 |
W
numerze:
Od 15.12.1997 r. cieszyński Informator
Parafialny wszedł w skład nowopowstałej Gazety Ewangelickiej.
Od tego czasu w informatorze publikowano tylko te artykuły i
relacje, które dotyczyły wyłącznie parafii cieszyńskiej.
Aby przeglądnąć numer GE, w którym ukazał się ten
numer informatora, kliknij:
GE nr 7/8 z 2001 roku
|
W
internetowej wersji Informatora
nie zamieszczono planu nabożeństw,
wykazów osób (chrzty, śluby, pogrzeby), ogłoszeń, reklam i
informacji o charakterze "ulotnym". |
|
|
|
Gazeciarze we
Frankfurcie (11-18.06.2001 r.)
Zdjęcia zostaną dołączone w późniejszym terminie!
11 czerwca o 7:30 rano na pl. Kościelnym zebrała się niespełna 60
osobowa grupa „gazeciarzy”, którzy w nagrodę za roznoszenie „Gazety
Ewangelickiej” wyjeżdżali na Dni Kościoła do Frankfurtu nad Menem
(Niemcy). Po rozlokowaniu się w autobusie i busie ks. Alfreda
Borskiego ruszyliśmy w stronę Frankfurtu. Drogę urozmaicały nam
ulewa i postoje m.in. tradycyjny już postój w McDonaldzie na
Rohlance (w Czechach).
Po kilkunastu godzinach jazdy dotarliśmy do pierwszego celu naszej
podróży - Steinbach, gdzie zostaliśmy gościnnie przyjęci na
tamtejszej parafii i po krótkim rozważaniu na dobranoc oraz długim
czekaniu na kąpiel (1 prysznic na prawie 60 osób) poszliśmy spać.
Następnego dnia zaraz po śniadaniu ruszyliśmy zwiedzić frankfurckie
lotnisko (największy port lotniczy na kontynencie). Poza oglądaniem
samolotów niektórzy skorzystali z możliwości pobicia się
plastikowymi kulkami w „suchym basenie” przy lotniskowym McDonaldzie.
Później, za radą księdzem z Steinbach pojechaliśmy zobaczyć
rekonstrukcję twierdzy rzymskiej (z około I-III wieku n.e.)
znajdującą się niedaleko Frankfurtu.
Dzień zakończyły zacięte mecze piłki nożnej, koszykówki i siatkówki,
a także grill zaserwowany nam przez gospodarzy. Na wieczornym
rozważaniu mieliśmy także okazję usłyszeć krótki recital
wokalno-pianistyczny w wykonaniu miejsco-wego pastora (interpretację
przeboju Beatelsów „Help” zapamiętamy chyba na długo). W środę
przenieśliśmy naszą kwaterę do Kauf-mänische Schulen w Hanau (miejsco-wość
oddalona o 16 km od centrum Frankfurtu). Nocowały tam także 2 inne
polskie grupy: Ustroń Polana - Wisła Czarne i Jastrzębie-Zdrój.
Po drobnych przemeblowaniach dostosowaliśmy sale szkolne do naszych
potrzeb i po szybkim obiedzie („gorący kubek” + kanapki)
pojechaliśmy na nabożeństwo inaugurujące Dni Kościoła, a odbywające
się na Römer Platz (głównym placu Frankfurtu). Potem każdy z nas
mógł wybrać jeden z 27 wieczornych koncertów (m.in.: gospel, rock,
hip-hop, jazz, a także muzyka ludowa i poważna). Następne dni były
dość podobne.
Po śniadaniu i porannych rozważaniach prowadzonych przez naszych
duszpasterzy, obficie zaopatrzeni w kanapki ruszaliśmy na „Targi
Możliwości”. Tam zobaczyć można było wiele stoisk różnych
organizacji kościelnych, misyjnych poszczególnych Kościołów (Polskę
reprezentowało stoisko prowadzone przez ekipę Centrum Misji i
Ewangelizacji z Dzięgielowa), a także skorzystać z kawiarenki
Internetowej, posłuchać muzyki i spróbować swoich sił np. w
wspinaczce na sztucznej ścianie lub w wbijaniu gwoździ. Po dniu
spędzonym na targach wszyscy wracaliśmy zgięci pod ciężarem nagród
wygranych w różnych konkursach, ulotek, darmowych toreb, piłek,
długopisów, kubków i gwizdków. W tym czasie można było także
zwiedzać miasto, pojeździć metrem, zrobić zakupy. Z innych atrakcji:
mogliśmy podziwiać panoramę miasta z jednego z wieżowców (ponad 200
m wysokości).
Wieczorem grupa dzieliła się na dwie. Część wracała do szkoły, a
pozostali korzystali z bogatej oferty koncertów wieczornych.
Odbywały się one w wielu kościołach oraz na placach i w halach
targowych Frankfurtu. Można było posłuchać m. in. Judy Bailey z
zespołem (rock-gospel-worship), irlandzkiego rock-folku, muzyki
gospel, a także muzyki żydowskiej w wykonaniu sakso-fonisty (autora
muzyki do filmu: „Lista Schindlera”).
Były także imprezy typu: Rock-night lub Global Village Party (hip-hop
+ gospel). Do szkoły wracaliśmy około północy i po szybkiej
obiado-kolacji („gorący kubek” + kanapki z np.: salami i Apfelmusem)
oraz „wirtualnym prysznicu” (w umy-walce, ponieważ normalne
prysznice zamykano o 22:00) wskakiwaliśmy (lub nie) do śpiworów i
korzystaliśmy z kilku godzin snu. W niedzielę zerwaliśmy się
szczególnie wcześnie (o 6 rano), żeby zdążyć posprzątać i spakować
się przed wyjazdem na nabożeństwo zamykające Kirchentag.
Zatłoczonymi pociągami dostaliśmy się na Waldstadion (frankfurcki
stadion na ok. 80 tys. ludzi). Udział w nabożeństwie z Komunią Św.,
na którym liczba uczestniczących ewangelików dorównuje liczbie
ewangelików w całej Polsce, jest niezapomnianym przeżyciem. Myślę,
że na długo zapamiętamy widok pełnego stadionu i ogromnej,
kilkutysięcznej orkiestry dętej na płycie stadionu (pełniła ona rolę
organów). Po nabożeństwie udaliśmy się jeszcze do szkoły, tam
dojedliśmy nasze zapasy jedzenia (w ramach obiadu) i popołudnie
spędziliśmy na grze w „ziemniaka”. Ostatnim punktem programu był
przewidziany na 17:00 powrót do Polski.
Tym razem w czasie około 12-godzinnej podróży mogliśmy poznać uroki
także polskich dróg (jechaliśmy przez Zgorzelec, a potem sławną „hitlerówką”,
której dziury przy-prawiły dwie osoby o guzy na głowie - spadła na
nich gitara). Na koniec chciałbym, w imieniu wszystkich uczestników,
podziękować ks. Alfredowi Borskiemu i ekipie GE za organizację
wyjazdu, naszym opiekunom podczas wyjazdu (ks. Alfredowi, Janowi
Górniakowi i Arturowi Frydzie) oraz naszym kierowcom z firmy „Bartuś”
za komfortową i sprawną podróż.
Jurek Sojka |
|
Z posiedzenia
Rady Parafialnej w Cieszynie
7 maja 2001 r. odbyło się zebranie Rady Parafialnej w Cieszynie.
1. Na posiedzeniu Rada Parafialna omówiła zaszłości, jakie miały
miejsce w zborze cieszyńskim w okresie styczeń - kwiecień 2001 r.,
między innymi wprowadzenie w urząd proboszcza ks. Janusza Sikory.
2. Omówiono organizację uroczystości kościelnych w maju 2001 r. a
zwłaszcza:
- konfirmację młodzieży,
- pamiątki 292 rocznicy założenia kościoła Jezusowego w Cieszynie.
3. W ramach spraw gospodarczych szczególnie dokładnie omówiono:
- finansowanie imprez młodzieżowych nie przewidzianych w
preliminarzu,
- opracowanie założeń do renowacji cmentarza parafialnego w
Cieszynie przy ul. Bielskiej, z uwzględnieniem zachowania
dostojeństwa miejsca a zarazem dostosowania go do realnych potrzeb
związanych z ładem i porządkiem,
- Rada Parafialna zapoznała się ze stanem prac związanych z
przebudową kościoła w Hażlachu, która jest już realizowana.
Rada Parafialna wyraziła nadzieję, że przy realizacji tych zamierzeń
uzyska poparcie ze strony zborowników.
W imieniu Rady Parafialnej - Stanisław Hławiczka |
|
Pamiątka poświęcenia i założenia kościoła w Zamarskach
Zdjęcia zostaną dołączone w późniejszym terminie!
W czerwcu 1991 roku po raz pierwszy stanęliśmy w nowo
przebudowanym kościele ap. Piotra i Pawła w Zamarskach. Tego
pamiętnego, pięknego dnia dokonano poświęcenia nowej świątyni.
Kazanie wówczas wygłosił ks. bp Jan Szarek.
Natomiast w niedzielę dnia 17 czerwca 2001 r. obchodziliśmy już 10.
rocznicę poświęcenia tegoż kościoła. Tak jak 10 lat temu, kościół
był wypełniony po brzegi, a wokół panowała miła i podniosła
atmosfera.
Uroczyste nabożeństwo rozpoczęło się o godzinie 10:00 i poprzedzone
było godzinnym „Porankiem pieśni religijnej”. Nabożeństwo rozpoczął
ks. Emil Gajdacz, a dzieci ze Szkółki Niedzielnej w Zamarskach
przywitały przybyłych gości i parafian pieśniami oraz wierszami.
Słowem Bożym służył ks. radca Edwin Pech z Karpacza, który w
odpowiedzi na zaproszenie przybył wraz z małżonką. Nabożeństwo
uświetniły również: chór męski z Zamarsk pod dyrygenturą pani Beaty
Macury wraz z parafialną orkiestrą oraz chór Hażlach-Zamarski pod
dyrygenturą pani Krystyny Penkała.
Po nabożeństwie można było kupić i posmakować pysznych kołaczy, a
zacni goście zostali podjęci obiadem przez tutejszych parafian.
Ewa Pustówka |
|
„Serce i Kwiaty - Matce”
Zdjęcia zostaną dołączone w późniejszym terminie!
Mama, Matka, Mamusia - to jej troskliwe ręce opiekują się nami,
podnoszą, gdy upadamy. Jej uśmiech i radość towarzyszy nam w
chwilach tryumfu. W jej ramionach znajdujemy ukojenie, gdy wszyscy
zawiedli nasze oczekiwania. To ona poświęca nam czas nie bacząc na
swoje zmęczenie, ból i troski, których nieraz dostarcza życie. Jej
wszystko możemy powiedzieć - bo jej miłość sprawia, że wszystko
wydaje się prostsze, jaśniejsze. Ociera łzy, które chowamy przed
całym światem, by nikt nie widział naszej słabości. To wszystko i
jeszcze więcej robią nasze mamy dla nas z miłości.
Każdego roku 26 maja wszystkie matki obchodzą święto. Jest to dzień,
w którym dzieci w sposób szczególny mogą wyrazić swoje uczucia i
podziękowania. Parafia Ewangelicko-Augsburska w Cieszynie
postanowiła, że zorganizuje koncert, na który dzieci będą mogły
zaprosić swoje mamy. W ten oto sposób 25 maja 2001 r. w kościele
Jezusowym odbył się koncert „Serce i Kwiaty - Matce”.
Punktualnie o godz. 17:00 w kościele rozległy się pierwsze takty
znanej pieśni J. Kubisza „Ojcowski dom”. Następnie piękną pieśń „O
Mamo jedyna” dla wszystkich mam zaśpiewał występujący gościnnie Chór
Hosanna, który prowadziła Joanna Sikora. Młodzi chórzyści dziękowali
mamom nie tylko śpiewem, ale kończąc swój występ podeszli do swoich
mam, by wręczyć im bukiet kwiatów i złożyć życzenia.
Po występie Hosanny rozpoczął się dostarczający wielu wzruszeń
koncert. Sprawcą tych emocji była Orkiestra Salonowa Filii
Uniwersytetu Śląskiego w Cieszynie pod dyrygenturą Hilarego Drozda,
który równocześnie jest jej kierownikiem artystycznym. Bogactwem
repertuaru i genialnym wykonaniem utworów Orkiestra pokazała, że w
pełni zasługuje na uznanie, a które zostało już niejednokrotnie
wysoko ocenione. „Marzący klarnecista”, „Serce i kwiaty”,
„Humoreska”, „Motyl”, „Zobaczyć Italię” - to tylko kilka z tych
utworów, które mogliśmy usłyszeć tego dnia. Koncert „Serce i Kwiaty
- Matce” prowadzili: Grażyna Durlow i ks. Janusz Sikora. |
|
Czy warto? - Festyn dla dzieci
Zdjęcia zostaną dołączone w późniejszym terminie!
Po co? Po co organizować festyny, spotkania dla młodzieży,
wspólne wyjazdy? Czy warto robić to dla tej garstki ludzi, która
przychodzi? Czy to się opłaca?
Wierzę, że Pan Bóg wkłada w nasze serca i umysły różne pomysły,
marzenia, pragnienia robienia rzeczy, które czasami wydają nam się
nie możliwe do zrealizowania. Tak też było z nami. Do dziś mam przed
oczami dziewczyny: Esterkę, Agnieszkę, Natalkę i Rachelkę, które po
jednej ze szkółek niedzielnych z entuzjazmem opowiadały o po-myśle
zorganizowania pickniku dla dzieci, a także Marka, który pewnego
słonecznego dnia mówił o ewan-gelizacji, którą można by było
przeprowadzić na placu przed parafią. Myślę, że to że propozycje te
pojawiły się w tym samym czasie i że jak Biblia mówi: sznur potrójny
nie tak szybko się zerwie (dwie strony, które czegoś bardzo chcą i
Pan Bóg, który im błogosławi), spowodowało, że postanowiliśmy
spróbować.
Jaki program zaproponowaliśmy naszym parafianom? Po powitaniu przez
prowadzącego całość ks. Alfreda Borskiego i modlitwie ks. proboszcza
Janusza Sikory dzieci z Młodszej Hosanny zaśpiewały: „Ewangelię”,
„Pozwólcie dzieciom przyjść do Jezusa”, „Śpiewaj Hosanna” i
„Mateczko kochana”. Żeby włączyć w zabawę siedzące na widowni
dzieci, Starsza Hosanna zachęciła je do wspólnego śpiewania. Później
sama zaprezentowała pięknie wykonane: „Piosenka o zwykłej mamie”,
„Cześć, Alleluja”, „Heaven is a wonderful place”.
Każde dziecko lubi, gdy na scenie pojawiają się dziwne stwory, bo
wtedy może przez chwilę przenieść się w ich świat. Tak też było
podczas scenki przedstawionej przez Anię Krzenek, Esterę Moiczek,
Tomka Wigłasza i Marka Watuta, w której mapety wskazywały na to, że
szatan stale próbuje wpędzić nas w kompleksy i przekonać o tym, że
nic nie znaczymy, podczas gdy nasza wartość ukryta jest w Panu Bogu
i nie zależy od tego, co robimy, ale od tego, kim jesteśmy w Jezusie
Chrystusie. Po tej chwili skupienia i śmiechu dzieci udały się na
„wyścigi konne”, których komentatorem była mgr Anielka Wawrzeczko.
Skacząc przez wodę, przejeżdżając przez mostki, pokonując błotko i
szuwary dotarły wreszcie do mety, gdzie czekał już na nie św.
Mikołaj. Tym razem nie w ciepłej czapce i z workiem pełnym
prezentów, ale w słonecznym kapeluszu, z wędką i plecakiem z
cukierkami. Nie była to jednak najważniejsza postać tego dnia, bo
był nią Pan Jezus. Na Nim bowiem skupiała się przedstawiona przez
Anielkę Wawrzeczko książeczka bez słów: stworzenie człowieka przez
Boga, upadek ludzi w grzech i Boża miłość, która chce nam ofiarować
przebaczenie i życie wieczne.
Potem dzieci zostały zaproszone na „spadochron”, gdzie Asia Rucka
prowadziła zabawy. Ilonka Sturc zajęła się trochę starszymi dzie-ćmi,
proponując im gry. Spora grupa zapaleńców rozgrywała mecze w siatę,
inni rzucali do tarczy (lub czasami obok), jeszcze inni pró-bowali
się zmie-rzyć ze szczudła-mi. Cały czas w pomysłowo przystrojonej
sali-kawiarence dziewczyny serwowały kawę, herbatę i coś na
osłodzenie sobie tego lekko po-chmurnego popołudnia. Można było
na-być także gorące kiełbaski, napoje itp.
Na kiermaszu różności ofero-wano drobiazgi, zaś na stoisku CME -
książki, płyty, kasety…
Wodnik szuwarek i dziewczyna z koszykiem sprzedawali cegiełki z
wersetami biblijnymi, z których dochód przeznaczony był na
dofinansowanie kasy młodzieżowej.
Po rozdaniu dzieciom balonów ks. Bogdan Wawrzeczko z Mikołaja na
wakacjach wcielił się w skecz-boardzistę, tzn. za pomocą farb i
pędzla opowiadał historię najwię-kszego daru, jaki otrzymał człowiek
- śmierci Pana Jezusa Chrystusa na krzyżu za nasze grzechy i
zbawienia, które dla nas przygotował.
Potem czekały na nas trzy koncerty: Chóru Gospel z Wisły, Zespołu
Henoch ze Skoczowa i Aslan z Bielska-Białej.
I mimo że bardzo mało parafian chciało spędzić z nami ten czas, my z
pewnością nauczyliśmy się wielu rzeczy. Jak chociażby tego, że aby
zorganizować tak wydawałoby się małą rzecz potrzeba zaangażowania
wielu osób, poświęcenia nie jednej i nie dwóch godzin na obmyślenie
programu i przygotowanie potrzebnych: strojów, sal, sprzętu.
Uświadomiliśmy sobie także jak cenna jest możliwość darmowego
wypożyczenia sceny, namiotów, ławek itd. z Centrum Misji i
Ewangelizacji naszego Kościoła.
Patrząc teraz z perspektywy czasu widzę, jak wielka i nieodzowna
była pomoc pana Jerzego Sojki, który przewiózł potrzebny sprzęt,
chłopców, którzy go ustawili i każdej osoby, która w jakiś sposób
przyczyniła się do zorganizowania tego festynu. I wiem, że mówi się,
że nie ma osób niezastąpionych, ale uważam, że gdyby nie wsparcie
pastorostwa Lucyny i Alfreda Borski, którzy jak zawsze służyli nam
radą i konkretnym zaangażowaniem, my sami nie poradzilibyśmy sobie z
wieloma sprawami.
No właśnie: sami. Sami tzn. o własnych siłach nie jesteśmy w stanie
dodać do swojego wzrostu nawet jednego łokcia, ale Jezus mówi, że
mamy iść i wskazywać na Niego, a On będzie z nami. Pewni
prawdziwości tych słów wyszliśmy więc z łodzi (ciepła naszych
spotkań młodzieżowych i społeczności) i zrobiliśmy pierwszy krok
wiary na wodzie, organizując ten festyn.
I teraz powracając do postawionego na początku pytania: Po co? Czy
warto? Chcę odpowiedzieć: Tak, gdyż Jezus mówi, że większa jest
radość w niebie z jednego, który odnalazł drogę do Boga niż z 99
sprawiedliwych. Więc nawet dla tej jednej osoby, która usłyszała o
tym, co uczynił dla nas Pan Jezus, warto było przeprowadzić tą
ewangelizację.
Monika Żwak |
|
Koncert w kościele Jezusowym
Wśród wielu wydarzeń mających miejsce w naszej parafii ewangelickiej
w Cieszynie należy niewątpliwie przytoczyć Koncert Chóru Kameralnego
z Tübingen pod dyr. Gerharda Steiffa, który odbył się dnia 1.06.2001
r. w kościele Jezusowym w Cieszynie. W murach tegoż kościoła odbywa
się corocznie wiele koncertów w wykonaniu chórów, muzyków i
śpiewaków z kraju i z zagranicy, jednakże ten występ miał szczególne
znaczenie dla słuchaczy i wykonawców, gdyż przygotowany był w
kontekście przypomnienia niemieckiego terroru w Polsce.
Chór oprócz Cieszyna - odwiedził Wrocław, Kraków, a także Oświęcim i
jak pisze na temat koncertu sam dyrygent „Przy konfrontacji ze
śladami i świadkami niemieckiego terroru w Polsce chcemy jako chór
współbrzmieć w żalu tych, którzy sami okropności nazistowskiego
panowania przeżyli, albo jako ich potomkowie stale jeszcze we
wspomnieniach przeżywają. Być może uda nam się i śpiewanym tekstom
nadać aktualny, nowy sens i pojednać ludzi obu naszych krajów”.
Tematyka wykonywanych dzieł oraz bardzo wysoki poziom artystyczny
wzbudził w słuchaczach szczery podziw, tym bardziej, że duża
większość wykonawców nie ma (jak wynikało z wypowiedzi samych
artystów) wykształcenia muzycznego, a jednak podjęła się wykonania
takich utworów jak m.in.: Niemiecki magnificet na 8 głosów Heinricha
Schütza z „Łabędziego śpiewu”, „Fugi śmierci” na 24 głosy Gerharda
Steiffa wg tekstu Paula Calana, „Duch wspiera nas w niemocy naszej”
- monetu na 8 głosów Jana S. Bacha, „Agnus dei” K. Pendereckiego
również na 8 głosów i szeregu innych, równie pięknych kompozycji
Maxa Regera czy Claudio Monteverdiego. Na uwagę zasługuje również
fakt, że wykonawcy bardzo dokładnie przygotowali się do koncertów w
Polsce, rozdawając słuchaczom nawet tłumaczone na język polski
teksty wykonywanych utworów. Goście z Tübingen podczas pobytu w
Cieszynie spotkali się w miłej atmosferze z członkami Chóru
Kościelnego z Cieszyna, zwiedzili nasze piękne Beskidy i gościli w
Pasiece p. Gajdacza w Lesznej. Zwiedzili także nasze miasto, z
którego historią i zabytkami zapoznała ich p. Marta Kluz.
W niedzielę 3.06.2001 r. uczestniczyli w świątecznym nabożeństwie
Zesłania Ducha Świętego, gdzie zaprezentowali utwór w opracowaniu
Gerharda Steiffa „Boże wielki, pełnyś chwał”, w języku niemieckim,
zaś w czasie śpiewania pieśni „O Duchu Święty, Stwórco, przyjdź…”
wykonali kilka zwrotek w języku polskim, wprawiając w podziw
zborowników czystością śpiewu i dykcją. Na pewno włożyli w to bardzo
dużo pracy, gdyż zdaniem lingwistów język polski nie należy do
łatwych. No cóż! Mieli wspaniałego promotora, cieszyniaka z
pochodzenia p. Smykowskiego i to z pewnością między innymi jego
zasługa.
Cieszymy się, że mogliśmy gościć u nas Chór Kameralny z Tübingen i
poznać bliżej jego członków. Mamy nadzieję, że będziemy mogli
jeszcze kiedyś posłuchać ich śpiewu, wszak najlepiej muzyka łagodzi
obyczaje. |
|
Nowożeńcy
Zdjęcia zostaną dołączone w późniejszym terminie! |
|
|
|