7/8
(39/40
)
2001

Informator parafialny  -  cieszyn

Informator parafialny
Parafii Ewangelicko-Augsburskiej w Cieszynie

nr 64

 

lipiec, sierpień 2001   

 
 

Numer IP Cieszyn
 
 > Home > Archiwum > Informator parafialny PEA Cieszyn > nr 64
W numerze:

Od 15.12.1997 r. cieszyński Informator Parafialny wszedł w skład nowopowstałej Gazety Ewangelickiej.
Od tego czasu w informatorze publikowano tylko te artykuły i relacje, które dotyczyły wyłącznie parafii cieszyńskiej.

Aby przeglądnąć numer GE, w którym ukazał się ten numer informatora, kliknij: GE nr 7/8 z 2001 roku


W internetowej wersji Informatora nie zamieszczono planu nabożeństw,
wykazów osób (chrzty, śluby, pogrzeby), ogłoszeń, reklam i informacji o charakterze "ulotnym".

Gazeciarze we Frankfurcie (11-18.06.2001 r.)

Zdjęcia zostaną dołączone w późniejszym terminie!

11 czerwca o 7:30 rano na pl. Kościelnym zebrała się niespełna 60 osobowa grupa „gazeciarzy”, którzy w nagrodę za roznoszenie „Gazety Ewangelickiej” wyjeżdżali na Dni Kościoła do Frankfurtu nad Menem (Niemcy). Po rozlokowaniu się w autobusie i busie ks. Alfreda Borskiego ruszyliśmy w stronę Frankfurtu. Drogę urozmaicały nam ulewa i postoje m.in. tradycyjny już postój w McDonaldzie na Rohlance (w Czechach).
Po kilkunastu godzinach jazdy dotarliśmy do pierwszego celu naszej podróży - Steinbach, gdzie zostaliśmy gościnnie przyjęci na tamtejszej parafii i po krótkim rozważaniu na dobranoc oraz długim czekaniu na kąpiel (1 prysznic na prawie 60 osób) poszliśmy spać. Następnego dnia zaraz po śniadaniu ruszyliśmy zwiedzić frankfurckie lotnisko (największy port lotniczy na kontynencie). Poza oglądaniem samolotów niektórzy skorzystali z możliwości pobicia się plastikowymi kulkami w „suchym basenie” przy lotniskowym McDonaldzie. Później, za radą księdzem z Steinbach pojechaliśmy zobaczyć rekonstrukcję twierdzy rzymskiej (z około I-III wieku n.e.) znajdującą się niedaleko Frankfurtu.
Dzień zakończyły zacięte mecze piłki nożnej, koszykówki i siatkówki, a także grill zaserwowany nam przez gospodarzy. Na wieczornym rozważaniu mieliśmy także okazję usłyszeć krótki recital wokalno-pianistyczny w wykonaniu miejsco-wego pastora (interpretację przeboju Beatelsów „Help” zapamiętamy chyba na długo). W środę przenieśliśmy naszą kwaterę do Kauf-mänische Schulen w Hanau (miejsco-wość oddalona o 16 km od centrum Frankfurtu). Nocowały tam także 2 inne polskie grupy: Ustroń Polana - Wisła Czarne i Jastrzębie-Zdrój.
Po drobnych przemeblowaniach dostosowaliśmy sale szkolne do naszych potrzeb i po szybkim obiedzie („gorący kubek” + kanapki) pojechaliśmy na nabożeństwo inaugurujące Dni Kościoła, a odbywające się na Römer Platz (głównym placu Frankfurtu). Potem każdy z nas mógł wybrać jeden z 27 wieczornych koncertów (m.in.: gospel, rock, hip-hop, jazz, a także muzyka ludowa i poważna). Następne dni były dość podobne.
Po śniadaniu i porannych rozważaniach prowadzonych przez naszych duszpasterzy, obficie zaopatrzeni w kanapki ruszaliśmy na „Targi Możliwości”. Tam zobaczyć można było wiele stoisk różnych organizacji kościelnych, misyjnych poszczególnych Kościołów (Polskę reprezentowało stoisko prowadzone przez ekipę Centrum Misji i Ewangelizacji z Dzięgielowa), a także skorzystać z kawiarenki Internetowej, posłuchać muzyki i spróbować swoich sił np. w wspinaczce na sztucznej ścianie lub w wbijaniu gwoździ. Po dniu spędzonym na targach wszyscy wracaliśmy zgięci pod ciężarem nagród wygranych w różnych konkursach, ulotek, darmowych toreb, piłek, długopisów, kubków i gwizdków. W tym czasie można było także zwiedzać miasto, pojeździć metrem, zrobić zakupy. Z innych atrakcji: mogliśmy podziwiać panoramę miasta z jednego z wieżowców (ponad 200 m wysokości).
Wieczorem grupa dzieliła się na dwie. Część wracała do szkoły, a pozostali korzystali z bogatej oferty koncertów wieczornych. Odbywały się one w wielu kościołach oraz na placach i w halach targowych Frankfurtu. Można było posłuchać m. in. Judy Bailey z zespołem (rock-gospel-worship), irlandzkiego rock-folku, muzyki gospel, a także muzyki żydowskiej w wykonaniu sakso-fonisty (autora muzyki do filmu: „Lista Schindlera”).
Były także imprezy typu: Rock-night lub Global Village Party (hip-hop + gospel). Do szkoły wracaliśmy około północy i po szybkiej obiado-kolacji („gorący kubek” + kanapki z np.: salami i Apfelmusem) oraz „wirtualnym prysznicu” (w umy-walce, ponieważ normalne prysznice zamykano o 22:00) wskakiwaliśmy (lub nie) do śpiworów i korzystaliśmy z kilku godzin snu. W niedzielę zerwaliśmy się szczególnie wcześnie (o 6 rano), żeby zdążyć posprzątać i spakować się przed wyjazdem na nabożeństwo zamykające Kirchentag. Zatłoczonymi pociągami dostaliśmy się na Waldstadion (frankfurcki stadion na ok. 80 tys. ludzi). Udział w nabożeństwie z Komunią Św., na którym liczba uczestniczących ewangelików dorównuje liczbie ewangelików w całej Polsce, jest niezapomnianym przeżyciem. Myślę, że na długo zapamiętamy widok pełnego stadionu i ogromnej, kilkutysięcznej orkiestry dętej na płycie stadionu (pełniła ona rolę organów). Po nabożeństwie udaliśmy się jeszcze do szkoły, tam dojedliśmy nasze zapasy jedzenia (w ramach obiadu) i popołudnie spędziliśmy na grze w „ziemniaka”. Ostatnim punktem programu był przewidziany na 17:00 powrót do Polski.
Tym razem w czasie około 12-godzinnej podróży mogliśmy poznać uroki także polskich dróg (jechaliśmy przez Zgorzelec, a potem sławną „hitlerówką”, której dziury przy-prawiły dwie osoby o guzy na głowie - spadła na nich gitara). Na koniec chciałbym, w imieniu wszystkich uczestników, podziękować ks. Alfredowi Borskiemu i ekipie GE za organizację wyjazdu, naszym opiekunom podczas wyjazdu (ks. Alfredowi, Janowi Górniakowi i Arturowi Frydzie) oraz naszym kierowcom z firmy „Bartuś” za komfortową i sprawną podróż.

Jurek Sojka

Z posiedzenia Rady Parafialnej w Cieszynie

7 maja 2001 r. odbyło się zebranie Rady Parafialnej w Cieszynie.
1. Na posiedzeniu Rada Parafialna omówiła zaszłości, jakie miały miejsce w zborze cieszyńskim w okresie styczeń - kwiecień 2001 r., między innymi wprowadzenie w urząd proboszcza ks. Janusza Sikory.
2. Omówiono organizację uroczystości kościelnych w maju 2001 r. a zwłaszcza:
- konfirmację młodzieży,
- pamiątki 292 rocznicy założenia kościoła Jezusowego w Cieszynie.
3. W ramach spraw gospodarczych szczególnie dokładnie omówiono:
- finansowanie imprez młodzieżowych nie przewidzianych w preliminarzu,
- opracowanie założeń do renowacji cmentarza parafialnego w Cieszynie przy ul. Bielskiej, z uwzględnieniem zachowania dostojeństwa miejsca a zarazem dostosowania go do realnych potrzeb związanych z ładem i porządkiem,
- Rada Parafialna zapoznała się ze stanem prac związanych z przebudową kościoła w Hażlachu, która jest już realizowana.
Rada Parafialna wyraziła nadzieję, że przy realizacji tych zamierzeń uzyska poparcie ze strony zborowników.

W imieniu Rady Parafialnej - Stanisław Hławiczka

Pamiątka poświęcenia i założenia kościoła w Zamarskach

Zdjęcia zostaną dołączone w późniejszym terminie!

W czerwcu 1991 roku po raz pierwszy stanęliśmy w nowo przebudowanym kościele ap. Piotra i Pawła w Zamarskach. Tego pamiętnego, pięknego dnia dokonano poświęcenia nowej świątyni. Kazanie wówczas wygłosił ks. bp Jan Szarek.
Natomiast w niedzielę dnia 17 czerwca 2001 r. obchodziliśmy już 10. rocznicę poświęcenia tegoż kościoła. Tak jak 10 lat temu, kościół był wypełniony po brzegi, a wokół panowała miła i podniosła atmosfera.
Uroczyste nabożeństwo rozpoczęło się o godzinie 10:00 i poprzedzone było godzinnym „Porankiem pieśni religijnej”. Nabożeństwo rozpoczął ks. Emil Gajdacz, a dzieci ze Szkółki Niedzielnej w Zamarskach przywitały przybyłych gości i parafian pieśniami oraz wierszami. Słowem Bożym służył ks. radca Edwin Pech z Karpacza, który w odpowiedzi na zaproszenie przybył wraz z małżonką. Nabożeństwo uświetniły również: chór męski z Zamarsk pod dyrygenturą pani Beaty Macury wraz z parafialną orkiestrą oraz chór Hażlach-Zamarski pod dyrygenturą pani Krystyny Penkała.
Po nabożeństwie można było kupić i posmakować pysznych kołaczy, a zacni goście zostali podjęci obiadem przez tutejszych parafian.

Ewa Pustówka

„Serce i Kwiaty - Matce”

Zdjęcia zostaną dołączone w późniejszym terminie!

Mama, Matka, Mamusia - to jej troskliwe ręce opiekują się nami, podnoszą, gdy upadamy. Jej uśmiech i radość towarzyszy nam w chwilach tryumfu. W jej ramionach znajdujemy ukojenie, gdy wszyscy zawiedli nasze oczekiwania. To ona poświęca nam czas nie bacząc na swoje zmęczenie, ból i troski, których nieraz dostarcza życie. Jej wszystko możemy powiedzieć - bo jej miłość sprawia, że wszystko wydaje się prostsze, jaśniejsze. Ociera łzy, które chowamy przed całym światem, by nikt nie widział naszej słabości. To wszystko i jeszcze więcej robią nasze mamy dla nas z miłości.
Każdego roku 26 maja wszystkie matki obchodzą święto. Jest to dzień, w którym dzieci w sposób szczególny mogą wyrazić swoje uczucia i podziękowania. Parafia Ewangelicko-Augsburska w Cieszynie postanowiła, że zorganizuje koncert, na który dzieci będą mogły zaprosić swoje mamy. W ten oto sposób 25 maja 2001 r. w kościele Jezusowym odbył się koncert „Serce i Kwiaty - Matce”.
Punktualnie o godz. 17:00 w kościele rozległy się pierwsze takty znanej pieśni J. Kubisza „Ojcowski dom”. Następnie piękną pieśń „O Mamo jedyna” dla wszystkich mam zaśpiewał występujący gościnnie Chór Hosanna, który prowadziła Joanna Sikora. Młodzi chórzyści dziękowali mamom nie tylko śpiewem, ale kończąc swój występ podeszli do swoich mam, by wręczyć im bukiet kwiatów i złożyć życzenia.
Po występie Hosanny rozpoczął się dostarczający wielu wzruszeń koncert. Sprawcą tych emocji była Orkiestra Salonowa Filii Uniwersytetu Śląskiego w Cieszynie pod dyrygenturą Hilarego Drozda, który równocześnie jest jej kierownikiem artystycznym. Bogactwem repertuaru i genialnym wykonaniem utworów Orkiestra pokazała, że w pełni zasługuje na uznanie, a które zostało już niejednokrotnie wysoko ocenione. „Marzący klarnecista”, „Serce i kwiaty”, „Humoreska”, „Motyl”, „Zobaczyć Italię” - to tylko kilka z tych utworów, które mogliśmy usłyszeć tego dnia. Koncert „Serce i Kwiaty - Matce” prowadzili: Grażyna Durlow i ks. Janusz Sikora.

Czy warto? - Festyn dla dzieci

Zdjęcia zostaną dołączone w późniejszym terminie!

Po co? Po co organizować festyny, spotkania dla młodzieży, wspólne wyjazdy? Czy warto robić to dla tej garstki ludzi, która przychodzi? Czy to się opłaca?
Wierzę, że Pan Bóg wkłada w nasze serca i umysły różne pomysły, marzenia, pragnienia robienia rzeczy, które czasami wydają nam się nie możliwe do zrealizowania. Tak też było z nami. Do dziś mam przed oczami dziewczyny: Esterkę, Agnieszkę, Natalkę i Rachelkę, które po jednej ze szkółek niedzielnych z entuzjazmem opowiadały o po-myśle zorganizowania pickniku dla dzieci, a także Marka, który pewnego słonecznego dnia mówił o ewan-gelizacji, którą można by było przeprowadzić na placu przed parafią. Myślę, że to że propozycje te pojawiły się w tym samym czasie i że jak Biblia mówi: sznur potrójny nie tak szybko się zerwie (dwie strony, które czegoś bardzo chcą i Pan Bóg, który im błogosławi), spowodowało, że postanowiliśmy spróbować.
Jaki program zaproponowaliśmy naszym parafianom? Po powitaniu przez prowadzącego całość ks. Alfreda Borskiego i modlitwie ks. proboszcza Janusza Sikory dzieci z Młodszej Hosanny zaśpiewały: „Ewangelię”, „Pozwólcie dzieciom przyjść do Jezusa”, „Śpiewaj Hosanna” i „Mateczko kochana”. Żeby włączyć w zabawę siedzące na widowni dzieci, Starsza Hosanna zachęciła je do wspólnego śpiewania. Później sama zaprezentowała pięknie wykonane: „Piosenka o zwykłej mamie”, „Cześć, Alleluja”, „Heaven is a wonderful place”.
Każde dziecko lubi, gdy na scenie pojawiają się dziwne stwory, bo wtedy może przez chwilę przenieść się w ich świat. Tak też było podczas scenki przedstawionej przez Anię Krzenek, Esterę Moiczek, Tomka Wigłasza i Marka Watuta, w której mapety wskazywały na to, że szatan stale próbuje wpędzić nas w kompleksy i przekonać o tym, że nic nie znaczymy, podczas gdy nasza wartość ukryta jest w Panu Bogu i nie zależy od tego, co robimy, ale od tego, kim jesteśmy w Jezusie Chrystusie. Po tej chwili skupienia i śmiechu dzieci udały się na „wyścigi konne”, których komentatorem była mgr Anielka Wawrzeczko. Skacząc przez wodę, przejeżdżając przez mostki, pokonując błotko i szuwary dotarły wreszcie do mety, gdzie czekał już na nie św. Mikołaj. Tym razem nie w ciepłej czapce i z workiem pełnym prezentów, ale w słonecznym kapeluszu, z wędką i plecakiem z cukierkami. Nie była to jednak najważniejsza postać tego dnia, bo był nią Pan Jezus. Na Nim bowiem skupiała się przedstawiona przez Anielkę Wawrzeczko książeczka bez słów: stworzenie człowieka przez Boga, upadek ludzi w grzech i Boża miłość, która chce nam ofiarować przebaczenie i życie wieczne.
Potem dzieci zostały zaproszone na „spadochron”, gdzie Asia Rucka prowadziła zabawy. Ilonka Sturc zajęła się trochę starszymi dzie-ćmi, proponując im gry. Spora grupa zapaleńców rozgrywała mecze w siatę, inni rzucali do tarczy (lub czasami obok), jeszcze inni pró-bowali się zmie-rzyć ze szczudła-mi. Cały czas w pomysłowo przystrojonej sali-kawiarence dziewczyny serwowały kawę, herbatę i coś na osłodzenie sobie tego lekko po-chmurnego popołudnia. Można było na-być także gorące kiełbaski, napoje itp.
Na kiermaszu różności ofero-wano drobiazgi, zaś na stoisku CME - książki, płyty, kasety…
Wodnik szuwarek i dziewczyna z koszykiem sprzedawali cegiełki z wersetami biblijnymi, z których dochód przeznaczony był na dofinansowanie kasy młodzieżowej.
Po rozdaniu dzieciom balonów ks. Bogdan Wawrzeczko z Mikołaja na wakacjach wcielił się w skecz-boardzistę, tzn. za pomocą farb i pędzla opowiadał historię najwię-kszego daru, jaki otrzymał człowiek - śmierci Pana Jezusa Chrystusa na krzyżu za nasze grzechy i zbawienia, które dla nas przygotował.
Potem czekały na nas trzy koncerty: Chóru Gospel z Wisły, Zespołu Henoch ze Skoczowa i Aslan z Bielska-Białej.
I mimo że bardzo mało parafian chciało spędzić z nami ten czas, my z pewnością nauczyliśmy się wielu rzeczy. Jak chociażby tego, że aby zorganizować tak wydawałoby się małą rzecz potrzeba zaangażowania wielu osób, poświęcenia nie jednej i nie dwóch godzin na obmyślenie programu i przygotowanie potrzebnych: strojów, sal, sprzętu. Uświadomiliśmy sobie także jak cenna jest możliwość darmowego wypożyczenia sceny, namiotów, ławek itd. z Centrum Misji i Ewangelizacji naszego Kościoła.
Patrząc teraz z perspektywy czasu widzę, jak wielka i nieodzowna była pomoc pana Jerzego Sojki, który przewiózł potrzebny sprzęt, chłopców, którzy go ustawili i każdej osoby, która w jakiś sposób przyczyniła się do zorganizowania tego festynu. I wiem, że mówi się, że nie ma osób niezastąpionych, ale uważam, że gdyby nie wsparcie pastorostwa Lucyny i Alfreda Borski, którzy jak zawsze służyli nam radą i konkretnym zaangażowaniem, my sami nie poradzilibyśmy sobie z wieloma sprawami.
No właśnie: sami. Sami tzn. o własnych siłach nie jesteśmy w stanie dodać do swojego wzrostu nawet jednego łokcia, ale Jezus mówi, że mamy iść i wskazywać na Niego, a On będzie z nami. Pewni prawdziwości tych słów wyszliśmy więc z łodzi (ciepła naszych spotkań młodzieżowych i społeczności) i zrobiliśmy pierwszy krok wiary na wodzie, organizując ten festyn.
I teraz powracając do postawionego na początku pytania: Po co? Czy warto? Chcę odpowiedzieć: Tak, gdyż Jezus mówi, że większa jest radość w niebie z jednego, który odnalazł drogę do Boga niż z 99 sprawiedliwych. Więc nawet dla tej jednej osoby, która usłyszała o tym, co uczynił dla nas Pan Jezus, warto było przeprowadzić tą ewangelizację.

Monika Żwak

Koncert w kościele Jezusowym

Wśród wielu wydarzeń mających miejsce w naszej parafii ewangelickiej w Cieszynie należy niewątpliwie przytoczyć Koncert Chóru Kameralnego z Tübingen pod dyr. Gerharda Steiffa, który odbył się dnia 1.06.2001 r. w kościele Jezusowym w Cieszynie. W murach tegoż kościoła odbywa się corocznie wiele koncertów w wykonaniu chórów, muzyków i śpiewaków z kraju i z zagranicy, jednakże ten występ miał szczególne znaczenie dla słuchaczy i wykonawców, gdyż przygotowany był w kontekście przypomnienia niemieckiego terroru w Polsce.
Chór oprócz Cieszyna - odwiedził Wrocław, Kraków, a także Oświęcim i jak pisze na temat koncertu sam dyrygent „Przy konfrontacji ze śladami i świadkami niemieckiego terroru w Polsce chcemy jako chór współbrzmieć w żalu tych, którzy sami okropności nazistowskiego panowania przeżyli, albo jako ich potomkowie stale jeszcze we wspomnieniach przeżywają. Być może uda nam się i śpiewanym tekstom nadać aktualny, nowy sens i pojednać ludzi obu naszych krajów”.
Tematyka wykonywanych dzieł oraz bardzo wysoki poziom artystyczny wzbudził w słuchaczach szczery podziw, tym bardziej, że duża większość wykonawców nie ma (jak wynikało z wypowiedzi samych artystów) wykształcenia muzycznego, a jednak podjęła się wykonania takich utworów jak m.in.: Niemiecki magnificet na 8 głosów Heinricha Schütza z „Łabędziego śpiewu”, „Fugi śmierci” na 24 głosy Gerharda Steiffa wg tekstu Paula Calana, „Duch wspiera nas w niemocy naszej” - monetu na 8 głosów Jana S. Bacha, „Agnus dei” K. Pendereckiego również na 8 głosów i szeregu innych, równie pięknych kompozycji Maxa Regera czy Claudio Monteverdiego. Na uwagę zasługuje również fakt, że wykonawcy bardzo dokładnie przygotowali się do koncertów w Polsce, rozdawając słuchaczom nawet tłumaczone na język polski teksty wykonywanych utworów. Goście z Tübingen podczas pobytu w Cieszynie spotkali się w miłej atmosferze z członkami Chóru Kościelnego z Cieszyna, zwiedzili nasze piękne Beskidy i gościli w Pasiece p. Gajdacza w Lesznej. Zwiedzili także nasze miasto, z którego historią i zabytkami zapoznała ich p. Marta Kluz.
W niedzielę 3.06.2001 r. uczestniczyli w świątecznym nabożeństwie Zesłania Ducha Świętego, gdzie zaprezentowali utwór w opracowaniu Gerharda Steiffa „Boże wielki, pełnyś chwał”, w języku niemieckim, zaś w czasie śpiewania pieśni „O Duchu Święty, Stwórco, przyjdź…” wykonali kilka zwrotek w języku polskim, wprawiając w podziw zborowników czystością śpiewu i dykcją. Na pewno włożyli w to bardzo dużo pracy, gdyż zdaniem lingwistów język polski nie należy do łatwych. No cóż! Mieli wspaniałego promotora, cieszyniaka z pochodzenia p. Smykowskiego i to z pewnością między innymi jego zasługa.
Cieszymy się, że mogliśmy gościć u nas Chór Kameralny z Tübingen i poznać bliżej jego członków. Mamy nadzieję, że będziemy mogli jeszcze kiedyś posłuchać ich śpiewu, wszak najlepiej muzyka łagodzi obyczaje.

Nowożeńcy

Zdjęcia zostaną dołączone w późniejszym terminie!