I n f o r m a t o r y   p a r a f i a l n e

Informator parafialny
Parafii Ewangelicko-Augsburskiej w Skoczowie

 Redakcja: ks. Andrzej Krzykowski Skład komputerowy: ks. Alfred Borski oraz Marcin Orawski i Bogna Gęborek

 

nr 1          nr 2          nr 3          nr 4          nr 5

 > Home > Archiwum > Informator parafialny PEA Skoczów > Nr 2 (kwiecień / maj / czerwiec 1997)

Rysunek kościoła: Anna Komarnicka
 

W drodze do Emaus

 Do Emaus idziemy dopiero pod wieczór,

gdy dzień pochylił się nad nami

jak dzban przewrócony na piasku,

a zmęczenie odebrało czułość dłoniom.

            Więc tak trudno Cię rozpoznać Panie,

            choć naprawdę idziesz z nami

            i tłumaczysz księgi wszystkie od początku.

Nasze Emaus leży na nieznanym kilometrze drogi,

nie zaznaczonej na żadnej mapie,

a przecież czeka gdzieś na trasie

pomiędzy rozpaczą a nadzieją.

            Więc idź z nami tak długo Panie

            aż z oczu opadną łuski

            i chleb odbierzemy z zabliźnionej dłoni.

                                                                                                         Kazimierz Wójtowicz

 


 

Nie ma go tu, bo powstał z martwych

Mt. 28, 1-10

     Minęły święta Paschy. Dla Żydów najważniejsze. Życie w Jerozolimie powracało do normalnego, codziennego trybu. Ale nie dla uczniów Jezusa Chrystusa i dla niewiast z nim związanych.

     Co przeżywa się na trzeci dzień po śmierci drogiej osoby? Jakie myśli wypełniają człowieka na wspomnienie o Mistrzu, któremu się zaufało, powierzyło swoje życie? Czy nie głęboki smutek, żal, a w ich przypadku nawet rozczarowanie, bo mówił, że żyć będzie wiecznie, a On w grobie? Przerażeni tym, co się stało na Golgocie, bezradni, jak owce bez pasterza. Jak to było możliwe, co my teraz zrobimy?

     W tej żałobie niewiasty nie straciły poczucia obowiązku. Wprawdzie ewangelista Mateusz nie pisze o tym, ale z innych ewangelii wiemy, że nakupiły wonności, aby pójść i namaścić Go. Chciały także obejrzeć grób, w piątek w wielkim pośpiechu zamknięty wielkim kamieniem. To były ich myśli. Takimi troskami wypełnione były ich serca. W tym względzie jakże niewiele się zmieniło. Po pogrzebie najbliżsi przez wiele dni nieraz wędrują na cmentarz, do grobu bliskiej osoby, by obejrzeć czy uporządkować grób, złożyć kwiaty. Idzie się z myślami o śmierci, przemijaniu. Dla niejednych jest to wprost złośliwa satysfakcja, że wszyscy się tam znajdą, śmierć czeka wszystkich. Myśli nasze potrafią być tak bardzo związane ze śmiercią i grobem, że zapomina się o zmartwychwstaniu.

     Gdy Jezus Chrystus mówił uczniom, że zmartwychwstanie, nie docierało to do nich. Gdy mówił Izraelitom, że jest Zbawicielem, obiecanym Mesjaszem, Synem Bożym uznali to za bluźnierstwo. Zażądano dla Jezusa śmierci. Wołając: ukrzyżuj Go! chcieli udowodnić Jezusowi, że On także umrze. A najbliższym pozostało złożenie Jego umęczonego ciała w grobie. Aby nie mieć wątpliwości - postarano się o straż, która w dzień i w nocy pilnowała grobu. My ci pokażemy, że ty z grobu nie wyjdziesz, będziemy mieli potwierdzenie twojej śmierci. Grzesznicy skazani na śmierć, ludzie z pozoru tylko pobożni, a idący także drogą zguby chcą, aby wszyscy dzielili z nimi ten sam los. Dla tego tyle zła na świecie, Krzywdy, przemocy, zabójstw, wojen, tego, co prowadzi do śmierci.

     Niewiasty nie umiały z tego kręgu śmierci się wydostać. Smutek i ból. Ale w ich sercach była także miłość do ich Mistrza. Ona była mocniejsza od obawy przed żołnierzami strzegącymi grobu. I one pierwsze przeżyły największe zaskoczenie i zdumienie w swoim życiu. Szły ku śmierci, a zobaczyły życie, bo żywego, zmartwychwstałego Chrystusa - w. 8 -10. Chciały obejrzeć grób, a usłyszały: „nie ma Go tu, bo powstał z martwych”, by za chwilę objąć Go za nogi i złożyć Mu pokłon.

     Zbawiciel nie skarcił ich za to, że szukały Go umarłego, w grobie, że w godzinach smutku, zwątpienia zapomniały o Jego słowach, w których mówił, że p[o trzech dniach zmartwychwstanie. Szukały ukrzyżowanego, znalazły zmartwychwstałego! Smutek śmierci zmienił się w tryumf życia. Płacz w radosne śpiewanie „Alleluja”. Nastał najwspanialszy czas.

     Niewiasty nie wiedziały jak dokonał się cud zmartwychwstania. One o to nie pytały. Nie musiały, bo Chrystus Pan był wśród nich. Śmierć nad Nim panować już nie mogła. A gdy Jezus ukazał się także uczniom, ich serca również wypełniły się wielkim zdumieniem i radością.

     Wczuwamy się w przeżycia niewiast i uczniów Pańskich. Gdybyśmy jednak na tym poprzestać mieli, biednymi byśmy byli, bo byśmy im zazdrościli. Nie musimy. Jezus Chrystus umiłował wszystkich ludzi, wszystkim, którzy proszą daje przebaczenie i dar życia wiecznego. To On mówi: „Oto jam jest z wami po wszystkie dni, aż do skończenia świata”

     Zmartwychwstanie przewyższa nasze zrozumienie. Ale tylko ci, którzy jak niewiasty czy uczniowie, nawet w największym bólu idą do Jezusa, z myślami o Golgocie i grobie, otrzymują odpowiedź: „Nie ma Go tu, bo wstał z martwych”. On żyje! A ty gdy uwierzysz Mu, będziesz mógł żyć w Jego Królestwie.

ks. Andrzej Czyż

 

UCZMY SIĘ OKAZYWAĆ WDZIĘCZNOŚĆ...

Albert Schweitzer (1875-1965), filozof, teolog, lekarz, muzyk, wielki autorytet moralny XX wieku. Wszechstronnie utalentowany syn pastora z alzackiej wsi Gunsbach, wyrzeka się kariery naukowej, aby jako lekarz nieść pomoc mieszkańcom afrykańskiej dżungli. W 1913 r. założył w Lambarene szpital, który stał się symbolem ludzkiego. braterstwa, miłości i ofiarności.

Kiedy z perspektywy lat spoglądam na swoją młodość, wzrusza mnie myśl, jak wielu ludziom winien jestem wdzięczność za to, co mi dali lub czym dla mnie byli. Zarazem jednak ze smutkiem uświadamiam sobie, jak niewiele tej wdzięczności w istocie okazałem ludziom, gdy byłem młody. Wielu z nich rozstało się z życiem, zanim zdołałem wyrazić, jakie znaczenie miała dla mnie okazana mi przez nich dobroć i wyrozumiałość. Nieraz nad grobami głęboko poruszony wypowiadałem w duszy słowa, które moje usta niegdyś winny były przekazać żywym.
 

Wydaje mi się przy tym, że nie mogę powiedzieć, iż byłem niewdzięczny. W porę zbudziłem się z młodzieńczej bezmyślności, by doświadczonej od ludzi dobroci i wyrozumiałości nie traktować jako oczywistych. Uwrażliwiłem się na to równie wcześnie, jak na panujące w świecie cierpienie. Ale do dwudziestego roku życia, a nawet i później, zbyt mało dbałem o to, by swą wdzięczność wyrażać. Nie doceniałem znaczenia, jakie ma dla ludzi szczere jej okazywanie. Często także nie potrafiłem przełamać nieśmiałości powstrzymującej mnie przed wypowiedzeniem słów podziękowania.

Biorąc pod uwagę swoje własne przeżycia, nie sądzę, by w świecie było tak wiele niewdzięczności, jak zazwyczaj się twierdzi. Nigdy nie mogłem przyjąć takiej interpretacji opowieści o dziesięciu trędowatych, zgodnie z którą tylko jeden z nich poczuwał się do wdzięczności. Sądzę, że wdzięczni byli wszyscy. Ale dziewięciu z nich udało się najpierw do domu, by szybko pozdrowić bliskich i rozejrzeć się w swoich sprawach, odkładając na później pójście do Jezusa z podziękowaniem. Nie doszło do tego, gdyż sprawy domowe zatrzymały ich, a w tym czasie Jezus umarł. Jeden natomiast miał dar kierowania się bezpośrednim odczuciem. Odszukał więc zaraz tego, który mu pomógł i swą wdzięcznością dodał mu otuchy.

Wszyscy winniśmy się starać o bezpośredniość, o to, by wdzięczność nie okazywana stała się okazywaną. Wtedy będzie więcej w świecie słońca i więcej energii, aby czynić dobro. Zarazem każdy z nas powinien bronić się, by nie przejąć do swego światopoglądu gorzkich porzekadeł o niewdzięczności świata. Pod ziemią płynie wiele wody, która nie wytryska jak źródło. Bądźmy więc ufni. Sami wszakże winniśmy być wodą, która znajduje drogę, by stać się źródłem, przy którym ludzie zaspokajają swe pragnienia wdzięczności.

Jeszcze jedno przejmuje mnie wzruszeniem, kiedy wracam myślą do swoich młodych lat: że tak wielu ludzi dało mi coś lub było czymś dla mnie, wcale o tym nie wiedząc. Oddziaływali na mnie tacy, z którymi nigdy nie zamieniłem słowa, i nawet tacy, których znałem tylko ze słyszenia. Wniknęli w moje życie i stali się w nim siłą. W wielu wypadkach nie odczuwałbym tak jasno i nie postępował tak zdecydowanie, jak odczuwam i postępuję, gdybym nie znajdował się pod pewną presją tych ludzi. Dlatego zawsze mi się zdaje, że duchowo żyjemy tym, co nam dali ludzie w ważnych godzinach naszego życia. Tych brzemiennych znaczeniem godzin nic nie zapowiada, nadchodzą one nieoczekiwanie. Są niepozorne, zaledwie się je zauważa. Czasem nabierają dla nas znaczenia dopiero we wspomnieniu, podobnie jak piękno muzyki lub krajobrazu niekiedy też dopiero we wspomnieniu nam się ukazuje. Wiele z tego, co stało się nasz dobrocią, łagodnością, zdolnością przebaczania, szczerością, wiernością, siłą w cierpieniu, zawdzięczamy ludziom, u których w małym lub dużym wydarzeniu doświadczyliśmy tego samego. Idea, która stała się życiem, zapadała w nas i rozgorzała.

Nie sądzę, by można było człowiekowi zaszczepić to, czego w nim nie ma. Zazwyczaj są w ludziach wszystkie dobre idee jako materiał zapalny. Ale wiele z tego materiału zapala się dopiero wtedy lub też dopiero rozpala się na dobre, kiedy przerzuci się doń płomień czy płomyk z zewnątrz, od innego człowieka. Czasami nasze zarzewie bliskie jest wygaśnięcia, lecz rozpala osę na nowo dzięki przeżyciu wywołanemu przez jakiegoś człowieka. Każdy z nas winien zatem z głęboką wdzięcznością pamiętać o tych, którzy wzniecili w nim płomienie.

Gdybyśmy mogli na nowo spotkać ludzi, którzy stali się naszym błogosławieństwem i opowiedzieć im, dzięki czemu się nim stali, zdumieliby się zapewne, co z ich życia przeniknęło w nasze. Nikt z nas tak samo nie wie, co budzi w ludziach i co ludziom daje. Tylko niekiedy dane nam jest dostrzec jakieś znamię naszego wpływu, abyśmy się nie zniechęcali.

 

Sylwetki: Andrzej Krehut

Wywiad z kuratorem Parafii Ewangelicko-Augsburskiej w Skoczowie

P. Andrzej Krehut urodzony w Jaworzu, od 1979 roku związany ze zborem w Skoczowie, żona, trzy córki.

 

*     Został Pan wybrany na kuratora Parafii Ewangelickiej w Skoczowie. Wybór Rady Parafialnej był jednomyślny. Zatem zyskał Pan zaufanie wszystkich prezbiterów. Proszę powiedzieć, jak długo jest Pan członkiem Rady Parafialnej?

          Członkiem Rady Parafialnej naszej Parafii jestem od 1983 roku. Jest to moja czwarta kadencja. W drugiej kadencji powierzono mi funkcję skarbnika Rady Parafialnej. W mojej trzeciej kadencji pełniłem funkcję sekretarza Rady Parafialnej. W obecnej zostałem wybrany kuratorem naszej Parafii.

*     W Pana ocenie - jak zmieniło się działanie Rady Parafialnej w zmieniających się warunkach politycznych i gospodarczych, które niewątpliwie mają wpływ na życie Parafii?

         W moim odczuciu nowe warunki polityczne w naszym kraju zmieniły miejsce naszego Kościoła w Państwie. Zostały uregulowane stosunki między Kościołem Ewangelicko-Augsburskim w RP a Państwem. Co do naszej Parafii - wizyta papieża w naszym Kościele sprawiła, że nasz Kościół jest pozytywnie odbierany przez braci z Kościoła Rzymsko-Katolickiego. Parafia nasza ma bardzo dobrze ułożone stosunki z władzami naszej gminy, które wspierają nas w niektórych naszych pracach np. otrzymaliśmy pomoc przy wykonaniu parkingu pod ogrodem, sfinansowanie wykonania jednej strony ogrodzenia na cmentarzu w Pierśćcu, a w tym roku pomogą w wykonaniu oświetlenia wieży naszego kościoła oraz poszerzenia parkingu nad kościołem.

*     Wspomniał Pan o sprawach, do których Parafia się przygotowuje. Proszę przybliżyć, co w najbliższym czasie będzie realizowane?

          Rada Parafialna na najbliższy rok jako zadanie pierwszoplanowe postanowiła dokonać remontu budynku starej szkoły. W ubiegłym roku dokonano wymiany okien na piętrze oraz wyremontowano mieszkanie dla obecnego wikariusza. W obecnym roku postanowiono dokonać wymiany okien na parterze, wykonania nowej elewacji budynku (nowy tynk) oraz wymiany rynien na tym obiekcie.
     Są to, jak wspomniałem, prace pierwszoplanowe, co nie znaczy, że nic poza tym nie będzie czynione. Chcemy ponadto wykonać drobne prace kosmetyczne wokół naszego Kościoła. W planie mamy zagospodarowanie ogrodu przed plebanią oraz poszerzenie parkingu nad Kościołem i wykonanie nowego parkingu pod ogrodem. Prace te, a szczególnie remont budynku starej szkoły, łączą się z dużymi nakładami finansowymi i pragnę przy tej okazji zwrócić się w imieniu Rady Parafialnej z serdeczną prośbą do naszych parafian o wspomożenie finansowe w postaci składania ofiar na listę, która wyłożona jest w kancelarii. Za wszystkie ofiary, które pomogą udźwignąć ten nasz wspólny ciężar, serdeczne Bóg zapłać.
     Myślę, że możemy liczyć na swych zborowników, którzy już niejednokrotnie odpowiadali na nasze apele, spontanicznie dając dowód swojej ofiarności.

*     Reprezentuje Pan Parafię. Proszę przybliżyć, co należy do zadań kuratora Parafii?

          Jako kurator, jestem tak samo radnym i ciążą na mnie takie same obowiązki jak na każdym radnym. Jako członek Prezydium Rady Parafialnej, wspólnie z proboszczem, gospodarzem Parafii oraz pozostałymi członkami Prezydium muszę czuwać nad prawidłową gospodarką finansową naszej Parafii. Zgodnie z regulaminem parafialnym do zadań kuratora i całej Rady Parafialnej należy:

      czuwanie nad zachowaniem czystości nauki Kościoła oraz krzewienie życia religijnego w Parafii,

      wspieranie duszpasterzy w modlitwie i współdziałanie z nimi w duchowym budowaniu zboru,

      dawanie dobrego przykładu innym,

      zabieganie o godne święcenie niedziel i świąt, troska o porządek oraz czas i miejsce nabożeństw i o regularne uczęszczanie parafian na nabożeństwa,

      troska o chrześcijańskie wychowanie dzieci i młodzieży,

      przygotowanie wyborów zgodnie z prawem wyborczym,

      zarząd majątkiem parafialnym, powoływanie i zwalnianie świeckich pracowników parafialnych.

*     Parafia to nie tylko mury, ale przede wszystkim ludzie, społeczność wierzących. Jakie zadania nowa Rada Parafialna i nowy kurator zamierza poczynić, aby zbór umacniał się w wierze i społeczności zborowej?

          Prezydium Rady Parafialnej wspólnie z Radą Parafialną jako pomocnicy księży czujemy się współodpowiedzialni nie tylko w sprawach gospodarczych, ale i duchowych zboru. Obecna Rada Parafialna chce dążyć do ściślejszej współpracy pomiędzy grupami działającymi w naszej Parafii poprzez wspólne spotkania, które pomogą nam w rozwiązywaniu wspólnych problemów naszej Parafii.

*     Od kilkunastu lat jest Pan związany z problemami, jakie obecne są w zborze. Na zakończenie proszę podzielić się Pana niepokojami związanymi ze zborem oraz jakie dostrzega Pan pozytywne jego elementy?

         Najbardziej jestem zaniepokojony malejącą frekwencją parafian uczęszczających na nabożeństwa. Druga sprawa istotna dla prawidłowego funkcjonowania Parafii to składki kościelne, gdzie za ubiegły rok z płatnością zalega około 25% podatników. Zaznaczyć tu trzeba, że Parafia musi za wszystkich i tych niepłacących odprowadzić na rzecz diecezji i Konsystorza łącznie 5 zł od duszy.

     Do pozytywnych aspektów można zaliczyć wybór naszego zborownika pana inż. Adama Pastuchy na stanowisko kuratora diecezjalnego, który będzie reprezentował naszą Diecezję i Parafię wspólnie z Janem Wojnarem (kuratorem poprzedniej Rady Parafialnej) w Synodzie naszego Kościoła. Budująca jest również zwiększająca się liczba młodzieży biorąca udział w swych spotkaniach.

     W tym miejscu pragnę podziękować w imieniu Prezydium oraz Rady Parafialnej naszym księżom za wkładany trud i wysiłek w dobre funkcjonowanie naszej Parafii oraz modlitwy niesione do Boga w intencji nie tylko naszego zboru, ale całej jednoty ewangelickiej i narodu. Pragnę również podziękować naszemu chórowi za służbę swymi pieśniami w nabożeństwach, jak również wszystkim, którzy przyczyniają się do prac na rzecz i dla dobra Parafii. Jest to nasze wspólne dobro, o które musimy wspólnymi siłami dbać.

Rozmawiał  ks. Andrzej Krzykowski

 

ZROZUMIEĆ  CIEBIE!

Czy można zrozumieć Ciebie? Tak wiele razy zadawałem sobie to pytanie.

Dziś myślę, że zrozumiałem wiele z tego, co tak długo było dla mnie tylko „pamiątką” Wielkiego Tygodnia. Zrozumiałem, gdyż tak bardzo podobna jest historia naszego syna. Pozwól, że użyję porównania: Tak jak czekano na Twojego Syna, tak my czekaliśmy, kiedy urodzi się nasze dziecko. Byliśmy przygotowani, aby je przyjąć. Nadszedł czas, kiedy miało przyjść. Ten tak bardzo oczekiwany dzień był tak bardzo prozaiczny, zwykła sobota, sobota przed Niedzielą Palmową. Nasz syn przyszedł, kiedy wszyscy byli zajęci swoją pracą, sprzątaniem, przygotowaniami do Świąt. Urodził się, a jego przyjście na świat było zaskoczeniem dla wielu tak, jak przyjście Twojego Syna. Dzień jego triumfu był - jak Twojego Syna - w Niedzielę Palmową. Tak wielu ludzi witało go, gratulowało, miał wspaniałe przyjęcie, wielu płakało z radości, że się pojawił. Lecz była to radość przed tragedią, jak hosanna w Jerozolimie przed przeżyciami Twojego Syna.

Ten Wielki Tydzień stał się dla nas naprawdę wielki. Jeszcze nigdy nie byliśmy tak bardzo skonfrontowani z: poświęceniem, cierpieniem, bólem  i śmiercią.

Wielki Tydzień - czas, kiedy dopełnia się ostatni akt rozpaczy, czas, kiedy umiera syn. Tak wiele przeżyć było do siebie podobnych. Po euforii przyjęcia nagle tragiczna wiadomość tak, jak „hosanna” została zdruzgotana przez „ukrzyżuj go”, tak nasza radość została zdruzgotana wiadomością, że syn nasz umiera. Tak, jak zdrada wypowiedziana z ust przyjaciela była zapowiedzią śmierci, tak słowa z ust lekarza - „To dziecko nie ma szans przeżycia „ - były bólem, jak zdrada najlepszego przyjaciela. Co działo się w tych dniach oczekiwania na finał, wiemy oboje.

Modlitwa aż do krwawego potu. Tak wielu z nas modliło się wtedy w naszych domach, w naszym kościele oraz kościołach innych wyznań, tak wiele krwawych łez lało się w czasie modlitwy.

„Jeżeli to możliwe, daj mu Ojcze życie, ale nie nasza, lecz Twoja wola niech się stanie”.

Tak wielu w tych dniach przeżyło na nowo, co to modlitwa, co znaczy jedność, pomimo różności w okazywaniu swojej wiary w Ciebie. Za te modlitwy, za tych, którzy wytrwali w naszym „Getsemane”, dziękujemy, za telefony od ludzi, których nawet nie znaliśmy z imienia, za uściski przyjaciół, którzy przybyli w tych dniach, by razem spędzić choć chwilę przed wielkim pytaniem - Co dalej?

Była noc, gdy Go prowadzili. Twój Syn szedł w ciemności nocy. Była noc, gdy po 10 godzinach oczekiwania przyjechała wreszcie specjalna karetka, która zabrała naszego syna. W ciemności nocy nasz wzrok odprowadzał malejące światła oddalającego się samochodu. Pozostaliśmy z opinią lekarza - „My już nic nie możemy zrobić” i z pytaniem - „Czy przeżyje?”.

Był opuszczony. - Izajasz 53,3a Zamknięty w czterech ścianach inkubatora, otoczony spiralą kabli i czujników rejestrujących bicie jego serca. I dłonie włączające kolejny elektryczny impuls, gdy na ekranie po raz kolejny ukazała się tylko linia prosta.

Lecz On zraniony jest. - Izajasz 53,5a Jego dłonie, ręce, nogi i głowa zranione i sine od kolejnych ukłuć igieł, kroplówek, strzykawek. W malutkich żyłach rana obok rany, lecz tymi ranami był leczony.

I nie otworzył swoich ust jak jagnię na rzeź prowadzone. - Izajasz 53,7b Swój ból znosił w ciszy, jego urywany oddech, kiedy w beznadziei podnosił swoje dłonie do góry, siniejąca twarz przykryta przeźroczystą maską tlenową i usteczka ciche, wyrażające tragedię jego walki ze śmiercią.

I skłoniwszy głowę oddał ducha. - Jan 49,30b Osiem razy skłaniał swoją głowę, osiem razy linia na monitorach stawała się przerażająco prosta, gdy stawało jego serduszko.

Nie ma go tu, oto miejsce, gdzie go złożono. - Marek 16,6

Czy ktoś rozumiał naszą radość, gdy w białym beciku, na naszych rękach wychodził z gmachu szpitala - kliniki nasz jedyny syn. Trzy tygodnie i wreszcie ta wspaniała wiadomość: „On żyje”. Z jaką radością zabieraliśmy naszego syna. Trzy tygodnie temu naszym marzeniem było, by mógł być podłączony do sztucznego serca i płuc. Dziś jesteśmy szczęśliwi, że opuścił to miejsce.

Zrozumieć radość zmartychwstania.

On sam stanął wśród nich. - Łukasz 24,36 Mijają dni i lata, pozostajemy w wierze, że kiedyś nasz syn będzie także mógł stanąć wśród nas.

Uczymy go, jak poruszać rączkami i nóżkami, tego, co dla wielu jest tak naturalne, jest odruchem, zwykłą kolejnością w rozwoju, to dla naszego syna jest twardą szkołą ćwiczeń, badań, cotygodniowych wyjazdów do szpitala.

Każdy nowy ruch, każdy nowy gest, roześmiana buzia i szczery głośny śmiech są kolejnym krokiem do pokonania bariery wyznaczonej przez lekarzy słowem „paraliż”. Zrozumieliśmy lepiej Wielki Tydzień, rozumiemy więcej, co to ból, cierpienie, kalectwo. Wiemy, co znaczy pogodzić się ze śmiercią dziecka, i co to radość przywrócenia do życia. Możemy lepiej zrozumieć Ciebie i za to także dziękujemy.

B.C.

 

I poznali go

Nie tylko do apostołów przyszedł Jezus po zmartwychwstaniu.

Nie tylko na ich wierze mu zależało.

On przyjdzie i do ciebie, bo Jemu i na Twojej wierze zależy.

W chwili, gdy nie będziesz się zupełnie tego spodziewał,

zobaczysz go w całej prawdzie.

Może jako Obecnego. może jako Sprawiedliwość, Dobroć czy Mądrość.

Przyjdzie, żebyś uwierzył, żeby przynieść ci pokój,

żeby nabrały sensu twoje codzienne krzątania.

Żeby nabrała sensu twoja praca, odpoczynek, cierpienie, śmierć.

Kazimierz Wójtowicz

 

Kościół to my - kilka myśli...

     Mówimy o Kościele, żyjemy w Kościele, tworzymy Kościół. Czym dla ciebie jest Kościół?

Kościół jest tam, gdzie Bóg jedna się z człowiekiem.

Kościół jest tam, gdzie Duch Św. przekonuje człowieka, że jest on własnością Jezusa, który prowadzi go do Swego Królestwa.

Kościół jest tam, gdzie panuje Jezus Chrystus.

Kościół jest wieczny, gdyż zwiastowanie Ewangelii może być stłumione, ale nigdy wykorzenione.

Kościół jest nieprzemijający, gdyż ustanowiony został na dziele Jezusa Chrystusa, które jest wieczne.

Ks. dr M. Luter o Kościele:  

Wierzę, że istnieje na ziemi święty Kościół chrześcijański, to znaczy społeczność wszystkich chrześcijan na świecie, jedyna oblubienica Chrystusowa i Jego duchowe ciało, którego on jest głową. Słowo Ewangelii i Sakramenty jednoczą chrześcijan.

Świadectwo Pisma Świętego o Kościele:

Głową Kościoła jest Jezus Chrystus:

I wszystko poddał pod nogi Jezusa, a Jego samego ustanowił ponad wszystkim Głową Kościoła.  Efez. 1.22

On także jest Głową Ciała Kościoła, Kościoła; On jest początkiem, pierworodnym z umarłych, aby we wszystkim był pierwszy.

Kol. 1,18

Bo mąż jest głową żony, jak Chrystus Głową Kościoła, ciała, którego jest zbawicielem. Efez. 5,23

Kościół to owczarnia Pańska:

Ja jestem dobry pasterz i znam swoje owce, i moje mnie znają. Mam i inne owce, które nie są z tej owczarni; również i te muszę przyprowadzić, i głosu mojego słuchać będą, i będzie jedna owczarnia i jeden pasterz. Jan. 10, 14.16

Kościół to winnica Chrystusowa:

Ja jestem krzewem winnym, wy jesteście latoroślami. Kto trwa we mnie, a Ja w nim, ten wydaje wiele owocu;
bo beze mnie nic uczynić nie możecie.
Jan. 15,5

Kościół to żywy organizm:

Albowiem jak ciało jest jedno, a członków ma wiele, ale wszystkie członki ciała,
chociaż ich jest wiele, tworzą jedno ciało, tak i Chrystus. 
I Kor. 12,12

Kościół to dom zbudowany z żywych kamieni:

I wy sami jako kamienie żywe budujcie się w dom duchowy,
w kapłaństwo święte, aby składać duchowe ofiary przyjemne Bogu przez Jezusa Chrystusa.
I Piotra 2,5

Wyznanie Nicejsko - Konstantynopolitańskie:

... Wierzę w jeden, święty, powszechny i apostolski Kościół.... Jeden, gdyż jeden jest Pan, Głowa Kościoła.

Święty, gdyż jest własnością Chrystusa i działa w nim Duch Święty.

Powszechny, gdyż jednoczy wszystkich wierzących w Chrystusa na świecie.

Apostolski, gdyż zwiastuje Ewangelię, którą Chrystus przekazał apostołom.

 

Diecezjalny Zjazd Chórów w Skoczowie

     Trwają prace przygotowawcze do Zjazdu Chórów Diecezji Cieszyńskiej, który w tym roku odbędzie się w naszym skoczowskim kościele w dniu 27.04.1997 r. Udział w zjeździe zapowiedziało 28 chórów z naszej diecezji. W tym dniu do Skoczowa przyjedzie około 900 samych tylko wykonawców. Nasz kościół posiada 1000 miejsc siedzących a więc można sobie wyobrazić, że kościół w tym dniu będzie wypełniony do ostatniego miejsca. Oby Bóg sprawił aby tak było, przecież jest to wspólne spotkanie ludzi, których łączy nie tylko przyjaźń ale i radość wspólnego śpiewania na chwałę naszemu Panu.

     Z uwagi na ograniczony czas, każdy z chórów wykona tylko po jednej pieśni. Część koncertu poświęcona będzie twórczości zmarłego przed dziesięciu laty długoletniego proboszcza naszej parafii księdza Jana Nogi. Ksiądz Noga był wielkim i zagorzałym wielbicielem muzyki religijnej, przy czym sam skomponował i napisał wiele utworów. Jedną ze sztandarowych pieśni do której napisał słowa nosi tytuł „Tam gdzie Bóg żywy”. Utwór ten wykonany będzie przez wszystkie chóry, którymi dyrygował będzie syn autora Bolesław Noga.

     Myślę, że wielką atrakcją będzie także wspólna pieśń chórów wykonanie której, planuje się na rozpoczęcie zjazdu przed kościołem o godzinie 915. Będzie to sekwencja opery Verdiego „Nabucco” - „Chór niewolników”. Chórami dyrygować będzie Bernard Tront z Drogomyśla. Nasz chór dla uczczenia wspomnianej rocznicy śmierci ks. J. Nogi wykona dwie jego pieśni do których muzykę napisał syn Bolesław Noga. Chór mieszany zaśpiewa „Modlitwę wieczorną” zaś męski pieśń „Kocham ten kościół”.

     Śpiew w kościele ewangelickim spełnia bardzo ważną rolę. Miłośnicy śpiewania zrzeszają się między innymi w chórach. W Diecezji Cieszyńskiej działają 43 chóry w tym w 27 mieszanych, 3 męskich i 13 dziecięco - młodzieżowych, w których śpiewa łącznie 1660 śpiewaków.

Chóry mieszane:  Bielsko (41 śpiewaków), Biała (40), St. Bielsko (59), Brenna (28), Cieszyn (55), Cieszyn - misyjny (?), Cieszyn - „Credo” (55), Bażanowice (60), Hażlach - Zamarski (45), Dzięgielów (31), Puńców (23), Cieszyn - „Hosanna” gr. starsza (31), Cisownica (50), Dogomyśl (61), Goleszów (50), Goleszów - „Senior” (40), Kozakowice (30), Jaworze (55), Międzyrzecze (22), Skoczów (69), Ustroń (49), Ustroń - Polana (30), Wisła - Centrum (59), Wisła - Czarne (20), Wisła - Głębce (45), Wisła - Jawornik (28), Wisła - Malinka (33)

 Chóry męskie:  Zamarski (15 śpiewaków), Goleszów (38), Skoczów (24)

 Chóry dziecięco - młodzieżowe:   Cieszyn - „Hosanna” gr. młodsza (66 śpiewaków), St. Bielsko (20), Bielsko - „Wróble” (?), Bażanowice - „Stokrotki” (33), Dzięgielów (26), Goleszów - „Promyki” gr. młodsza (46), Goleszów - „Promyki” gr. starsza (38), Dębowiec (25), Ustroń - Polana (20), Wieszczęta - Kowale (24), Wisła - Głębce (65), Cisownica (24), Drogomyśl (?), Skoczów (?)

      Skoczowski chór mieszany jest najliczniejszym chórem w tej cieszyńskiej rodzinie śpiewaczej. Cieszy to serca nasze ale i smuci także fakt zawieszenia działalności chórku dziecięcego (brak chętnych), który miał już za sobą pierwsze bardzo udane występy. Mamy jednak nadzieję, że skoczowski chórek dziecięcy jeszcze usłyszymy.

     „Śpiewanie jest pracą niebiańską, która zaczyna się w doczesności, a dokańczać będzie w niebiesiech wiecznie” - powiedział ks. Jerzy Trzanowski. Więc póki czas śpiewajmy, chwalmy i sławmy imię Pana.

Walter Orawski

 

JESZCZE JEDNA DECYZJA

Interesuje nas życie innych, ciekawi nas sukces znajomych, kochamy sensacje, chętnie mówimy o cudzym nieszczęściu, nie cierpimy, gdy ktoś nieproszony wdziera się na nasze terytorium.

Tacy jesteśmy, ale czy tacy musimy być?

Jak często przyznajemy się do własnych błędów? Kiedy ostatni raz przyznaliśmy komuś rację?

Niełatwo przyjąć krytykę, choć komplement też traktuje się z przymrużeniem oka. Co właściwie chcemy usłyszeć na swój temat? Za jakich ludzi chcemy uchodzić? Czy tą nachalną „życzliwością”, jaką okazujemy innym, udowadniamy sobie swoją nieomylność? A może te „belki”, które tkwią  w naszym życiu, są już zbyt wielkie, aby je usunąć, więc łatwiej jest zmusić przyjaciela, by wyciągnął dokuczające mu „źdźbło”?

Nasza szeroko rozumiana moralność zawsze wydaje nam się tą najwłaściwszą. Niech inni się do niej dostosowują. My wszystko wiemy najlepiej. Tylko my znamy prawdę i tylko my nie umiemy tak do końca odróżnić dobro od zła. Ale zawsze mamy wymówkę: wszystkiemu winny jest ten zwariowany świat, pędzący gdzieś bez celu, bez zastanowienia. Temu winien jest nawał informacji, brak czasu... no tak - zbyt szybkie tempo życia, a więc nerwice, depresje, po prostu choroby społeczne.

Tak! Wszystko i wszyscy są winni tylko nie my sami.

I tak uspokojeni zasiadamy na miękkiej sofie przed dwudziestocalowym ekranem, by znów „gapić” się w „beztreściowy tasiemiec”. Podczas zakupów mechanicznie już zakodowanym ruchem nasza ręka sięga po najnowszy numer rozkosznie sensacyjnego pisma dla kobiet. Nasz samochód ma tak dobre przyśpieszenie, że nie zdąży zaistnieć w zasięgu wzroku dźwigającej siatki sąsiadki - przecież do domu ma już niedaleko.

Czas biegnie nieubłaganie, dzień za dniem upływa i wciąż nieodwracalnie coś pozostawiamy za sobą.

Od CIEBIE zależy, co to będzie. Do CIEBIE należy decyzja obrania sobie takiego a nie innego stylu życia. Czy masz swój styl? Jaki on jest? Czy tak jak miliony innych ludzi kopiujesz go od znajomych, bo tak jest łatwiej, bezpieczniej i szybciej? Czyżby?

Czy to jak żyją inni, tak naprawdę jest tym, czego Ty sam pragnąłeś,  o czym marzyłeś? A może się po prostu poddałeś? Mówisz, że walka wymaga zbyt wielu poświęceń.

Tak, to prawda. Ale JEZUS też na swój sposób walczył. ON miał swój styl. Wiedział, po co żyje. Czy ty, wiedząc, że umrzesz bardzo młodo, potrafiłbyś się śmiać z tymi, którzy się cieszą, a płakać z tymi, którzy mają powody do smutku? Czy potrafiłbyś myśleć o innych?

JEZUS był taki. Nie zawsze pasował do utartych zwyczajów i tradycji. Chciał coś zmienić i dał ludziom nadzieję. Wielu ją przyjęło, ale niestety wielu też odrzuciło. Trudno jest przecież zmienić swe przyzwyczajenia, zacząć żyć inaczej.

     Pan Jezus to rozumie - sam był człowiekiem. Jednak było coś, co odróżniało go od innych ludzi - poszedł dobrowolnie na śmierć. Poświęcił swoje młode życie, żebyś TY mógł uwolnić się z wielu męczących nałogów. Zrobił to, żebyś nie musiał powielać stylu życia innych ludzi. Byś mógł być sobą. Dzięki jego ofierze możesz pozbyć się tych wszystkich „belek”, które Cię przygniatają.

Jezus Chrystus umarł, ale na tym nie zakończyła się Jego „misja”. ZMARTWYCHWSTAŁ, bo był i jest Bogiem Wszechmocnym, Bogiem cierpliwym i kochającym CIĘ takiego, jakim jesteś.

CO Z NIM ZROBISZ?

Nie możesz pozostać na neutralnej pozycji.

Są tylko dwa wyjścia - albo go przyjmiesz, albo odrzucisz.

DECYZJA NALEŻY DO CIEBIE.

S.P.

 

Z życia zboru
Kulig

Dnia 8 lutego, w sobotnie popołudnie nasz Chór został zaproszony przez ks. Marka Uglorza na kulig do Brennej. Proboszcz parafii w Brennej dotrzymał obietnicy, kiedy to będąc u nas na uroczystości gwiazdkowej wystąpił z zaproszeniem naszego chóru na kulig i tym samym do nawiązania bliższego kontaktu z niedawno powstałym chórem przy Parafii Ewangelickiej w Brennej.

Z niedowierzaniem, że będzie można jeszcze pojeździć na śniegu przy kończącej się aurze zimowej, wyruszyliśmy o 1530 wynajętym autokarem do Brennej. Ksiądz Marek oczekiwał nas przy swoim Kościele i wspólnie pojechaliśmy do Brennej - Leśnicy, gdzie ku naszej radości był jeszcze śnieg na drodze i kulig mógł się odbyć bez problemów. Na miejscu oczekiwały dwa zaprzęgi konne i jeden traktor z przyczepą, gdzie znajdowała się wygodna kanapa dla „co zacniejszych chórzystów”. Przy zapadającym zmierzchu zaprzęgi ciągnące sanie ruszyły w górę, w głąb Leśnicy. Humory wszystkim dopisywały, a szczególnie panowie mieli wiele radości z obrzucania pań śnieżkami. Radości przysporzyły także upadki z sanek, co dodatkowo przyczyniło się do powstania wspaniałej atmosfery.

U celu czekało już na nas rozpalone duże ognisko, gdzie zabraliśmy się do pieczenia kiełbasy. Nie trzeba dodawać, że smakowała.

W powrotną stronę do zaparkowanego autokaru wyruszyliśmy z pochodniami, gdyż zrobiło się zupełnie ciemno. Ze śpiewem i przy odgłosach dzwonków sanie pędziły w dół doliny.

Drugą część naszego sobotniego wyjazdu spędziliśmy już w sali pod Kościołem w Brennej, gdzie zostaliśmy ugoszczeni ciepłą kolacją. Trochę zmarzniętych, a niektórych przemoczonych od zbytniego spoufalania się ze śniegiem, chórzystów poczęstowano na powitanie grzanym piwem z przyprawami i wspaniałym aromatem. Po chwili wniesiono na stoły dymiącą grochówkę, a następnie poczęstowano ciastem i kawą.

 Chórzyści z Brennej stanowią na razie niewielką grupę śpiewaczą liczącą ponad 20 osób, ale razem ze swoim proboszczem spisali się wyśmienicie. Jednym z pojazdów kuligowych powoził sam dyrygent, a resztę wozaków stanowili parafianie, którzy użyczyli swoich zaprzęgów, aby nam umożliwić przeżycie wspaniałej przygody.

Był też czas na wspólne śpiewanie. Żegnając się z gospodarzami, wyraziliśmy życzenie ponownego spotkania i oczywiście zrewanżowania się za tak wspaniałe przyjęcie.

Uczestnicy kuligu


Zebranie roczne Koła Pań

      W dniu 18. 02. 1997 roku odbyło się w sali parafialnej roczne zebranie „Koła Pań”, działającego przy parafii w Skoczowie. W zebraniu wzięło udział 20 pań, przy czym kilka było nieobecnych z powodu choroby.

     Zebranie rozpoczęła przewodnicząca koła. Po powitaniu, modlitwach i odśpiewaniu pieśni pani Wojnarowa wygłosiła prelekcję na temat „Pokój Boży” w oparciu o Słowo Boże zaczerpnięte z Izajasza 26, 3: „Temu, którego umysł jest stały, zachowujesz pokój. pokój mówię; bo Tobie zaufał” i z Jeremiasza 29, 11: „Albowiem Ja wiem jakie myśli mam o was - mówi Pan - myśli o pokoju, a nie o niedoli, aby zgotować wam przyszłość i natchnąć nadzieją.”

     W drugiej części prelekcji pani Wojnarowa wskazała na różnicę pomiędzy szczęściem a szczęśliwością, a uczyniła to na podstawie Słowa wyjętego z Miczeasza 6, 8: „Oznajmiono ci człowiecze co jest dobre  i czego Pan żąda od ciebie: tylko, abyś wypełnia prawo, okazywał,miłość bratnią i w pokorze obcował ze swoim Bogiem.”

     Pan Bóg stworzył człowieka nie lękającego się. To grzech sprawił i sprawia, że człowiek żyje w lęku. Niepokój serca jest wynikiem braku zaufania Panu Bogu, braku wiary. Lekiem na niepokój jest modlitwa pokutna i wyznanie grzechów.

     Po prelekcji panie wysłuchały pieśni wykonanej przez panią pastorową Nogową „Pokój w Jezusie głęboki jak toń” (Harfa 375). Do napomnień, które nam chrześcijankom są stale potrzebne do życia w posłuszeństwie Panu Bogu dołączyły się panie A. Śliwkowa i H. Pszczółkowa, wskazując na pouczanie ap. Pawła (rzym. 12, 9-21; Gal. 5. 22-23).

     Na zebraniu została omówiona sytuacja finansowa koła, działalność służby odwiedzinowej i diakonijnej parafii. Służbę odwiedzinową pełni 10 pań, które odwiedziły 85 osób starszych i obłożnie chorych. W minionym roku tych odwiedzin było ok. 250.

     Postanowiono również kontynuować zapoczątkowane przez pastorostwo ks. J. Nogi z małżonką w poprzednich latach odwiedziny jubilatów.

     W podsumowaniu minionego roku wskazano na niepokojące zjawisko, którym jest malejąca liczebność uczestniczek zebrań zarówno w Skoczowie, Simoradzu jak i w Iskrzyczynie. Apelujemy gorąco do serc parafianek, aby zdecydowały się na krok zmierzający do pogłębienia życia duchowego, do zacieśnienia życia z Bogiem w oparciu o Słowo Boże. Pan Bóg wzywa nas do czujności. Wprawdzie mamy wolność religijną, ale istnieje groźny wróg rozbijający społeczność od wewnątrz. My niewiasty jesteśmy na równi z innymi odpowiedzialne za życie duchowe naszych rodzin, naszego środowiska, naszego Kościoła.

     Zebranie zakończono wspólną modlitwą i odśpiewaniem pieśni „Pod Twą obronę...”.                                                               KM


 

Konfirmacja 50 lat temu

      50 lat temu, 49 młodych członków naszego zboru po raz pierwszy przystapiło do Stołu Pańskiego. Konfirmacja to ważne wydarzenie w życiu ewangelika na drodze wiary. Co pozostalo z niego dziś po 50 latach?

Po trwającej rok nauce i przygotowaniu do konfirmacji, odbył się egzamin, w niedzielę Rogate 11.05.1947 r. Konfirmacja odbyła się 15.05.1947 r. w dniu Wniebowstąpienia Pańskiego. Konfirmował ks. Gustaw Broda w asyście ks. katechety Karola Sztwiertni z Goleszowa.

 

 

Kąt dla młodzieży
Dość specjalny...  Marek Walica

Sobota zazwyczaj kojarzy się nam ze sprzątaniem, zakupami, pracami w ogrodzie i zmęczeniem. Nam, młodym ewangelikom, ten dzień kojarzy się jeszcze z czymś, a mianowicie ze spotkaniami w sali parafialnej i spędzeniu sobotniego wieczoru na wspólnym rozważaniu Słowa Bożego, rozmowach i zabawie. Jednak ostatnia sobota lutego różniła się nieco od pozostałych. Na spotkanie młodzieżowe został zaproszony Marek Walica z Cieszyna.

Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, iż Marek, prowadząc spotkanie, więcej grał niż mówił. I tak, przy blasku świec mogliśmy wysłuchać sonaty  Bacha,  pieśni pt.  „Cudowna Boża łaska”,  kilku  improwizacji  jazzowych, pieśni  młodzieżowych  i  własnych  kompozycji  naszego gościa w opracowaniu na

syntezator i flety prosty i poprzeczny. W przerwach Marek czytał wiersze i mówił o tym, jaką rolę w jego życiu pełni Bóg i muzyka.

Koncert był wspaniałą ucztą muzyczną dla wielu melomanów i nie tylko. Bardzo się wszystkim podobał, a talent Marka wzbudził powszechny podziw i uznanie. Mogliśmy się przekonać, w jaki sposób Bóg może wykorzystywać nasze talenty. Przykładem takiego „wykorzystania” jest Marek, który zawsze powtarza, że „wszystko, co ma, zawdzięcza Bogu i gra Jemu na chwałę”.

Marek jest studentem 3-go roku wychowania muzycznego na filii Uniwersytetu Śląskiego w Cieszynie, a na flecie gra od 10 lat. Na stałe związany jest z cieszyńskim chórem młodzieżowym „Credo”, ale często „przygrywa” w wielu innych zespołach młodzieżowych. Dopiero niedawno rozpoczął karierę solową.

Dziękując mu za występ, życzymy wielu sukcesów w tej służbie oraz obfitości Bożego błogosławieństwa. Czynimy to z nadzieją, że znowu nas odwiedzi i będziemy mogli delektować się jego muzyką.

Gośka


 

Młodzież w Dębowcu 

Był rok 1985, kiedy do pierwszej klasy w Dębowcu przyszli: Beatka, Karolinka, Marzenka, Ola, Adrian i Wiesiu. Lekcje religii odbywały się w sali parafialnej. Do dzisiaj pamiętam tę małą grupę pierwszoklasistów. Po ośmiu latach żegnaliśmy te dzieci w szkole. Wybrały różne szkoły, w których dalej kontynuowały naukę.

Postanowiliśmy, że nasze spotkania trwające w czasie lekcji będziemy prowadzili dalej jako zebrania młodzieży. Zaczęliśmy spotkania w piątki w sali w Dębowcu.

Śpiew pieśni przy gitarze, dyskusje i rozważania Słowa Bożego sprawiły, że liczba młodych ludzi na zebraniach wzrastała. Wspólne wycieczki, ogniska, czas poświęcony tym młodym ludziom sprawiły, że sami postanowili włączyć się do pracy w Kościele. Beata i Marzena zaczęły prowadzić szkółki niedzielne, Karolina zajęła się chórkiem dziecięcym, Wiesiek zaczął grać w kościele na organach. Marcin, przywożąc swoje organy, grał na zebraniach młodzieży i na próbach chórku. Wielu pomagało przy prowadzeniu Tygodni Dobrej Nowiny w Dębowcu, gdzie mieliśmy ponad 60 dzieci.

Spotkania w Dębowcu dalej odbywają się w każdy piątek. Przychodzi przeciętnie 15 osób, które pragną dalej poznawać Biblię.

Czasami organizujemy wspólne zebrania z młodzieżą z Gumien, gdyż większość osób chodząca tam na zebrania to osoby, które chodziły do Szkoły Podstawowej w Dębowcu i które razem z naszą młodzieżą uczestniczyły w lekcjach religii. Do Dębowca przyjeżdżają także młodzi ludzie z Iskrzyczyna.

Jest to naprawdę wielka satysfakcja, kiedy widać, że nauczanie religii w szkole, szkółki niedzielne i wpływ rodziców powodują, że młodzi ludzie pragną spędzić czas na spotkaniu z Bogiem.

Liczymy na to, że następne roczniki kończących szkołę w Dębowcu włączą się do zebrań młodzieżowych, ale także chętnie zobaczymy tych wszystkich, którzy mogliby brać udział w naszych zebraniach. Wtedy będziemy mogli spokojnie powiedzieć, że przed naszym Kościołem rysuje się przyszłość, gdy nasza młodzież będzie tam, gdzie czas można spędzić z Bogiem.

Bogusław Czyż


NASZA BIBLIOTEKA

Jednym z owoców pracy młodzieżowej w naszej Parafii jest ogólnie dostępna Biblioteka. Mieści się ona na parterze w sali parafialnej za plebanią. Powstała ona pod koniec lat 60-tych. Do roku 1981 zgromadzono w niej około 400 książek. Kiedy pięć lat później kolejna generacja młodzieży podjęła inicjatywę prowadzenia tej Biblioteki, rynek księgarski był coraz bardziej zachęcający.

Czytelnicy chętnie przychodzą po książki czy kasety. Szybko dostrzegają w tym błogosławieństwo. Pojawia się zwłaszcza w młodych sercach głód wiedzy biblijnej i chęć służenia Bogu w życiu codziennym. Jakie to wspaniałe, że dzięki książkom można zobaczyć tę przemianę u poszczególnych osób, jak też nowe więzy przyjaźni między ludźmi.

Obecnie cieszymy się liczbą 854 zapisanych czytelników! W roku poprzednim statystycznie tygodniowo było 60 wypożyczeń! Książek obecnie mamy ponad 3200 i kaset ponad 1650.

W roku 1990 otworzyliśmy naszą Filię w nowym budynku parafialnym w Pierśćcu. Jeżeli będą warunki lokalowe w innych wioskach naszej Parafii, to powstaną kolejne biblioteki.

W związku z tym, że Biblioteka ma teraz powiększone pomieszczenie, regularnie od września mamy spotkania Dyskusyjnego Klubu Biblijnego, które odbywają się w każdą niedzielę o 1800. Serdecznie zapraszamy wszystkich, którzy lubią intelektualną rozrywkę i poznawanie nowych ludzi.

Mamy przebogatą literaturę pod względem tematów. Każdy może znaleźć coś dla siebie bez względu na wiek i zainteresowania. Podobnie jest ze zbiorem kaset, który oprócz szerokiej tematyki ewangelizacji i wykładów zawiera różnorodne pod względem formy i treści kasety muzyczne.

Dziękujemy Bogu, że nam błogosławi i prowadzi aż dotąd. Jesteśmy bardzo wdzięczni wszystkim ofiarodawcom i osobom wspierającym w różny sposób Bibliotekę.

Renata Świder


I  Ogólnopolski Turniej Siatkówki Dziewcząt o tytuł mistrza LOS w RP w Skoczowie

     W tym roku dziewczęta z naszej i sąsiednich parafii świętowały Dzień Kobiet na sportowo. LOS w RP zorganizowała w tym dniu I Ogólnopolski Turniej Siatkówki Dziewcząt. Zawody odbyły się w hali sportowej KS „Beskid” w Skoczowie. Do walki stanęło pięć drużyn: z Cisownicy, dwie z Goleszowa, ze Skoczowa oraz z Wisły - Głębce.

     Turniej za sprawą wielkiego sportowego zaangażowania zawodniczek był bardzo zacięty, a czasami nawet dramatyczny. Mimo ogromnych emocji i żywiołowego dopingu rozgrywki przebiegały w miłej i przyjacielskiej atmosferze.

     W pierwszym meczu spotkały się drużyny ze Skoczowa i Goleszowa II (drużyna młodszych dziewcząt). Po zaciętym meczu, rozstrzygniętym dopiero w tie - breaku, pierwsze swe zwycięstwo odniosły skoczowianki. Niestety to pierwsze powodzenie spowodowało pewne rozluźnienie i dekoncentrację w szeregach skoczowskiej drużyny, czego konsekwencją była porażka z doskonale przygotowanymi zawodniczkami z Cisownicy.

     Kolejnym przeciwnikiem naszych siatkarek była wymagająca drużyna Goleszowa I (dziewczęta starsze). Skoczowianki zagrały bardzo ambitnie i mądrze. W ocenie kibiców był to ich najlepszy mecz w turnieju. Niestety zabrakło trochę doświadczenia, odporności psychicznej i łutu szczęścia. Choć były o krok od zwycięstwa, po zaciętym i wyrównanym meczu dziewczęta doznały porażki. Na otarcie łez pozostała im walka o trzecie miejsce. Przeciwnikiem tym razem okazała się drużyna z Wisły - Głębce. Skoczowianki nie dały się już zaskoczyć i pewnie zwyciężając uplasowały się na trzecim miejscu.

     Do finału dotarły drużyny z Cisownicy i Goleszowa I. Po zaciętym i niezwykle emocjonującym spotkaniu pierwsze miejsce zdobyły niepokonane w tym dniu dziewczyny z Cisownicy.

     Ostateczna kolejność drużyn ukształtowała się zatem następująco:

1. Cisownica

2. Goleszów I

3. Skoczów

4. Wisła - Głębce

5. Goleszów II

     Organizatorzy mają nadzieję, że turniej wpisze się na stałe do kalendarza sportowych rozgrywek i przyczyni się do lepszego poznania się i integracji młodzieży naszego Kościoła. Należy przypomnieć, że podobny turniej siatkówki chłopców odbył się 30 grudnia ubiegłego roku. Drużyna ze Skoczowa zajęła tam piąte miejsce, co w kontekście zwycięstwa na VIII Olimpiadzie Młodzieży Ewangelickiej w Skoczowie niewątpliwie należy traktować jako porażkę.

     LOS w RP planuje jeszcze w tym roku przeprowadzić kilka turniejów w różnych dyscyplinach, m. in. koszykówki, piłki nożnej i tenisa stołowego.

M.O.


Turniej tenisa stołowego

      8 lutego 1997 roku w czasie przerwy zimowej, młodzież rozegrała turniej tenisa stołowego i trambambuli (piłkarzyki ręczne). Po zaciętych grach eliminacyjnych do ścisłego finału zakwalifikowali się:

 Tenis stołowy:           1 miejsce - Dariusz Ihas

                                   2 miejsce - Arkadiusz Ihas

                                   3 miejsce - Bogusław Kluz

Trambambula:            1 miejsce - Bogusław Kluz

                                                  - Andrzej Krzykowski

                                   2 miejsce - Arkadiusz Ihas

                                                  - Dariusz Ihas

                                   3 miejsce - Marek Matuszek

                                                  - Bernard Stekla

     Młodzież pragnie wyrazić serdeczne podziękowania rodzinie państwa Orawskich, którzy ofiarowali młodzieży stół do tenisa stołowego, jak również panu Gustawowi Filipkowi z Górnego Boru za ofiarowanie młodzieży piłkarzyków ręcznych.

 

Kącik dla dzieci
 
Paś owieczki moje

     Po swym zmartwychwstaniu Pan Jezus ukazał się po raz trzeci swym uczniom nad jeziorem Genezaret. Po spożyciu z nimi posiłku, który Pan Jezus sam przygotował, rzekł do Szymona Piotra: Szymonie, synu Jana, miłujesz mnie więcej niż ci? Piotr odpowiedział Jezusowi: Tak Panie! Ty wiesz, że cię miłuję. Pan Jezus powiedział do Piotra: Paś owieczki moje.

     I znowu zapytał Jezus: Szymonie, synu Jana, miłujesz mnie? Piotr odpowiedział: Tak Panie! Ty wiesz, że cię miłuję. Pan Jezus znowu powiedział Piotrowi: Paś owieczki moje.

     Po chwili zapytał Pan Jezus po raz trzeci: Szymonie, synu Jana, miłujesz. mnie? Zasmucił się Piotr, ponieważ Pan Jezus zapytał go po raz trzeci. Piotr przypomniał sobie jak na dziedzińcu pałacu arcykapłana trzy razy zaparł się swojego Pana i powiedział, że go nie zna. Odpowiedział ze smutkiem: Panie! Ty wszystko wiesz, ty wiesz, że cię miłuję. Pan Jezus po raz trzeci powiedział Piotrowi: Paś owieczki moje.

     Pan Jezus całkowicie przebaczył Piotrowi i Piotr mógł zostać apostołem i nauczać dzieci i starszych o Panu Jezusie, Zbawicielu świata.

 
Opowiadanie na Dzień Matki

     Janek był grzecznym i dobrym chłopcem. Był grzecznym oczywiście, gdy nie zapominał nim być. Naprawdę bardzo kochał swoją mamusię, lecz miał ciekawe sposoby, jak jej to okazać. Pewnego razu mama poleciła mu, aby pozałatwiał jej w domu niektóre sprawy. Zrobił to Janek tak, że mama była z niego zadowolona. Lecz drugiego dnia mama poczuła coś innego niż zadowolenie. Na stole w kuchni znalazła rachunek. Było na nim napisane:

     - za przyniesienie węgla z piwnicy                            - 1 złoty,

     - za przyniesienie zakupów ze sklepu                        - 3 złote,

     - za wyniesienie śmieci                                            - 1 złoty,

     - sprzątanie w ogrodzie                                            - 5 złotych.

                                                                       Razem: 10 złotych.

     Mama spojrzała jakoś dziwnie ostro, gdy przeczytała te słowa, lecz ku wielkiemu zdumieniu Janka nic nie powiedziała.

     Janek poszedł do szkoły, ciekawy co też mama o tym wszystkim sądzi. A miał nadzieję, że może otrzyma pieniądze przy obiedzie. Spodziewał się, że na stole obok talerza będzie leżała koperta z pieniędzmi. Tak było rzeczywiście. Otworzył kopertę, lecz pieniędzy w niej nie było. Była tam tylko kartka, a na niej napisane:

     Rachunek mamy dla Janka:

                        dziewięć lat żywienia                - 0, -złotych,

                        dziewięć lat ubierania                - 0, -złotych,

                        dziewięć lat prania                    - 0, -złotych,

                        dziewięć lat wychowania          - 0, -złotych,

                        dziewięć lat leczenia                 - 0, -złotych,

                        dziewięć lat pielęgnowania        - 0, -złotych,

                                                           razem:    0, -złotych,

      Gdy to Janek czytał, twarz jego rumieniła się coraz bardziej, aż w końcu był cały czerwony. Poznał jak niewłaściwie było wystawiać mamusi rachunek, skoro ona za wszystko, co dla Janka robiła, niczego nie żądała. Pobiegł do niej, przytulił swoją twarz i ze wstydem wyszeptał: mamusiu, bardzo cię przepraszam. Ja już nigdy nie zapomnę, co ty dla mnie uczyniłaś.

     Mama pogłaskała Janka po głowie i przebaczyła mu, bo wiedziała, że kochać to znaczy dawać.

     Czy ty także chcesz wystawić mamie rachunek za pracę i pomoc, o którą cię prosi?


 

Kwadrans

     Tyle kwadransów ma jedna doba (doba to 24 godziny, to dzień i noc). Ile z nich poświęcasz na zabawę, pracę, sen, posiłki, sport..itd, a ile kwadransów każdego dnia rezerwujesz na słuchanie Pana Boga (czytanie Biblii) i rozmowę z Nim (modlitwa).

     Czy kwadrans (dosłownie jeden) dla Boga, podczas, gdy zatrzymujesz 95 kwadransów dla siebie, czy to nie za wiele? W tym jednym kwadransie Bóg chce być w szczególny sposób blisko ciebie i tobie błogosławić. Dlatego przeznacz codziennie przynajmniej jeden kwadrans „dla Boga”. I nigdy o tym nie zapominaj!

 
Chórek dziecięcy w Dębowcu
 

Radośnie wysławiajcie Boga, wszystkie ziemie!

Opiewajcie chwałę Jego imienia,

Śpiewajcie Mu pieśń pochwalną!                        Ps 66, 1-2

Śpiew towarzyszy nam wszędzie tam, gdzie zwiastowane jest Słowo Boże, odgrywając znakomitą rolę jako szczególny środek przekazu. Wykorzystując tę zasadę, postanowiliśmy utworzyć chórek dziecięcy w Dębowcu. Był rok 1995, piękne wrześniowe dni, nowy rok szkolny i całkiem nowe przedsięwzięcie. Inicjatorem powstania chóru był p. Bogusław Czyż uczący w szkole w Dębowcu religii i muzyki. „Ofiarą” czyli osobą, która zdecydowała się na prowadzenie chóru jako dyrygentka była  p. Karolina Kubicius.  Dzieci  -  członkowie  nowo  powstałego chóru, to gromada

uśmiechniętych twarzy, która już przywykła do śpiewu, śpiewając na lekcjach religii, szkółkach, występując w kościele w czasie różnych uroczystości. Wrzesień 1995 dał początek systematycznej pracy, by śpiew, muzyka i słowa poprzez wydobycie z nich piękna przyniosły radość słuchaczom i śpiewającym. Chórkowi na własnym instrumencie klawiszowym towarzyszył Marcin Kaleta. Pierwsze występy miały miejsce w Dębowcu w trakcie różnych uroczystości religijnych. Szczególnym przeżyciem był występ chórku w Teatrze w Cieszynie w trakcie koncertu kolęd. Dzieci były pięknie ubrane z wyróżniającymi je kokardami, które przygotowała p. Lidia Pastucha, która bardzo aktywnie pomaga w prowadzeniu chóru, udzielając cennych rad i wskazówek, przyprowadzając także swoją trójkę dzieci. Koncert w Teatrze, pochwalne recenzje, zdjęcie na okładce „Przyjaciela Dzieci” dały nową motywację.

W roku 1996 został zakupiony instrument KORG częściowo z funduszy Parafii, składek rodziców oraz darowizny byłego zespołu młodzieżowego. Dokupiono wzmacniacz z mikserem i kolumną, a p. Czyż podarował statyw pod instrumenty. Chórek wzbogacił się o nowego, drugiego klawiszowca p. Wiesława Kubelę.

Obecnie mamy trzy osoby grające na organach (doszedł Tomasz Hławiczka), ponad 30 stałych członków chóru, nadzieję na nowych instrumentalistów. Pragniemy wzbogacić chór o cały zespół muzyczny.

Cieszymy się, że chórek może działać, dziękujemy wszystkim, którzy nam pomagają, a szczególnie rodzicom, którzy nas w tym wspierają

Wierzymy, że śpiew w Chórze Dziecięcym w Dębowcu zbliży do Boga nie tylko jego członków.

Karolina

On wie

Nie wiem, jakie dalsze życie Bóg ci przygotował, ani ty nie wiesz,

To do nas nie należy.

Ważne jest, żebyś wiedział. że On ci je przygotował.

Ważne jest, żebyś wiedział. że On będzie zawsze z tobą.

Ważne jest, żebyś wiedział. że na ciebie liczy, tak jak chce,

żebyś ty na niego liczył

Kazimierz Wójtowicz


W internetowej wersji Informatora nie zamieszczono planu nabożeństw, wykazów osób (chrzty, śluby, pogrzeby), ogłoszeń, reklam i informacji o charakterze "ulotnym".