wzruszeniem, kiedy wracam myślą do swoich
młodych lat: że tak wielu ludzi dało mi coś lub było czymś
dla mnie, wcale o tym nie wiedząc. Oddziaływali na mnie
tacy, z którymi nigdy nie zamieniłem słowa, i nawet tacy,
których znałem tylko ze słyszenia. Wniknęli w moje życie i
stali się w nim siłą. W wielu wypadkach nie odczuwałbym tak
jasno i nie postępował tak zdecydowanie, jak odczuwam i
postępuję, gdybym nie znajdował się pod pewną presją tych
ludzi. Dlatego zawsze mi się zdaje, że duchowo żyjemy tym,
co nam dali ludzie w ważnych godzinach naszego życia. Tych
brzemiennych znaczeniem godzin nic nie zapowiada, nadchodzą
one nieoczekiwanie. Są niepozorne, zaledwie się je zauważa.
Czasem nabierają dla nas znaczenia dopiero we wspomnieniu,
podobnie jak piękno muzyki lub krajobrazu niekiedy też
dopiero we wspomnieniu nam się ukazuje. Wiele z tego, co
stało się nasz dobrocią, łagodnością, zdolnością
przebaczania, szczerością, wiernością, siłą w cierpieniu,
zawdzięczamy ludziom, u których w małym lub dużym wydarzeniu
doświadczyliśmy tego samego. Idea, która stała się życiem,
zapadała w nas i rozgorzała.
Nie sądzę, by
można było człowiekowi zaszczepić
to, czego w nim nie ma. Zazwyczaj są w ludziach
wszystkie dobre idee jako materiał zapalny. Ale wiele z tego
materiału zapala się dopiero wtedy lub też dopiero rozpala
się na dobre, kiedy przerzuci się doń płomień czy płomyk z
zewnątrz, od innego człowieka. Czasami nasze zarzewie
bliskie jest wygaśnięcia, lecz rozpala osę na nowo dzięki
przeżyciu wywołanemu przez jakiegoś człowieka. Każdy z nas
winien zatem z głęboką wdzięcznością pamiętać o tych, którzy
wzniecili w nim płomienie.
Gdybyśmy mogli na
nowo spotkać ludzi, którzy stali się naszym
błogosławieństwem i opowiedzieć im, dzięki czemu się nim
stali, zdumieliby się zapewne, co z ich życia przeniknęło w
nasze. Nikt z nas tak samo nie wie, co budzi w ludziach i co
ludziom daje. Tylko niekiedy dane nam jest dostrzec jakieś
znamię naszego wpływu, abyśmy się nie zniechęcali. |
|
| Sylwetki:
Andrzej Krehut
Wywiad z
kuratorem Parafii Ewangelicko-Augsburskiej w Skoczowie
P. Andrzej Krehut urodzony w Jaworzu, od 1979 roku
związany ze zborem w Skoczowie, żona, trzy córki.
*
Został Pan wybrany na kuratora Parafii Ewangelickiej w
Skoczowie. Wybór Rady Parafialnej był jednomyślny. Zatem
zyskał Pan zaufanie wszystkich prezbiterów. Proszę
powiedzieć, jak długo jest Pan członkiem Rady Parafialnej? |
 |
|
Członkiem Rady Parafialnej naszej Parafii jestem od 1983
roku. Jest to moja czwarta kadencja. W drugiej kadencji
powierzono mi funkcję skarbnika Rady Parafialnej. W mojej
trzeciej kadencji pełniłem funkcję sekretarza Rady
Parafialnej. W obecnej zostałem wybrany kuratorem naszej
Parafii.
*
W
Pana ocenie - jak zmieniło się działanie Rady Parafialnej w
zmieniających się warunkach politycznych i gospodarczych,
które niewątpliwie mają wpływ na życie Parafii?
W moim odczuciu nowe warunki polityczne w naszym kraju
zmieniły miejsce naszego Kościoła w Państwie. Zostały
uregulowane stosunki między Kościołem
Ewangelicko-Augsburskim w RP a Państwem. Co do naszej
Parafii - wizyta papieża w naszym Kościele sprawiła, że nasz
Kościół jest pozytywnie odbierany przez braci z Kościoła
Rzymsko-Katolickiego. Parafia nasza ma bardzo dobrze ułożone
stosunki z władzami naszej gminy, które wspierają nas w
niektórych naszych pracach np. otrzymaliśmy pomoc przy
wykonaniu parkingu pod ogrodem, sfinansowanie wykonania
jednej strony ogrodzenia na cmentarzu w Pierśćcu, a w tym
roku pomogą w wykonaniu oświetlenia wieży naszego kościoła
oraz poszerzenia parkingu nad kościołem.
*
Wspomniał Pan o sprawach, do których Parafia się
przygotowuje. Proszę przybliżyć, co w najbliższym czasie
będzie realizowane?
Rada
Parafialna na najbliższy rok jako zadanie pierwszoplanowe
postanowiła dokonać remontu budynku starej szkoły. W
ubiegłym roku dokonano wymiany okien na piętrze oraz
wyremontowano mieszkanie dla obecnego wikariusza. W obecnym
roku postanowiono dokonać wymiany okien na parterze,
wykonania nowej elewacji budynku (nowy tynk) oraz wymiany
rynien na tym obiekcie.
Są to, jak wspomniałem, prace pierwszoplanowe, co nie
znaczy, że nic poza tym nie będzie czynione. Chcemy ponadto
wykonać drobne prace kosmetyczne wokół naszego Kościoła. W
planie mamy zagospodarowanie ogrodu przed plebanią oraz
poszerzenie parkingu nad Kościołem i wykonanie nowego
parkingu pod ogrodem. Prace te, a szczególnie remont budynku
starej szkoły, łączą się z dużymi nakładami finansowymi i
pragnę przy tej okazji zwrócić się w imieniu Rady
Parafialnej z serdeczną prośbą do naszych parafian o
wspomożenie finansowe w postaci składania ofiar na listę,
która wyłożona jest w kancelarii. Za wszystkie ofiary, które
pomogą udźwignąć ten nasz wspólny ciężar, serdeczne Bóg
zapłać.
Myślę, że możemy liczyć na swych zborowników, którzy
już niejednokrotnie odpowiadali na nasze apele,
spontanicznie dając dowód swojej ofiarności.
*
Reprezentuje Pan Parafię. Proszę przybliżyć, co należy do
zadań kuratora Parafii?
Jako kurator, jestem tak samo radnym i ciążą na mnie takie
same obowiązki jak na każdym radnym. Jako członek Prezydium
Rady Parafialnej, wspólnie z proboszczem, gospodarzem
Parafii oraz pozostałymi członkami Prezydium muszę czuwać
nad prawidłową gospodarką finansową naszej Parafii. Zgodnie
z regulaminem parafialnym do zadań kuratora i całej Rady
Parafialnej należy:
–
czuwanie nad zachowaniem czystości nauki Kościoła
oraz krzewienie życia religijnego w Parafii,
–
wspieranie duszpasterzy w modlitwie i współdziałanie
z nimi w duchowym budowaniu zboru,
–
dawanie dobrego przykładu innym,
–
zabieganie o godne święcenie niedziel i świąt, troska
o porządek oraz czas i miejsce nabożeństw i o regularne
uczęszczanie parafian na nabożeństwa,
–
troska o chrześcijańskie wychowanie dzieci i
młodzieży,
–
przygotowanie wyborów zgodnie z prawem wyborczym,
–
zarząd majątkiem parafialnym, powoływanie i
zwalnianie świeckich pracowników parafialnych.
*
Parafia to nie tylko mury, ale przede wszystkim ludzie,
społeczność wierzących. Jakie zadania nowa Rada Parafialna i
nowy kurator zamierza poczynić, aby zbór umacniał się w
wierze i społeczności zborowej?
Prezydium Rady Parafialnej wspólnie z Radą Parafialną
jako pomocnicy księży czujemy się współodpowiedzialni nie
tylko w sprawach gospodarczych, ale i duchowych zboru.
Obecna Rada Parafialna chce dążyć do ściślejszej współpracy
pomiędzy grupami działającymi w naszej Parafii poprzez
wspólne spotkania, które pomogą nam w rozwiązywaniu
wspólnych problemów naszej Parafii.
*
Od kilkunastu lat jest Pan związany z problemami, jakie
obecne są w zborze. Na zakończenie proszę podzielić się Pana
niepokojami związanymi ze zborem oraz jakie dostrzega Pan
pozytywne jego elementy?
Najbardziej jestem zaniepokojony malejącą frekwencją
parafian uczęszczających na nabożeństwa. Druga sprawa
istotna dla prawidłowego funkcjonowania Parafii to składki
kościelne, gdzie za ubiegły rok z płatnością zalega około
25% podatników. Zaznaczyć tu trzeba, że Parafia musi za
wszystkich i tych niepłacących odprowadzić na rzecz diecezji
i Konsystorza łącznie 5 zł od duszy.
Do pozytywnych aspektów można zaliczyć wybór naszego
zborownika pana inż. Adama Pastuchy na stanowisko kuratora
diecezjalnego, który będzie reprezentował naszą Diecezję i
Parafię wspólnie z Janem Wojnarem (kuratorem poprzedniej
Rady Parafialnej) w Synodzie naszego Kościoła. Budująca jest
również zwiększająca się liczba młodzieży biorąca udział w
swych spotkaniach.
W tym miejscu pragnę podziękować w imieniu Prezydium oraz
Rady Parafialnej naszym księżom za wkładany trud i wysiłek w
dobre funkcjonowanie naszej Parafii oraz modlitwy niesione
do Boga w intencji nie tylko naszego zboru, ale całej
jednoty ewangelickiej i narodu. Pragnę również podziękować
naszemu chórowi za służbę swymi pieśniami w nabożeństwach,
jak również wszystkim, którzy przyczyniają się do prac na
rzecz i dla dobra Parafii. Jest to nasze wspólne dobro, o
które musimy wspólnymi siłami dbać.
Rozmawiał
ks.
Andrzej Krzykowski |
|
|
ZROZUMIEĆ CIEBIE!
Czy można zrozumieć
Ciebie? Tak wiele razy zadawałem sobie to pytanie.
Dziś myślę, że
zrozumiałem wiele z tego, co tak długo było dla mnie tylko
„pamiątką” Wielkiego Tygodnia. Zrozumiałem, gdyż tak bardzo
podobna jest historia naszego syna. Pozwól, że użyję porównania:
Tak jak czekano na Twojego Syna, tak my czekaliśmy, kiedy urodzi
się nasze dziecko. Byliśmy przygotowani, aby je przyjąć.
Nadszedł czas, kiedy miało przyjść. Ten tak bardzo oczekiwany
dzień był tak bardzo prozaiczny, zwykła sobota, sobota przed
Niedzielą Palmową. Nasz syn przyszedł, kiedy wszyscy byli zajęci
swoją pracą, sprzątaniem, przygotowaniami do Świąt. Urodził się,
a jego przyjście na świat było zaskoczeniem dla wielu tak, jak
przyjście Twojego Syna. Dzień jego triumfu był - jak Twojego
Syna - w Niedzielę Palmową. Tak wielu ludzi witało go,
gratulowało, miał wspaniałe przyjęcie, wielu płakało z radości,
że się pojawił. Lecz była to radość przed tragedią, jak hosanna
w Jerozolimie przed przeżyciami Twojego Syna.
Ten Wielki Tydzień
stał się dla nas naprawdę wielki. Jeszcze nigdy nie byliśmy tak
bardzo skonfrontowani z: poświęceniem, cierpieniem, bólem i
śmiercią.
Wielki Tydzień - czas,
kiedy dopełnia się ostatni akt rozpaczy, czas, kiedy umiera syn.
Tak wiele przeżyć było do siebie podobnych. Po euforii przyjęcia
nagle tragiczna wiadomość tak, jak „hosanna” została zdruzgotana
przez „ukrzyżuj go”, tak nasza radość została zdruzgotana
wiadomością, że syn nasz umiera. Tak, jak zdrada wypowiedziana z
ust przyjaciela była zapowiedzią śmierci, tak słowa z ust
lekarza - „To dziecko nie ma szans przeżycia „ - były bólem, jak
zdrada najlepszego przyjaciela. Co działo się w tych dniach
oczekiwania na finał, wiemy oboje.
Modlitwa aż do
krwawego potu.
Tak wielu z nas
modliło się wtedy w naszych domach, w naszym kościele oraz
kościołach innych wyznań, tak wiele krwawych łez lało się w
czasie modlitwy.
„Jeżeli to możliwe,
daj mu Ojcze życie, ale nie nasza, lecz Twoja wola niech się
stanie”.
Tak wielu w tych
dniach przeżyło na nowo, co to modlitwa, co znaczy jedność,
pomimo różności w okazywaniu swojej wiary w Ciebie. Za te
modlitwy, za tych, którzy wytrwali w naszym „Getsemane”,
dziękujemy, za telefony od ludzi, których nawet nie znaliśmy z
imienia, za uściski przyjaciół, którzy przybyli w tych dniach,
by razem spędzić choć chwilę przed wielkim pytaniem - Co dalej?
Była noc, gdy Go
prowadzili.
Twój Syn szedł w ciemności nocy. Była noc, gdy po 10 godzinach
oczekiwania przyjechała wreszcie specjalna karetka, która
zabrała naszego syna. W ciemności nocy nasz wzrok odprowadzał
malejące światła oddalającego się samochodu. Pozostaliśmy z
opinią lekarza - „My już nic nie możemy zrobić” i z pytaniem -
„Czy przeżyje?”.
Był opuszczony. -
Izajasz 53,3a Zamknięty w czterech ścianach inkubatora, otoczony
spiralą kabli i czujników rejestrujących bicie jego serca. I
dłonie włączające kolejny elektryczny impuls, gdy na ekranie po
raz kolejny ukazała się tylko linia prosta.
Lecz On zraniony
jest. -
Izajasz 53,5a Jego dłonie, ręce, nogi i głowa zranione i sine od
kolejnych ukłuć igieł, kroplówek, strzykawek. W malutkich żyłach
rana obok rany, lecz tymi ranami był leczony.
I nie otworzył
swoich ust jak jagnię na rzeź prowadzone. -
Izajasz 53,7b Swój ból znosił w ciszy, jego urywany oddech,
kiedy w beznadziei podnosił swoje dłonie do góry, siniejąca
twarz przykryta przeźroczystą maską tlenową i usteczka ciche,
wyrażające tragedię jego walki ze śmiercią.
I skłoniwszy głowę
oddał ducha. -
Jan 49,30b Osiem razy skłaniał swoją głowę, osiem razy linia na
monitorach stawała się przerażająco prosta, gdy stawało jego
serduszko.
Nie ma go tu, oto
miejsce, gdzie go złożono. -
Marek 16,6
Czy ktoś rozumiał
naszą radość, gdy w białym beciku, na naszych rękach wychodził z
gmachu szpitala - kliniki nasz jedyny syn. Trzy tygodnie i
wreszcie ta wspaniała wiadomość: „On żyje”. Z jaką radością
zabieraliśmy naszego syna. Trzy tygodnie temu naszym marzeniem
było, by mógł być podłączony do sztucznego serca i płuc. Dziś
jesteśmy szczęśliwi, że opuścił to miejsce.
Zrozumieć radość
zmartychwstania.
On sam stanął wśród
nich. -
Łukasz 24,36 Mijają dni i lata, pozostajemy w wierze, że kiedyś
nasz syn będzie także mógł stanąć wśród nas.
Uczymy go, jak
poruszać rączkami i nóżkami, tego, co dla wielu jest tak
naturalne, jest odruchem, zwykłą kolejnością w rozwoju, to dla
naszego syna jest twardą szkołą ćwiczeń, badań, cotygodniowych
wyjazdów do szpitala.
Każdy nowy ruch, każdy
nowy gest, roześmiana buzia i szczery głośny śmiech są kolejnym
krokiem do pokonania bariery wyznaczonej przez lekarzy słowem
„paraliż”. Zrozumieliśmy lepiej Wielki Tydzień, rozumiemy
więcej, co to ból, cierpienie, kalectwo. Wiemy, co znaczy
pogodzić się ze śmiercią dziecka, i co to radość przywrócenia do
życia. Możemy lepiej zrozumieć Ciebie i za to także dziękujemy.
B.C. |
|
I poznali go
Nie tylko do apostołów
przyszedł Jezus po zmartwychwstaniu.
Nie tylko na ich
wierze mu zależało.
On przyjdzie i do
ciebie, bo Jemu i na Twojej wierze zależy.
W chwili, gdy nie
będziesz się zupełnie tego spodziewał,
zobaczysz go w całej
prawdzie.
Może jako Obecnego.
może jako Sprawiedliwość, Dobroć czy Mądrość.
Przyjdzie, żebyś
uwierzył, żeby przynieść ci pokój,
żeby nabrały sensu
twoje codzienne krzątania.
Żeby nabrała sensu
twoja praca, odpoczynek, cierpienie, śmierć.
Kazimierz Wójtowicz |
|
Kościół to my - kilka myśli...
Mówimy o
Kościele, żyjemy w Kościele, tworzymy Kościół. Czym dla ciebie
jest Kościół?
Kościół jest tam,
gdzie Bóg jedna się z człowiekiem.
Kościół jest tam,
gdzie Duch Św. przekonuje człowieka, że jest on własnością
Jezusa, który prowadzi go do Swego Królestwa.
Kościół jest tam,
gdzie panuje Jezus Chrystus.
Kościół jest
wieczny, gdyż zwiastowanie Ewangelii może być stłumione, ale
nigdy wykorzenione.
Kościół jest
nieprzemijający, gdyż ustanowiony został na dziele Jezusa
Chrystusa, które jest wieczne.
Ks. dr M. Luter o Kościele:
Wierzę, że istnieje
na ziemi święty Kościół chrześcijański, to znaczy społeczność
wszystkich chrześcijan na świecie, jedyna oblubienica
Chrystusowa i Jego duchowe ciało, którego on jest głową. Słowo
Ewangelii i Sakramenty jednoczą chrześcijan.
Świadectwo Pisma Świętego o Kościele:
Głową Kościoła jest
Jezus Chrystus:
I wszystko poddał
pod nogi Jezusa, a Jego samego ustanowił ponad wszystkim Głową
Kościoła.
Efez. 1.22
On także jest Głową
Ciała Kościoła, Kościoła; On jest początkiem, pierworodnym z
umarłych, aby we wszystkim był pierwszy.
Kol. 1,18
Bo mąż jest głową
żony, jak Chrystus Głową Kościoła, ciała, którego jest
zbawicielem.
Efez. 5,23
Kościół to owczarnia Pańska:
Ja jestem dobry
pasterz i znam swoje owce, i moje mnie znają. Mam i inne owce,
które nie są z tej owczarni; również i te muszę przyprowadzić, i
głosu mojego słuchać będą, i będzie jedna owczarnia i jeden
pasterz.
Jan. 10, 14.16
Kościół to winnica Chrystusowa:
Ja jestem krzewem winnym, wy jesteście latoroślami. Kto trwa
we mnie, a Ja w nim, ten wydaje wiele owocu;
bo beze mnie nic uczynić nie możecie. Jan. 15,5
Kościół to żywy organizm:
Albowiem jak ciało
jest jedno, a członków ma wiele, ale wszystkie członki ciała,
chociaż ich jest wiele, tworzą jedno ciało, tak i Chrystus.
I Kor. 12,12
Kościół to dom zbudowany z żywych kamieni:
I wy sami jako
kamienie żywe budujcie się w dom duchowy,
w kapłaństwo święte, aby składać duchowe ofiary przyjemne Bogu
przez Jezusa Chrystusa. I Piotra 2,5
Wyznanie Nicejsko - Konstantynopolitańskie:
... Wierzę w jeden,
święty, powszechny i apostolski Kościół.... Jeden, gdyż jeden
jest Pan, Głowa Kościoła.
Święty, gdyż jest
własnością Chrystusa i działa w nim Duch Święty.
Powszechny, gdyż
jednoczy wszystkich wierzących w Chrystusa na świecie.
Apostolski, gdyż
zwiastuje Ewangelię, którą Chrystus przekazał apostołom. |
|
Diecezjalny Zjazd Chórów w Skoczowie
Trwają prace
przygotowawcze do Zjazdu Chórów Diecezji Cieszyńskiej, który
w tym roku odbędzie się w naszym skoczowskim kościele w dniu
27.04.1997 r. Udział w zjeździe zapowiedziało 28 chórów z
naszej diecezji. W tym dniu do Skoczowa przyjedzie około 900
samych tylko wykonawców. Nasz kościół posiada 1000 miejsc
siedzących a więc można sobie wyobrazić, że kościół w tym
dniu będzie wypełniony do ostatniego miejsca. Oby Bóg
sprawił aby tak było, przecież jest to wspólne spotkanie
ludzi, których łączy nie tylko przyjaźń ale i radość
wspólnego śpiewania na chwałę naszemu Panu. |
 |
|
Z uwagi na
ograniczony czas, każdy z chórów wykona tylko po jednej
pieśni. Część koncertu poświęcona będzie twórczości zmarłego
przed dziesięciu laty długoletniego proboszcza naszej
parafii księdza Jana Nogi. Ksiądz Noga był wielkim i
zagorzałym wielbicielem muzyki religijnej, przy czym sam
skomponował i napisał wiele utworów. Jedną ze sztandarowych
pieśni do której napisał słowa nosi tytuł „Tam gdzie Bóg
żywy”. Utwór ten wykonany będzie przez wszystkie chóry,
którymi dyrygował będzie syn autora Bolesław Noga.
Myślę, że
wielką atrakcją będzie także wspólna pieśń chórów wykonanie
której, planuje się na rozpoczęcie zjazdu przed kościołem o
godzinie 915. Będzie to sekwencja opery Verdiego
„Nabucco” - „Chór niewolników”. Chórami dyrygować będzie
Bernard Tront z Drogomyśla. Nasz chór dla uczczenia
wspomnianej rocznicy śmierci ks. J. Nogi wykona dwie jego
pieśni do których muzykę napisał syn Bolesław Noga. Chór
mieszany zaśpiewa „Modlitwę wieczorną” zaś męski pieśń
„Kocham ten kościół”.
Śpiew w
kościele ewangelickim spełnia bardzo ważną rolę. Miłośnicy
śpiewania zrzeszają się między innymi w chórach. W Diecezji
Cieszyńskiej działają 43 chóry w tym w 27 mieszanych, 3
męskich i 13 dziecięco - młodzieżowych, w których śpiewa
łącznie 1660 śpiewaków.
Chóry
mieszane:
Bielsko (41 śpiewaków), Biała (40), St. Bielsko (59), Brenna
(28), Cieszyn (55), Cieszyn - misyjny (?), Cieszyn - „Credo”
(55), Bażanowice (60), Hażlach - Zamarski (45), Dzięgielów
(31), Puńców (23), Cieszyn - „Hosanna” gr. starsza (31),
Cisownica (50), Dogomyśl (61), Goleszów (50), Goleszów -
„Senior” (40), Kozakowice (30), Jaworze (55), Międzyrzecze
(22), Skoczów (69), Ustroń (49), Ustroń - Polana (30), Wisła
- Centrum (59), Wisła - Czarne (20), Wisła - Głębce (45),
Wisła - Jawornik (28), Wisła - Malinka (33)
Chóry
męskie:
Zamarski (15 śpiewaków), Goleszów (38), Skoczów (24)
Chóry
dziecięco - młodzieżowe:
Cieszyn
- „Hosanna” gr. młodsza (66 śpiewaków), St. Bielsko (20),
Bielsko - „Wróble” (?), Bażanowice - „Stokrotki” (33),
Dzięgielów (26), Goleszów - „Promyki” gr. młodsza (46),
Goleszów - „Promyki” gr. starsza (38), Dębowiec (25), Ustroń
- Polana (20), Wieszczęta - Kowale (24), Wisła - Głębce
(65), Cisownica (24), Drogomyśl (?), Skoczów (?)
Skoczowski chór mieszany jest najliczniejszym chórem w tej
cieszyńskiej rodzinie śpiewaczej. Cieszy to serca nasze ale
i smuci także fakt zawieszenia działalności chórku
dziecięcego (brak chętnych), który miał już za sobą pierwsze
bardzo udane występy. Mamy jednak nadzieję, że skoczowski
chórek dziecięcy jeszcze usłyszymy.
„Śpiewanie
jest pracą niebiańską, która zaczyna się w
doczesności, a dokańczać będzie w niebiesiech wiecznie” -
powiedział ks. Jerzy Trzanowski. Więc póki czas
śpiewajmy, chwalmy i sławmy imię Pana.
Walter
Orawski |
|
|
JESZCZE JEDNA DECYZJA
Interesuje nas życie
innych, ciekawi nas sukces znajomych, kochamy sensacje, chętnie
mówimy o cudzym nieszczęściu, nie cierpimy, gdy ktoś nieproszony
wdziera się na nasze terytorium.
Tacy jesteśmy, ale czy
tacy musimy być?
Jak często przyznajemy
się do własnych błędów? Kiedy ostatni raz przyznaliśmy komuś
rację?
Niełatwo przyjąć
krytykę, choć komplement też traktuje się z przymrużeniem oka.
Co właściwie chcemy usłyszeć na swój temat? Za jakich ludzi
chcemy uchodzić? Czy tą nachalną „życzliwością”, jaką okazujemy
innym, udowadniamy sobie swoją nieomylność? A może te „belki”,
które tkwią w naszym życiu, są już zbyt wielkie, aby je usunąć,
więc łatwiej jest zmusić przyjaciela, by wyciągnął dokuczające
mu „źdźbło”?
Nasza szeroko
rozumiana moralność zawsze wydaje nam się tą najwłaściwszą.
Niech inni się do niej dostosowują. My wszystko wiemy najlepiej.
Tylko my znamy prawdę i tylko my nie umiemy tak do końca
odróżnić dobro od zła. Ale zawsze mamy wymówkę: wszystkiemu
winny jest ten zwariowany świat, pędzący gdzieś bez celu, bez
zastanowienia. Temu winien jest nawał informacji, brak czasu...
no tak - zbyt szybkie tempo życia, a więc nerwice, depresje, po
prostu choroby społeczne.
Tak! Wszystko i
wszyscy są winni tylko nie my sami.
I tak uspokojeni
zasiadamy na miękkiej sofie przed dwudziestocalowym ekranem, by
znów „gapić” się w „beztreściowy tasiemiec”. Podczas zakupów
mechanicznie już zakodowanym ruchem nasza ręka sięga po
najnowszy numer rozkosznie sensacyjnego pisma dla kobiet. Nasz
samochód ma tak dobre przyśpieszenie, że nie zdąży zaistnieć w
zasięgu wzroku dźwigającej siatki sąsiadki - przecież do domu ma
już niedaleko.
Czas biegnie
nieubłaganie, dzień za dniem upływa i wciąż nieodwracalnie coś
pozostawiamy za sobą.
Od CIEBIE zależy, co
to będzie. Do CIEBIE należy decyzja obrania sobie takiego a nie
innego stylu życia. Czy masz swój styl? Jaki on jest? Czy tak
jak miliony innych ludzi kopiujesz go od znajomych, bo tak jest
łatwiej, bezpieczniej i szybciej? Czyżby?
Czy to jak żyją inni,
tak naprawdę jest tym, czego Ty sam pragnąłeś, o czym marzyłeś?
A może się po prostu poddałeś? Mówisz, że walka wymaga zbyt
wielu poświęceń.
Tak, to prawda. Ale
JEZUS też na swój sposób walczył. ON miał swój styl. Wiedział,
po co żyje. Czy ty, wiedząc, że umrzesz bardzo młodo,
potrafiłbyś się śmiać z tymi, którzy się cieszą, a płakać z
tymi, którzy mają powody do smutku? Czy potrafiłbyś myśleć o
innych?
JEZUS był taki. Nie
zawsze pasował do utartych zwyczajów i tradycji. Chciał coś
zmienić i dał ludziom nadzieję. Wielu ją przyjęło, ale niestety
wielu też odrzuciło. Trudno jest przecież zmienić swe
przyzwyczajenia, zacząć żyć inaczej.
Pan Jezus to
rozumie - sam był człowiekiem. Jednak było coś, co odróżniało go
od innych ludzi - poszedł dobrowolnie na śmierć. Poświęcił swoje
młode życie, żebyś TY mógł uwolnić się z wielu męczących
nałogów. Zrobił to, żebyś nie musiał powielać stylu życia innych
ludzi. Byś mógł być sobą. Dzięki jego ofierze możesz pozbyć się
tych wszystkich „belek”, które Cię przygniatają.
Jezus Chrystus umarł,
ale na tym nie zakończyła się Jego „misja”. ZMARTWYCHWSTAŁ, bo
był i jest Bogiem Wszechmocnym, Bogiem cierpliwym i kochającym
CIĘ takiego, jakim jesteś.
CO Z NIM ZROBISZ?
Nie możesz pozostać na
neutralnej pozycji.
Są tylko dwa wyjścia -
albo go przyjmiesz, albo odrzucisz.
DECYZJA NALEŻY DO CIEBIE.
S.P. |
Z życia zboru
|
Kulig
Dnia 8 lutego, w
sobotnie popołudnie nasz Chór został zaproszony przez ks.
Marka Uglorza na kulig do Brennej. Proboszcz parafii w
Brennej dotrzymał obietnicy, kiedy to będąc u nas na
uroczystości gwiazdkowej wystąpił z zaproszeniem naszego
chóru na kulig i tym samym do nawiązania bliższego kontaktu
z niedawno powstałym chórem przy Parafii Ewangelickiej w
Brennej.
Z niedowierzaniem,
że będzie można jeszcze pojeździć na śniegu przy kończącej
się aurze zimowej, wyruszyliśmy o 1530 wynajętym
autokarem do Brennej. Ksiądz Marek oczekiwał nas przy swoim
Kościele i wspólnie pojechaliśmy do Brennej - Leśnicy, gdzie
ku naszej radości był jeszcze śnieg na drodze i kulig mógł
się odbyć bez problemów. Na miejscu oczekiwały dwa zaprzęgi
konne i jeden traktor z przyczepą, gdzie znajdowała się
wygodna kanapa dla „co zacniejszych chórzystów”. Przy
zapadającym zmierzchu zaprzęgi ciągnące sanie ruszyły w
górę, w głąb Leśnicy. Humory wszystkim dopisywały, a
szczególnie panowie mieli wiele radości z obrzucania pań
śnieżkami. Radości przysporzyły także upadki z sanek, co
dodatkowo przyczyniło się do powstania wspaniałej atmosfery.
U celu czekało już
na nas rozpalone duże ognisko, gdzie zabraliśmy się do
pieczenia kiełbasy. Nie trzeba dodawać, że smakowała. |
 |
| W
powrotną stronę do zaparkowanego autokaru wyruszyliśmy z
pochodniami, gdyż zrobiło się zupełnie ciemno. Ze śpiewem i
przy odgłosach dzwonków sanie pędziły w dół doliny. |
 |
Drugą część
naszego sobotniego wyjazdu spędziliśmy już w sali pod
Kościołem w Brennej, gdzie zostaliśmy ugoszczeni ciepłą
kolacją. Trochę zmarzniętych, a niektórych przemoczonych od
zbytniego spoufalania się ze śniegiem, chórzystów
poczęstowano na powitanie grzanym piwem z przyprawami i
wspaniałym aromatem. Po chwili wniesiono na stoły dymiącą
grochówkę, a następnie poczęstowano ciastem i kawą.
Chórzyści
z Brennej stanowią na razie niewielką grupę śpiewaczą
liczącą ponad 20 osób, ale razem ze swoim proboszczem
spisali się wyśmienicie. Jednym z pojazdów kuligowych
powoził sam dyrygent, a resztę wozaków stanowili parafianie,
którzy użyczyli swoich zaprzęgów, aby nam umożliwić
przeżycie wspaniałej przygody.
Był też czas na
wspólne śpiewanie. Żegnając się z gospodarzami, wyraziliśmy
życzenie ponownego spotkania i oczywiście zrewanżowania się
za tak wspaniałe przyjęcie.
Uczestnicy kuligu |
Zebranie roczne Koła Pań
W dniu 18.
02. 1997 roku odbyło się w sali parafialnej roczne zebranie
„Koła Pań”, działającego przy parafii w Skoczowie. W zebraniu
wzięło udział 20 pań, przy czym kilka było nieobecnych z powodu
choroby.
Zebranie
rozpoczęła przewodnicząca koła. Po powitaniu, modlitwach i
odśpiewaniu pieśni pani Wojnarowa wygłosiła prelekcję na temat
„Pokój Boży” w oparciu o Słowo Boże zaczerpnięte z Izajasza 26,
3: „Temu, którego umysł jest stały, zachowujesz pokój. pokój
mówię; bo Tobie zaufał” i z Jeremiasza 29, 11: „Albowiem Ja wiem
jakie myśli mam o was - mówi Pan - myśli o pokoju, a nie o
niedoli, aby zgotować wam przyszłość i natchnąć nadzieją.”
W drugiej części
prelekcji pani Wojnarowa wskazała na różnicę pomiędzy szczęściem
a szczęśliwością, a uczyniła to na podstawie Słowa wyjętego z
Miczeasza 6, 8: „Oznajmiono ci człowiecze co jest dobre i czego
Pan żąda od ciebie: tylko, abyś wypełnia prawo, okazywał,miłość
bratnią i w pokorze obcował ze swoim Bogiem.”
Pan Bóg
stworzył człowieka nie lękającego się. To grzech sprawił i
sprawia, że człowiek żyje w lęku. Niepokój serca jest wynikiem
braku zaufania Panu Bogu, braku wiary. Lekiem na niepokój jest
modlitwa pokutna i wyznanie grzechów.
Po prelekcji panie
wysłuchały pieśni wykonanej przez panią pastorową Nogową „Pokój
w Jezusie głęboki jak toń” (Harfa 375). Do napomnień, które nam
chrześcijankom są stale potrzebne do życia w posłuszeństwie Panu
Bogu dołączyły się panie A. Śliwkowa i H. Pszczółkowa, wskazując
na pouczanie ap. Pawła (rzym. 12, 9-21; Gal. 5. 22-23).
Na zebraniu
została omówiona sytuacja finansowa koła, działalność służby
odwiedzinowej i diakonijnej parafii. Służbę odwiedzinową pełni
10 pań, które odwiedziły 85 osób starszych i obłożnie chorych. W
minionym roku tych odwiedzin było ok. 250.
Postanowiono
również kontynuować zapoczątkowane przez pastorostwo ks. J. Nogi
z małżonką w poprzednich latach odwiedziny jubilatów.
W podsumowaniu
minionego roku wskazano na niepokojące zjawisko, którym jest
malejąca liczebność uczestniczek zebrań zarówno w Skoczowie,
Simoradzu jak i w Iskrzyczynie. Apelujemy gorąco do serc
parafianek, aby zdecydowały się na krok zmierzający do
pogłębienia życia duchowego, do zacieśnienia życia z Bogiem w
oparciu o Słowo Boże. Pan Bóg wzywa nas do czujności. Wprawdzie
mamy wolność religijną, ale istnieje groźny wróg rozbijający
społeczność od wewnątrz. My niewiasty jesteśmy na równi z innymi
odpowiedzialne za życie duchowe naszych rodzin, naszego
środowiska, naszego Kościoła.
Zebranie
zakończono wspólną modlitwą i odśpiewaniem pieśni „Pod Twą
obronę...”.
KM
|
Konfirmacja 50 lat temu
50 lat temu, 49 młodych członków naszego zboru po raz
pierwszy przystapiło do Stołu Pańskiego. Konfirmacja to
ważne wydarzenie w życiu ewangelika na drodze wiary. Co
pozostalo z niego dziś po 50 latach?
Po trwającej
rok nauce i przygotowaniu do konfirmacji, odbył się egzamin,
w niedzielę Rogate 11.05.1947 r. Konfirmacja odbyła się
15.05.1947 r. w dniu Wniebowstąpienia Pańskiego. Konfirmował
ks. Gustaw Broda
w asyście ks. katechety Karola Sztwiertni z Goleszowa.
|
 |
|
Kąt dla
młodzieży
|
Dość specjalny...
Marek Walica
Sobota zazwyczaj
kojarzy się nam ze sprzątaniem, zakupami, pracami w ogrodzie
i zmęczeniem. Nam, młodym ewangelikom, ten dzień kojarzy się
jeszcze z czymś, a mianowicie ze spotkaniami w sali
parafialnej i spędzeniu sobotniego wieczoru na wspólnym
rozważaniu Słowa Bożego, rozmowach i zabawie. Jednak
ostatnia sobota lutego różniła się nieco od pozostałych. Na
spotkanie młodzieżowe został zaproszony Marek Walica z
Cieszyna.
Nie byłoby w tym
nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, iż Marek, prowadząc
spotkanie, więcej grał niż mówił. I tak, przy blasku świec
mogliśmy wysłuchać sonaty Bacha, pieśni pt.
„Cudowna Boża łaska”, kilku improwizacji
jazzowych, pieśni młodzieżowych i własnych
kompozycji naszego gościa w opracowaniu na
|
 |
|
syntezator i flety
prosty i poprzeczny. W przerwach Marek czytał wiersze i
mówił o tym, jaką rolę w jego życiu pełni Bóg i muzyka.
Koncert był
wspaniałą ucztą muzyczną dla wielu melomanów i nie tylko.
Bardzo się wszystkim podobał, a talent Marka wzbudził
powszechny podziw i uznanie. Mogliśmy się przekonać, w jaki
sposób Bóg może wykorzystywać nasze talenty. Przykładem
takiego „wykorzystania” jest Marek, który zawsze powtarza,
że „wszystko, co ma, zawdzięcza Bogu i gra Jemu na chwałę”.
Marek jest
studentem 3-go roku wychowania muzycznego na filii
Uniwersytetu Śląskiego w Cieszynie, a na flecie gra od 10
lat. Na stałe związany jest z cieszyńskim chórem
młodzieżowym „Credo”, ale często „przygrywa” w wielu innych
zespołach młodzieżowych. Dopiero niedawno rozpoczął karierę
solową.
Dziękując mu za
występ, życzymy wielu sukcesów w tej służbie oraz obfitości
Bożego błogosławieństwa. Czynimy to z nadzieją, że znowu nas
odwiedzi i będziemy mogli delektować się jego muzyką.
Gośka |
|
Młodzież w Dębowcu
Był rok 1985,
kiedy do pierwszej klasy w Dębowcu przyszli: Beatka,
Karolinka, Marzenka, Ola, Adrian i Wiesiu. Lekcje religii
odbywały się w sali parafialnej. Do dzisiaj pamiętam tę małą
grupę pierwszoklasistów. Po ośmiu latach żegnaliśmy te
dzieci w szkole. Wybrały różne szkoły, w których dalej
kontynuowały naukę.
Postanowiliśmy, że
nasze spotkania trwające w czasie lekcji będziemy prowadzili
dalej jako zebrania młodzieży. Zaczęliśmy spotkania w piątki
w sali w Dębowcu. |
 |
Śpiew pieśni przy
gitarze, dyskusje i rozważania Słowa Bożego sprawiły, że liczba
młodych ludzi na zebraniach wzrastała. Wspólne wycieczki,
ogniska, czas poświęcony tym młodym ludziom sprawiły, że sami
postanowili włączyć się do pracy w Kościele. Beata i Marzena
zaczęły prowadzić szkółki niedzielne, Karolina zajęła się
chórkiem dziecięcym, Wiesiek zaczął grać w kościele na organach.
Marcin, przywożąc swoje organy, grał na zebraniach młodzieży i
na próbach chórku. Wielu pomagało przy prowadzeniu Tygodni
Dobrej Nowiny w Dębowcu, gdzie mieliśmy ponad 60 dzieci.
Spotkania w Dębowcu
dalej odbywają się w każdy piątek. Przychodzi przeciętnie 15
osób, które pragną dalej poznawać Biblię.
Czasami organizujemy
wspólne zebrania z młodzieżą z Gumien, gdyż większość osób
chodząca tam na zebrania to osoby, które chodziły do Szkoły
Podstawowej w Dębowcu i które razem z naszą młodzieżą
uczestniczyły w lekcjach religii. Do Dębowca przyjeżdżają także
młodzi ludzie z Iskrzyczyna.
Jest to naprawdę
wielka satysfakcja, kiedy widać, że nauczanie religii w szkole,
szkółki niedzielne i wpływ rodziców powodują, że młodzi ludzie
pragną spędzić czas na spotkaniu z Bogiem.
Liczymy na to, że
następne roczniki kończących szkołę w Dębowcu włączą się do
zebrań młodzieżowych, ale także chętnie zobaczymy tych
wszystkich, którzy mogliby brać udział w naszych zebraniach.
Wtedy będziemy mogli spokojnie powiedzieć, że przed naszym
Kościołem rysuje się przyszłość, gdy nasza młodzież będzie tam,
gdzie czas można spędzić z Bogiem.
Bogusław Czyż
NASZA BIBLIOTEKA
Jednym z owoców pracy
młodzieżowej w naszej Parafii jest ogólnie dostępna Biblioteka.
Mieści się ona na parterze w sali parafialnej za plebanią.
Powstała ona pod koniec lat 60-tych. Do roku 1981 zgromadzono w
niej około 400 książek. Kiedy pięć lat później kolejna generacja
młodzieży podjęła inicjatywę prowadzenia tej Biblioteki, rynek
księgarski był coraz bardziej zachęcający.
Czytelnicy chętnie
przychodzą po książki czy kasety. Szybko dostrzegają w tym
błogosławieństwo. Pojawia się zwłaszcza w młodych sercach głód
wiedzy biblijnej i chęć służenia Bogu w życiu codziennym. Jakie
to wspaniałe, że dzięki książkom można zobaczyć tę przemianę u
poszczególnych osób, jak też nowe więzy przyjaźni między ludźmi.
Obecnie cieszymy się
liczbą 854 zapisanych czytelników! W roku poprzednim
statystycznie tygodniowo było 60 wypożyczeń! Książek obecnie
mamy ponad 3200 i kaset ponad 1650.
W roku 1990
otworzyliśmy naszą Filię w nowym budynku parafialnym w Pierśćcu.
Jeżeli będą warunki lokalowe w innych wioskach naszej Parafii,
to powstaną kolejne biblioteki.
W związku z tym, że
Biblioteka ma teraz powiększone pomieszczenie, regularnie od
września mamy spotkania Dyskusyjnego Klubu Biblijnego, które
odbywają się w każdą niedzielę o 1800. Serdecznie
zapraszamy wszystkich, którzy lubią intelektualną rozrywkę i
poznawanie nowych ludzi.
Mamy przebogatą
literaturę pod względem tematów. Każdy może znaleźć coś dla
siebie bez względu na wiek i zainteresowania. Podobnie jest ze
zbiorem kaset, który oprócz szerokiej tematyki ewangelizacji i
wykładów zawiera różnorodne pod względem formy i treści kasety
muzyczne.
Dziękujemy Bogu, że
nam błogosławi i prowadzi aż dotąd. Jesteśmy bardzo wdzięczni
wszystkim ofiarodawcom i osobom wspierającym w różny sposób
Bibliotekę.
Renata Świder
I Ogólnopolski
Turniej Siatkówki Dziewcząt
o tytuł mistrza LOS w RP w Skoczowie
W tym roku
dziewczęta z naszej i sąsiednich parafii świętowały Dzień Kobiet
na sportowo. LOS w RP zorganizowała w tym dniu I Ogólnopolski
Turniej Siatkówki Dziewcząt. Zawody odbyły się w hali sportowej
KS „Beskid” w Skoczowie. Do walki stanęło pięć drużyn: z
Cisownicy, dwie z Goleszowa, ze Skoczowa oraz z Wisły - Głębce.
Turniej za sprawą
wielkiego sportowego zaangażowania zawodniczek był bardzo
zacięty, a czasami nawet dramatyczny. Mimo ogromnych emocji i
żywiołowego dopingu rozgrywki przebiegały w miłej i
przyjacielskiej atmosferze.
W pierwszym meczu
spotkały się drużyny ze Skoczowa i Goleszowa II (drużyna
młodszych dziewcząt). Po zaciętym meczu, rozstrzygniętym dopiero
w tie - breaku, pierwsze swe zwycięstwo odniosły skoczowianki.
Niestety to pierwsze powodzenie spowodowało pewne rozluźnienie i
dekoncentrację w szeregach skoczowskiej drużyny, czego
konsekwencją była porażka z doskonale przygotowanymi
zawodniczkami z Cisownicy.
Kolejnym
przeciwnikiem naszych siatkarek była wymagająca drużyna
Goleszowa I (dziewczęta starsze). Skoczowianki zagrały bardzo
ambitnie i mądrze. W ocenie kibiców był to ich najlepszy mecz w
turnieju. Niestety zabrakło trochę doświadczenia, odporności
psychicznej i łutu szczęścia. Choć były o krok od zwycięstwa, po
zaciętym i wyrównanym meczu dziewczęta doznały porażki. Na
otarcie łez pozostała im walka o trzecie miejsce. Przeciwnikiem
tym razem okazała się drużyna z Wisły - Głębce. Skoczowianki nie
dały się już zaskoczyć i pewnie zwyciężając uplasowały się na
trzecim miejscu.
Do finału dotarły
drużyny z Cisownicy i Goleszowa I. Po zaciętym i niezwykle
emocjonującym spotkaniu pierwsze miejsce zdobyły niepokonane w
tym dniu dziewczyny z Cisownicy.
Ostateczna
kolejność drużyn ukształtowała się zatem następująco:
1. Cisownica
2. Goleszów I
3. Skoczów
4. Wisła - Głębce
5. Goleszów II
Organizatorzy
mają nadzieję, że turniej wpisze się na stałe do kalendarza
sportowych rozgrywek i przyczyni się do lepszego poznania się i
integracji młodzieży naszego Kościoła. Należy przypomnieć, że
podobny turniej siatkówki chłopców odbył się 30 grudnia
ubiegłego roku. Drużyna ze Skoczowa zajęła tam piąte miejsce, co
w kontekście zwycięstwa na VIII Olimpiadzie Młodzieży
Ewangelickiej w Skoczowie niewątpliwie należy traktować jako
porażkę.
LOS w RP planuje
jeszcze w tym roku przeprowadzić kilka turniejów w różnych
dyscyplinach, m. in. koszykówki, piłki nożnej i tenisa
stołowego.
M.O.
Turniej tenisa stołowego
8 lutego
1997 roku w czasie przerwy zimowej, młodzież rozegrała turniej
tenisa stołowego i trambambuli (piłkarzyki ręczne). Po zaciętych
grach eliminacyjnych do ścisłego finału zakwalifikowali się:
|
Tenis
stołowy: 1
miejsce -
Dariusz Ihas
2 miejsce -
Arkadiusz Ihas
3 miejsce -
Bogusław Kluz |
Trambambula: 1
miejsce
- Bogusław Kluz
- Andrzej
Krzykowski
2 miejsce -
Arkadiusz Ihas
- Dariusz
Ihas
3 miejsce - Marek
Matuszek
- Bernard
Stekla |
Młodzież pragnie wyrazić
serdeczne podziękowania rodzinie państwa Orawskich,
którzy ofiarowali młodzieży stół do tenisa stołowego, jak
również panu Gustawowi Filipkowi z Górnego Boru za
ofiarowanie młodzieży piłkarzyków ręcznych. |
Kącik dla
dzieci
|
Paś owieczki moje
Po swym
zmartwychwstaniu Pan Jezus ukazał się po raz trzeci swym
uczniom nad jeziorem Genezaret. Po spożyciu z nimi posiłku,
który Pan Jezus sam przygotował, rzekł do Szymona Piotra:
Szymonie, synu Jana, miłujesz mnie więcej niż ci? Piotr
odpowiedział Jezusowi: Tak Panie! Ty wiesz, że cię
miłuję. Pan Jezus powiedział do Piotra: Paś owieczki
moje.
I znowu
zapytał Jezus: Szymonie, synu Jana, miłujesz mnie?
Piotr odpowiedział: Tak Panie! Ty wiesz, że cię miłuję.
Pan Jezus znowu powiedział Piotrowi: Paś owieczki moje.
Po chwili
zapytał Pan Jezus po raz trzeci: Szymonie, synu Jana,
miłujesz. mnie? Zasmucił się Piotr, ponieważ Pan Jezus
zapytał go po raz trzeci. Piotr przypomniał sobie jak na
dziedzińcu pałacu arcykapłana trzy razy zaparł się swojego
Pana i powiedział, że go nie zna. Odpowiedział ze smutkiem:
Panie! Ty wszystko wiesz, ty wiesz, że cię miłuję.
Pan Jezus po raz trzeci powiedział Piotrowi: Paś owieczki
moje. |
 |
|
Pan Jezus całkowicie przebaczył Piotrowi i Piotr mógł
zostać apostołem i nauczać dzieci i starszych o Panu
Jezusie, Zbawicielu świata. |
| |
|
Opowiadanie na Dzień Matki |
Janek był
grzecznym i dobrym chłopcem. Był grzecznym oczywiście, gdy nie
zapominał nim być. Naprawdę bardzo kochał swoją mamusię, lecz
miał ciekawe sposoby, jak jej to okazać. Pewnego razu mama
poleciła mu, aby pozałatwiał jej w domu niektóre sprawy. Zrobił
to Janek tak, że mama była z niego zadowolona. Lecz drugiego
dnia mama poczuła coś innego niż zadowolenie. Na stole w kuchni
znalazła rachunek. Było na nim napisane:
- za
przyniesienie węgla z piwnicy - 1
złoty,
- za
przyniesienie zakupów ze sklepu - 3
złote,
- za wyniesienie
śmieci - 1 złoty,
- sprzątanie w
ogrodzie - 5
złotych.
Razem: 10 złotych.
Mama spojrzała
jakoś dziwnie ostro, gdy przeczytała te słowa, lecz ku wielkiemu
zdumieniu Janka nic nie powiedziała.
Janek poszedł do
szkoły, ciekawy co też mama o tym wszystkim sądzi. A miał
nadzieję, że może otrzyma pieniądze przy obiedzie. Spodziewał
się, że na stole obok talerza będzie leżała koperta z
pieniędzmi. Tak było rzeczywiście. Otworzył kopertę, lecz
pieniędzy w niej nie było. Była tam tylko kartka, a na niej
napisane:
Rachunek mamy
dla Janka:
dziewięć lat żywienia -
0, -złotych,
dziewięć lat ubierania -
0, -złotych,
dziewięć lat prania -
0, -złotych,
dziewięć lat wychowania - 0,
-złotych,
dziewięć lat leczenia -
0, -złotych,
dziewięć lat pielęgnowania -
0, -złotych,
razem: 0, -złotych,
Gdy to Janek czytał, twarz jego rumieniła się coraz bardziej, aż
w końcu był cały czerwony. Poznał jak niewłaściwie było
wystawiać mamusi rachunek, skoro ona za wszystko, co dla Janka
robiła, niczego nie żądała. Pobiegł do niej, przytulił swoją
twarz i ze wstydem wyszeptał: mamusiu, bardzo cię przepraszam.
Ja już nigdy nie zapomnę, co ty dla mnie uczyniłaś.
Mama pogłaskała
Janka po głowie i przebaczyła mu, bo wiedziała, że kochać to
znaczy dawać.
Czy ty także
chcesz wystawić mamie rachunek za pracę i pomoc, o którą cię
prosi?
|
Kwadrans
Tyle
kwadransów ma jedna doba (doba to 24 godziny, to dzień i
noc). Ile z nich poświęcasz na zabawę, pracę, sen, posiłki,
sport..itd, a ile kwadransów każdego dnia rezerwujesz na
słuchanie Pana Boga (czytanie Biblii) i rozmowę z Nim
(modlitwa). |
 |
|
Czy kwadrans
(dosłownie jeden) dla Boga, podczas, gdy zatrzymujesz 95
kwadransów dla siebie, czy to nie za wiele? W tym jednym
kwadransie Bóg chce być w szczególny sposób blisko ciebie i
tobie błogosławić. Dlatego przeznacz codziennie przynajmniej
jeden kwadrans „dla Boga”. I nigdy o tym nie zapominaj! |
 |
Chórek dziecięcy w Dębowcu
Radośnie
wysławiajcie Boga, wszystkie ziemie!
Opiewajcie
chwałę Jego imienia,
Śpiewajcie Mu
pieśń pochwalną!
Ps 66, 1-2
Śpiew towarzyszy
nam wszędzie tam, gdzie zwiastowane jest Słowo Boże,
odgrywając znakomitą rolę jako szczególny środek przekazu.
Wykorzystując tę zasadę, postanowiliśmy utworzyć chórek
dziecięcy w Dębowcu. Był rok 1995, piękne wrześniowe dni,
nowy rok szkolny i całkiem nowe przedsięwzięcie. Inicjatorem
powstania chóru był p. Bogusław Czyż uczący w szkole w
Dębowcu religii i muzyki. „Ofiarą” czyli osobą, która
zdecydowała się na prowadzenie chóru jako dyrygentka była
p. Karolina Kubicius. Dzieci - członkowie
nowo powstałego chóru, to gromada |
|
uśmiechniętych
twarzy, która już przywykła do śpiewu, śpiewając na lekcjach
religii, szkółkach, występując w kościele w czasie różnych
uroczystości. Wrzesień 1995 dał początek systematycznej
pracy, by śpiew, muzyka i słowa poprzez wydobycie z nich
piękna przyniosły radość słuchaczom i śpiewającym. Chórkowi
na własnym instrumencie klawiszowym towarzyszył Marcin
Kaleta. Pierwsze występy miały miejsce w Dębowcu w trakcie
różnych uroczystości religijnych. Szczególnym przeżyciem był
występ chórku w Teatrze w Cieszynie w trakcie koncertu
kolęd. Dzieci były pięknie ubrane z wyróżniającymi je
kokardami, które przygotowała p. Lidia Pastucha, która
bardzo aktywnie pomaga w prowadzeniu chóru, udzielając
cennych rad i wskazówek, przyprowadzając także swoją trójkę
dzieci. Koncert w Teatrze, pochwalne recenzje, zdjęcie na
okładce „Przyjaciela Dzieci” dały nową motywację. |
W roku 1996 został
zakupiony instrument KORG częściowo z funduszy Parafii, składek
rodziców oraz darowizny byłego zespołu młodzieżowego. Dokupiono
wzmacniacz z mikserem i kolumną, a p. Czyż podarował statyw pod
instrumenty. Chórek wzbogacił się o nowego, drugiego klawiszowca
p. Wiesława Kubelę.
Obecnie mamy trzy
osoby grające na organach (doszedł Tomasz Hławiczka), ponad 30
stałych członków chóru, nadzieję na nowych instrumentalistów.
Pragniemy wzbogacić chór o cały zespół muzyczny.
Cieszymy się, że
chórek może działać, dziękujemy wszystkim, którzy nam pomagają,
a szczególnie rodzicom, którzy nas w tym wspierają
Wierzymy, że śpiew w
Chórze Dziecięcym w Dębowcu zbliży do Boga nie tylko jego
członków.
Karolina |
On wie
Nie wiem, jakie dalsze
życie Bóg ci przygotował, ani ty nie wiesz,
To do nas nie należy.
Ważne jest, żebyś
wiedział. że On ci je przygotował.
Ważne jest, żebyś
wiedział. że On będzie zawsze z tobą.
Ważne jest, żebyś
wiedział. że na ciebie liczy, tak jak chce,
żebyś ty na niego
liczył
Kazimierz Wójtowicz
|
W
internetowej wersji Informatora nie
zamieszczono planu nabożeństw, wykazów osób (chrzty, śluby,
pogrzeby), ogłoszeń, reklam i informacji o charakterze
"ulotnym". |
|