 |
W
numerze:
|
W
internetowej wersji Informatora
nie zamieszczono planu nabożeństw,
wykazów osób (chrzty, śluby, pogrzeby), ogłoszeń, reklam i
informacji o charakterze "ulotnym". |
|
|
|
Okruchy z kazań
Fragmenty kazań ks. bpa dra Andrzeja Wantuły zaczerpnięte ze
zbioru kazań „Okruchy ze stołu pańskiego”
(Wydawnictwo Zwiastun, Warszawa 1978).
Życie
człowieka można przyrównać do domu. Ma on parter, ma też piwnice. Na
co dzień żyjemy na parterze, ale pod nami mieści się piwnica, która
ukrywa to, cośmy do niej zanieśli. Parterem naszego życia jest życie
jawne, które się toczy na oczach ludzi i które ujawniamy na zewnątrz
w słowach i uczynkach. To jawne życie jest więc poznawalne dla
drugich. Ludzie słyszą, co mówimy, widzą, jak się zachowujemy i jak
postępujemy. Na podstawie tego ujawnionego życia wyrabiają sobie o
nas sąd. Czy jednak wiedzą o nas wszystko? Czy znają całą treść
naszego życia, całą prawdę o nas? Nie, bo to, co drudzy widzą i mogą
o nas wiedzieć, to tylko cząstka prawdy o nas. Inne cząstki są dla
postronnych zakryte, niekiedy dobrze osłonięte, a nawet zamaskowane.
Znajdują się one w ciemnościach piwnicy, do której nikogo nie
dopuszczamy. W tych piwnicach jest tak ciemno, że zazwyczaj sami nie
wiemy, co i ile się w nich nagromadziło. Toteż część ich zawartości
nawet nam samym jest nie znana.
str.
347
Nie to jest
najważniejsze, co sami o sobie myślimy, lecz co o nas myśli i powie
Bóg.
str.
196
Czy wiecie
jeszcze, co to była pańszczyzna? Był to przymusowy obowiązek
odrabiania przez wieśniaków i chłopów na gruntach panów określonych
robót. Tych, co tę pracę wykonywali, nazywano „pańszczorzami”. Otóż
owi „pańszczorze” odrabiali swoje powinności niechętnie i
powierzchownie, czemu się nie ma co dziwić, bo zapłata za robotę
pańszczyźnianą była licha. Było to jarzmo nałożone przez panów na
chłopów, którzy nieraz próbowali je zrzucić.
Takim „pańszczorzem”
może być każdy człowiek względem swoich obowiązków, również względem
bliźniego, a nawet wobec Boga. Jeżeli swoje obowiązki spełniamy
niechętnie i powierzchownie, byle się ich pozbyć, pracujemy jak „pańszczorze”.
Jeżeli idziemy do kościoła z musu, bo tak wypada, bo co by ludzie
powiedzieli, gdybyśmy w ogóle do kościoła nie chodzili, to
traktujemy życie religijne po pańszczyźnianemu.
str. 310
U podnóża
pewnej góry w Szwajcarii znajdowała się kwitnąca wieś. Na zboczu
góry był las, który chronił wieś przed lawinami kamieni. Pewnego
dnia przyszli handlarze drzewem i chcieli go kupić. Starsi
mieszkańcy ostrzegli, lecz młodzi, jak nieraz, byli innego zdania i
ostatecznie sprzedali las. Skutki tej decyzji są jeszcze dziś
widoczne. Na miejscu kwitnącej dawniej wsi są dziś stosy gruzów.
Podobnie jest z wiarą. Usuń ją, wykarczuj i sprzedaj, a wynik będzie
taki jak w owej wsi.
str. 254
Sprawa z
życiem ma się podobnie jak z orzechem. W orzechu szukamy wszak
jądra. Gdy otworzymy orzech, a okaże się, ze trzymamy w ręce jedynie
łupiny, odrzucamy je jako bezwartościowe. Tak jest i z naszym
życiem: cóż jest ono warte, gdy nie ma w nim duchowego jądra,
duchowej treści?
str. 21
W życiu
powinno być podobnie jak w pieśni i w muzyce: powinien w nim
dźwięczeć jakiś motyw główny, nadrzędny, który przewodzi całości i o
niej decyduje.
str. 159
Gdy słuchamy
chóru, który śpiewa jakąś pieśń, nie pamiętamy wszystkich słów, ani
wznoszeń, czy opadania tonów, lecz ujmujemy i oceniamy śpiewaną
pieśń jako całość. Podobnie możemy próbować ocenić pieśń naszego
życia i zapytać: Czy jesteśmy z niej całkowicie zadowoleni? Czy nie
ma w niej jakichś fałszywych tonów, dysonansów, zgrzytów? A nade
wszystko, czy nasza ta pieśń, tak jak ją śpiewamy obecnie, może się
podobać Panu?
str. 196
Jest z nami
podobnie, jak z lampami, z latarniami, ze świecą. Aby mogły świecić,
musi w nich być paliwo: nafta, paliwo, łój. Od tego paliwa zależy
światło, blask płomienia. Gdy paliwa brak, nie ma światła w ogóle,
gdy paliwo jest nieczyste, lampy i świece kopcą.
O co chodzi
Panu Jezusowi? Czym ma być Słowo Boże, Szczególnie ewangelia, dla
nas? Czym Jezus? Paliwem, które się w nas pali, które nas rozświeca,
jaśniejszym czyni nasze życie i przez nas „świeci wszystkim, którzy
są w domu”, którzy się z nami stykają.
str. 285
ks. bp dr
Andrzej Wantuła
Wybór:
ks. Alfred Borski |
|
Wyznania Cliffa
Richarda
Fragmenty książki: „Ty, ja i Jezus”, której autorem jest właśnie
Cliff Richard - popularny piosenkarz amerykański.
„...zrozumiełem
przyczynę moich niepokojów. Znacie to słowo, chociaż na pewno nie
będzie się wam ono podobało: grzech. Chodzi tu w dodatku o grzech
bardziej poważny niż nieprzyzwoitość i bardziej skomplikowany niż
nieposłuszeństwo czy niedoskonałość. Grzech ten jest przez nas
dziedziczony; niszczy nasze życie i stosunki z innymi ludźmi - i co
jest najważniejsze - oddziela nas od Boga. Nie ma jednak
potrzeby, by porównać nasz grzech z grzechami innych ludzi po to, by
stwierdzić, że „w sumie, nie jesteśmy tacy źli”. Dla Boga nie ma
różnych stopni grzechu. Wszystkie twoje dobre uczynki są jak
„splamiona szata”, pisze Izajasz (64,6), a św. Paweł mówi nam prosto
z mostu: „wszyscy zgrzeszyli i brak im chwały Bożej” (Rz
3,23). Nie ma żadnych wyjątków, żadnych Bożych „faworytów”- wszyscy
jesteśmy traktowani tak samo i co więcej - wszyscy o tym wiemy.
Chciałbym spotkać człowieka, który by był na tyle bezczelny, by
stwierdzić, że jest ideałem. Jeśli macie wątpliwości, pomyślcie jak
wypełniacie dziesięć
przykazań. Kiedy przyjrzymy się dokładnie - trudno o powód do
zachwytu. Nasz zewnętrzny wygląd może być wspaniały, ale jest on
przecież przeznaczony „na widok publiczny”. A co z wnętrzem?
To jest
właśnie sedno sprawy. Bóg, ideał sprawiedliwości i dobroci i ja,
pełen egoizmu i nieposłuszeństwa. Jak światło i ciemność - te dwie
przeciwności nie mogą iść ze sobą w parze. Jesteśmy oddzieleni i nie
pogodzeni, ale, na szczęście, jest też wspaniałe pocieszenie: Bóg
mimo wszystko kocha mnie i pragnie, bym wszedł do Jego rodziny.”
„Czy
dostrzegasz jak wielkie znaczenie dla chrześcijan ma fakt, że mogą
się odwoływać do żyjącej Osoby, a nie do jakiegoś abstrakcyjnego
systemu filozoficznego? Chrześcijaństwo to nie tylko przestrzeganie
pewnych etycznych zasad, chociaż dyscyplina i posłuszeństwo na
pewno są tu ważne. Nasza wiara nie zależy też od naszej woli, a już
na pewno nie ma nic wspólnego z „zliczaniem” nabożeństw.
Chrześcijaństwo to przede wszystkim całkowite oddanie się Jezusowi -
jako żyjącemu Przyjacielowi - i służenie Mu, jako Panu i Bogu.
Ja właśnie tak
Mu się oddałem i odkryłem wkrótce nowy wymiar życia. Pewnej nocy,
gdy leżałem w łóżku zacząłem się modlić prostymi słowami o to, by
Jezus wszedł w życie Cliffa Richarda, ocalił je i rządził nim...”
Cliff Richard |
|
Ewangelizacja w
Cieszynie i w Dzięgielowie
W dniach 10-16
listopada 1997 r. o godzinie 17:30 w Kościele Jezusowym w
Cieszynie i w kaplicy w Dzięgielowie
odbędzie się
ewangelizacja
Po raz kolejny
będziemy mieli okazję wsłuchać się w Słowo Boże głoszone przez
niemieckiego pastora, ks. Ulricha Parzany, a przekazywane za
pośrednictwem łącz satelitarnych do przeszło 600 miejsc w Europie. W
Polsce w ponad 20 parafiach zgromadzać się będą ludzie, by słuchać i
przeżywać poselstwo zawarte na kartach Biblii, a wykładane przez
jednego z najlepszych kaznodziei XX wieku.
Ewangelizacja
jest adresowana do każdego człowieka. Bez względu na to, czy ktoś
żyje z dala od Boga i Kościoła, czy też blisko. Dla jednych
ewangelizacja ma być wzmocnieniem wiary i przywiązania do Kościoła,
innym ma pomóc w odnalezieniu drogi do Boga i w ogóle sensu życia.
Wszyscy potrzebujemy wsłuchiwać się w Boże Słowo. Nie ma zatem
wymówki: „mnie to nie dotyczy”!
W liście do
Hebrajczyków czytamy: „Dziś, jeśli głos jego usłyszycie, nie
zatwardzajcie serc waszych” (Hebr. 3,7-8). Dotyczy to również i
Ciebie! |
|
Pro Christ
- z miłości do ludzi
Ludzie pytają z
zainteresowaniem albo krytycznie: co właściwie chcecie osiągnąć
dzięki ProChrist?
Jedni wyrażają swoje obawy, drudzy ogromne
oczekiwania. Uważam za konieczne przedstawić pracę ProChrist.
Może w ten sposób odpowiemy na pytania albo wyjaśnimy
wątpliwości. Mam nadzieję, że ułatwimy w ten sposób dokonanie
oceny, czy ProChrist jest pomocą dla parafii. |

|
1. Podstawowe pojęcie.
Nie chcę zaczynać od Adama i
Ewy. Jednak kto dziś używa pojęć „misja” i „ewangelizacja” musi
odpowiedzieć na pytanie, co one oznaczają, jak on sam je rozumie.
Czytałem kilka lat temu, że używa się jedenastu różnych określeń do
„misji” i „ewangelizacji”, określeń przeciwstawnych.
Ja sam rozróżniam „misję” i
„ewangelizację” w następujący sposób: Misja określa rozesłanie
całego zboru przez Zmartwychwstałego Jezusa do służby w świat. „Jak
Ojciec mnie posłał, tak i Ja was posyłam” (Jan 20,21). Misja
pochodzi od Boga, On posyła Jezusa na ten świat, Jezus posyła
uczniów. Jezus jest i pozostaje Bożym Misjonarzem. Kto żyje w
społeczności z Jezusem, jest wciągnięty do tej służby. Bóg chce nas
używać jako misjonarzy i misjonarki.
Na misję składają się:
modlitwa, społeczność, głoszenie i diakonia. Możemy ją rozdzielić
przy omawianiu, w praktyce jest to niemożliwe Każda praca misyjna ma
swój początek i koniec w modlitwie. Zanim zaczniemy mówić o aktywnym
działaniu, musimy skoncentrować się na modlitwie. Ważne jest, aby
wysłani byli w stałym kontakcie z wysyłającymi. Pamiętamy też o tym,
że Bóg nie wysyła solistów, On wysyła zbory. Dlatego misja bez
społeczności jest niemożliwa. Nie musimy wszyscy robić tego samego,
my uzupełniamy się nawzajem. Służba może być w pełni pomocna na
zewnątrz, gdy jest dobrze wykonywana wewnątrz ciała Chrystusowego.
Każdy wie, że jeżeli poszczególne organy są uszkodzone, całe ciało
jest chore.
Głoszenie Chrystusa
Od ewangelizacji odróżniam
jeszcze głoszenie ewangelii. Trzecią częścią misji jest głoszenie.
Dzielę je na głoszenie w zborze chrześcijańskim (nie tylko w formie
kazań i wykładów, ale także w małych grupach lub osobistych
rozmowach) i głoszenie ewangelii ludziom, którzy jeszcze nie wierzą
w Jezusa Chrystusa, jeszcze Go nie poznali. To głoszenie nazywam
ewangelizacją. Jest więc ona częścią misji.
Do misji należy jeszcze
diakonia. Głoszenie bez czynnej miłości byłoby pozbawioną miłości
propagandą. Z drugiej strony istnieje również niebezpieczeństwo, iż
diakonia bez głoszenia ewangelii byłaby tylko w swej samodzielności
czymś na wzór pantomimy. Ap. Paweł pisze „Albowiem nie siebie
samych głosimy, lecz Chrystusa Jezusa, że jest Panem, o sobie zaś,
żeśmy sługami waszymi dla Jezusa” (II Kor. 4,5).
2. Treść Ewangelizacji
-
Oferta zbawienia w Jezusie Chrystusie. To co Bóg uczynił w
Jezusie jest rozstrzygające - śmierć i zmartwychwstanie Jezusa były
punktem zwrotnym w historii i są punktem zwrotnym w życiu człowieka.
-
Wezwanie do nawrócenia i naśladowania Jezusa. Jezus mówi
„wypełnił się czas i przybliżyło się Królestwo Boże, upamiętajcie
się i wierzcie Ewangelii” (Mk 1,15). Nawrócenie jest odpowiedzią
na Boże zaproszenie. Jest w naszym życiu zwrotem o 1800,
odwróceniem się od życia bez Boga, bez względu na to, czy było ono
moralne, czy nie. Paweł żył zgodnie z Bożym prawem, ale żył bez
Niego. „Nawrócenie jest powrotem do Boga” (Łukasz).
Nawróceniem wstępujemy na drogę naśladowania Jezusa. To pierwszy
krok, po którym muszą następować drugi, trzeci, tak samo ważne.
Jeszcze nikt nie uczynił drugiego kroku przed pierwszym. Zadaniem
ewangelizacji jest wyraźne nawoływanie do nawrócenia.
-
Wprowadzenie do życia w społeczności chrześcijan i do służby
w świecie. Nie można być chrześcijaninem bez społeczności. Kto
zaufał Jezusowi, stał się członkiem Jego ciała. Musimy się
sprzeciwić sloganowi „Bóg tak- kościół nie”. Musimy tu wyraźnie
zaznaczyć: zaproszenie do Jezusa jest jednocześnie zaproszeniem do
zboru. Ktoś powiedział „nie jesteśmy ostatecznymi konsumentami Bożej
miłości”. Bóg wybrał nas, abyśmy głosili Jego dzieła (I Piotra 2,9).
Tą wieść mamy przekazywać dalej, także ludziom, którzy dotąd nie
spotkali Jezusa. Głoszenie zwycięstwa Jezusa na krzyżu to nasza
powinność.
3. 4733 Formy ewangelizacji.
Liczba oczywiście wymyślona.
Może istnieje nawet 4757 form ewangelizacji, ubolewam jednak nad
tym, że ograniczamy je często od imprez ewangelizacyjnych. Dobra
nowina może jednak docierać do ludzi na wiele innych sposobów.
Zawsze najważniejsze są osobiste rozmowy. Z moich doświadczeń
wynika, że głoszenie ewangelii w rozmowach to najskuteczniejsza
metoda ewangelizacji, może dlatego, że stanowią one część naszego
życia z innymi. Innymi formami przekazywania ewangelii pojedynczym
ludziom lub grupą ludzi mogą być chrześcijańskie koncerty, spotkania
przy śniadaniu, akcje uliczne, odwiedziny w domach, literatura,
seminaria, kursy biblijne, wykłady, wystawy sztuki chrześcijańskiej
i wiele innych. Dokonam tu technicznego porównania do ewangelizacji
jako zadania. Bóg dał nam nie jedną formę jako pojedyncze narzędzie.
On dał nam całą skrzynkę z narzędziami, i każde narzędzie ma swoje
zastosowanie. Młotkiem można wbijać gwoździe, ale nie udałoby się
badać przy jego pomocy mikro - do tego służy mikroskop. Kiedy
używamy niewłaściwych narzędzi, spotyka nas rozczarowanie. Tak jest
też z ewangelizacją. Każda metoda ma swoje zastosowanie. Powodzenie
nie zależy jednak od metody, ale od właściwego jej zastosowania.
4. Otwarte imprezy ewangelizacyjne - po co?
Widzę dwie możliwości leżące w
otwartych ewangelizacjach:
a)
Kiedy chrześcijanie z różnych zborów współpracują ze sobą aby
zorganizować wspólne spotkanie, to fakt ten powinien być ogólnie
znany. Odpowiada to ewangelii Jezusa. Jezus nie jest prywatnym
Bogiem jednej religijnej grupy. On jest Panem świata i do głoszenia
ewangelii należy również otwarta proklamacja Jego panowania.
Oczywiście osobiste dzielenie się nowiną o Chrystusie jest też
bardzo ważne, z pewnością możemy powiedzieć, że najważniejsze, ale
uwaga - nie można tu zgodzić się z hasłem krążącym po Europie przed
250 laty, że „religia jest sprawą prywatną”. Nie odpowiada to
ewangelicznemu przesłaniu. Chrześcijaństwo to zawsze sprawa
społeczności. Gdyby bycie chrześcijaninem było sprawą prywatną,
pasowałoby to przeciwnikom Jezusa Chrystusa, którzy twierdzą, że
każdy powinien wierzyć w co chce, a także kto chce, może wierzyć w
Jezusa dopóki z tym nie będzie przychodził do innych ludzi. Ten
podstawowy fakt stanowi dziś dla nas jedynie ciało i krew. Duch
czasów dotknął także nas chrześcijan. Ważne jest byśmy się temu
przeciwstawili, otwarcie proklamując Jezusa jako Pana.
Świadomość ludzi jest dzisiaj kształtowana w dużym stopniu przez
media. Czy nam się to podoba, czy nie jako rzeczywistość i jako
ważny fakt widziane jest tylko to, co prezentowane jest w telewizji,
albo w prasie dlatego dziś do ewangelizacyjnej służby należy także
ta, przekazywana przez obfitą informację prasową.
b) Jeszcze
ważniejszą wydaje mi się możliwość wynikająca z przygotowania i
organizowania otwartej ewangelizacji. JEST ONA IMPULSEM, ZAPALNIKIEM
DLA OSOBISTEGO EWANGELIZOWANIA. Mówi się „okazja czyni złodzieja”.
Wydaje mi się, że do nawiązywania kontaktów z nowymi osobami muszą
być wykorzystywane wszystkie okazje i sprzyjające warunki
zewnętrzne. Naturalnie można powiedzieć, że każdy chrześcijanin
powinien sam od siebie, bez czynników i nacisków z zewnątrz,
wychodzić do innych ludzi i przekazywać im nowinę o miłości Bożej.
Myślę, ze ważne jest wykorzystywanie wszelkich możliwości, aby
chrześcijanie opuszczali swego rodzaju getta i nawiązywali nowe
kontakty.
Przy planowaniu i organizowaniu imprezy ewangelizacyjnej może
rozpocząć się proces, który wielu chrześcijanom doda odwagi do
wychodzenia na zewnątrz do ludzi, szukania z innymi kontaktu oraz
pomagania im w znajdowaniu odpowiedzi na pytania dotyczące wiary i
życia. I dlatego przy organizacji ProChrist fundamentalnie znaczenie
ma „operacja Andrzej” (Ew. Jana 1,40-42). Z dotychczasowych
doświadczeń wynika, że ludzie którym Kościół jest obcy, przychodzą
na otwarte ewangelizacje częściej, jeżeli zostali zaproszeni przez
ludzi, z którymi są w codziennym kontakcie. „Operacja Andrzej”
zachęca do modlenia się o konkretne osoby. Modlitwa jest zawsze
początkiem działania, na obie strony - działania osoby modlącej się
i nad tą, o którą się ona modli. Daje możliwość nawiązania głębszego
kontaktu i szansę, by dać drugiej osobie odczuć, że się nią
interesujemy Bożą miłością.
Na
podstawie wypowiedzi Urlicha Parzany’ego
„ProChrist - z miłości do
ludzi”. |
|
Pro Christ
- Media i ewangelizacja
Czy Ewangelia może być głoszona poprzez
media nowoczesnej techniki komunikacyjnej? Czy z biblijnego i
teologicznego punktu widzenia jest właściwe, zapraszać do wiary
w Jezusa Chrystusa za pomocą środków technicznych? Pytania te są
stawiane też zawsze, gdy przygotowywany jest satelitarny przekaz
ewangelizacji.
Tezy, które
przedstawiamy, mają służyć do lepszego zrozumienia tego tematu:
|

|
-
W zasadzie niemożliwa jest jakakolwiek komunikacja bez użycia
środków przekazu. Najpopularniejszym jest mowa. Ona także jest
swego rodzaju techniką, gdyż nie jest czymś wrodzonym, ale
wyuczonym.
-
Nowina o Bożym Objawieniu dotarła do nas przez „techniczne medium”
- księgi biblijne, ale także przez żywą tradycję kościelnej
społeczności.
-
Objawienie Boga w „medialnym ciele”, zbliżenie się w ten sposób do
nas, wynika z jego miłości.
-
Chrześcijańskie przesłanie, przy każdej formie przekazu, zawsze
potrzebuje działania Ducha Świętego.
-
Nie można robić różnicy między komunikacją z pomocą i bez pomocy
mediów. Każda komunikacja następuje za pomocą mediów, a więc
pośrednio.
-
Rozróżnić można jednak różne, z różnymi właściwościami i różnymi
możliwościami zastosowania.
-
Jako media mogą być też traktowane różne języki i ich uregulowania
w różnych środowiskach.
-
Media są drogą kontaktu między ludźmi, tak więc umożliwiają i
ułatwiają tworzenie ludzkich społeczności.
-
W swym praktycznym działaniu Jezus wykorzystywał całą, różnorodną
gamę mediów, odpowiednią dla środowiska ludzi, wśród których
przebywał i do jakiego byli przyzwyczajeni w codziennym życiu.
-
Jezus używał także naturalnych i technicznych mediów, np. ulic,
budynków, pól, jezior czy łodzi.
-
Przy użyciu do komunikacji z ludem łodzi Piotra wykorzystał także
naturalno - techniczne właściwości, specyficzne dla łodzi i wody,
czyli zdolności pływania, a także akustycznych zalet brzegu
jeziora. W ten sposób mógł być jednocześnie widziany i słyszany
przez wielu ludzi i pomimo sporego dystansu, był osiągalny dla
wielu.
-
Nieprawidłowo użyte środki przekazu mogą przeszkodzić w głoszeniu
przesłania.
-
Media mogą utrudnić, a nawet zahamować komunikację, kiedy
świadomość i uwagę słuchaczy odciągną od przekazywanej treści i
skierują na siebie. W tym wypadku „medium” panuje nad
„wiadomością”.
-
Samo medium nie jest wiadomością. Nadaje jej tylko formę.
-
W przypadku ProChrist połączone będzie kilka form medialnych:
- otwarta „impreza na
miejscu” w której udział wezmą
chrześcijanie (chóry, prezenterzy, grupy pantomimy
itp.)
- przekaz video
- możliwość osobistej rozmowy.
dla ProChrist
Dr Rainer Uhlmann |
 |
Chodzi o Ciebie!
M m
m szynę do pis ni . St rego typu.
Dzi ł c łkiem nieźle, poz
czcionką. Czterdzieści trzy czcionki funkcjonują bez z rzutu,
le t jedn ..., no cóż...
Cz sem
m m wr żenie, że Twoj grup
młodzieżow jest j k moj m szyn
do pis ni . Gdy więc przyjdzie Ci n myśl,
że twoj osob nie jest ni w żn ,
ni potrzebn , wspomnij o mojej m szynie.
I
wtedy powiedz sobie: „Jestem potrzebny. Mój głos się liczy. Przy
moim udzi le pismo (dzi ł nie) n szej
m szyny (grupy młodzieżowej) może być o wiele
przejrzystsze”. |
|
|
Cliff Richard -
kilka myśli
-
„Nie możemy dostrzec lasu,
bo zasłaniają go nam drzewa. Nie możemy dostrzec Jezusa, bo
przesłaniają Go nasze pytania i wahania. Niech więc duma nie
przeszkadza ci być jak dziecko. I nie obawiaj się, spotkanie z Jezusem
nie oznacza intelektualnego samobójstwa.”
-
„Jeżeli oddamy serce
forsie, kolekcji płyt, jakiemuś zespołowi, czy gwiaździe rocka -
wystarczy jeden dzień, jedna chwila, a nasze marzenia i skarb mogą się
ulotnić jak kamfora, a my zostajemy na lodzie.”
-
„Bóg nigdy nie obiecywał
swemu ludowi, że usunie z jego drogi przeszkody i zasadzki. Obiecywał
tylko, że nas przez nie przeprowadzi!”
-
„Musimy sobie i innym
uświadomić, że nazywamy się <chrześcijanami>, ponieważ jesteśmy
związani z Jezusem Chrystusem, a to oznacza, że przez wiarę
zaakceptowaliśmy Go jako Zbawiciela i służymy Mu jak Panu.”
-
„Bóg nigdy nie oczekuje od
nas i nie żąda rzeczy nie możliwych. Kiedy próbujemy wymigać się od
wypełnienia woli Bożej, lekceważymy nie tylko nasze własne zdolności,
ale także zdolności Boga do działania w nas.”
|
|
Koniecznie
przeczytaj: „Wielki nieznajomy”
„Gestapo opuściłem
pod przemożnym doznaniem wszechmocy i dobroci Bożej. Stała się
rzecz nieprawdopodobna. Byłem wolny. Poczułem się jak
uskrzydlony. Działo się we mnie coś niewyrażalnego, czego nie
sposób nazwać ani opisać.
Gdy znalazłem
się na drodze, promienie zachodzącego słońca czerwieniały na
górskim grzbiecie i siarczysty mróz zbliżał się od północy tak,
iż przeszył mnie zimny dreszcz.
Ogarnęła mnie
głęboka zaduma.
Czułem bliskość
Jezusa Chrystusa, sprawcy mojego ocalenia, bliskość ta napełniła
mnie pokojem, przewyższającym wszelkie rozumienie ludzkie.
|

|
|
Przed oczyma
mojej duszy roztaczał się obraz drogi przebytej u boku Pana i
Zbawiciela w ciągu czterdziestu miesięcy od chwili, gdy mu
zawierzyłem swoje przegrane życie w kotle obławy w dolinie
Jawornika. Wszystko, co wydawało mi się podczas niej
beznadziejną udręką, pogrążonego w otchłani straceńca - który
mniemał, że na darmo błaga o ratunek umierając ze strachu -
okazało się teraz cudownym, konsekwentnym kierownictwem i
niezawodną opieką oraz najdoskonalszą szkołą Bożą, w której
zostałem przygotowany do nieuniknionej konfrontacji z mocami,
czyhającymi na moje ziemskie życie.” |
|
Cytat
pochodzi z książki „Wielki Nieznajomy” autorstwa p. Józefa
Łamacza z Cieszyna (Oficyna Wydawnicza „Vocatio”, Warszawa
1997). Jest ona świadectwem wiary, doświadczeń i przeżyć autora
z czasów okupacji oraz przemożnym dowodem, iż Jezus żyje i
działa w każdych warunkach i w każdym czasie. Autor zamieszkał
ostatnio w Dzięgielowie i przeznaczył 100 egzemplarzy swej
książki na budowę „Domu Seniora”. Diakonat rozprowadza ją za
ofiarą 20 zł za egzemplarz. Polecając tę ciekawą bardzo
interesującą, budującą książkę Diakonat prosi równocześnie o te
ofiary i wsparcie budowy, gdyż główny sponsor Fundacja
Polsko-Niemiecka w Warszawie po wstępnej akceptacji, nie
udzieliła jeszcze żadnej pomocy. |

|
|
|
|
|