Informator parafialny  -  cieszyn

Informator parafialny
Parafii Ewangelicko-Augsburskiej w Cieszynie

nr 26

  Wydanie specjalne: Ewangelizacja ProChrist '97 z Ulrichem Parzany

10-16 listopad 1997   

 
 

Numer IP Cieszyn
 
 > Home > Archiwum > Informator parafialny PEA Cieszyn > nr 26
W numerze:

W internetowej wersji Informatora nie zamieszczono planu nabożeństw,
wykazów osób (chrzty, śluby, pogrzeby), ogłoszeń, reklam i informacji o charakterze "ulotnym".

Okruchy z kazań

Fragmenty kazań ks. bpa dra Andrzeja Wantuły zaczerpnięte ze zbioru kazań „Okruchy ze stołu pańskiego”
(
Wydawnictwo Zwiastun, Warszawa 1978).

     Życie człowieka można przyrównać do domu. Ma on parter, ma też piwnice. Na co dzień żyjemy na parterze, ale pod nami mieści się piwnica, która ukrywa to, cośmy do niej zanieśli. Parterem naszego życia jest życie jawne, które się toczy na oczach ludzi i które ujawniamy na zewnątrz w słowach i uczynkach. To jawne życie jest więc poznawalne dla drugich. Ludzie słyszą, co mówimy, widzą, jak się zachowujemy i jak postępujemy. Na podstawie tego ujawnionego życia wyrabiają sobie o nas sąd. Czy jednak wiedzą o nas wszystko? Czy znają całą treść naszego życia, całą prawdę o nas? Nie, bo to, co drudzy widzą i mogą o nas wiedzieć, to tylko cząstka prawdy o nas. Inne cząstki są dla postronnych zakryte, niekiedy dobrze osłonięte, a nawet zamaskowane. Znajdują się one w ciemnościach piwnicy, do której nikogo nie dopuszczamy. W tych piwnicach jest tak ciemno, że zazwyczaj sami nie wiemy, co i ile się w nich nagromadziło. Toteż część ich zawartości nawet nam samym jest nie znana.          

 str. 347


     Nie to jest najważniejsze, co sami o sobie myślimy, lecz co o nas myśli i powie Bóg.                                                               

 str. 196


     Czy wiecie jeszcze, co to była pańszczyzna? Był to przymusowy obowiązek odrabiania przez wieśniaków i chłopów na gruntach panów określonych robót. Tych, co tę pracę wykonywali, nazywano „pańszczorzami”. Otóż owi „pańszczorze” odrabiali swoje powinności niechętnie i powierzchownie, czemu się nie ma co dziwić, bo zapłata za robotę pańszczyźnianą była licha. Było to jarzmo nałożone przez panów na chłopów, którzy nieraz próbowali je zrzucić.

     Takim „pańszczorzem” może być każdy człowiek względem swoich obowiązków, również względem bliźniego, a nawet wobec Boga. Jeżeli swoje obowiązki spełniamy niechętnie i powierzchownie, byle się ich pozbyć, pracujemy jak „pańszczorze”. Jeżeli idziemy do kościoła z musu, bo tak wypada, bo co by ludzie powiedzieli, gdybyśmy w ogóle do kościoła nie chodzili, to traktujemy życie religijne po pańszczyźnianemu.        

str. 310


     U podnóża pewnej góry w Szwajcarii znajdowała się kwitnąca wieś. Na zboczu góry był las, który chronił wieś przed lawinami kamieni. Pewnego dnia przyszli handlarze drzewem i chcieli go kupić. Starsi mieszkańcy ostrzegli, lecz młodzi, jak nieraz, byli innego zdania i ostatecznie sprzedali las. Skutki tej decyzji są jeszcze dziś widoczne. Na miejscu kwitnącej dawniej wsi są dziś stosy gruzów. Podobnie jest z wiarą. Usuń ją, wykarczuj i sprzedaj, a wynik będzie taki jak w owej wsi.                          

str. 254


     Sprawa z życiem ma się podobnie jak z orzechem. W orzechu szukamy wszak jądra. Gdy otworzymy orzech, a okaże się, ze trzymamy w ręce jedynie łupiny, odrzucamy je jako bezwartościowe. Tak jest i z naszym życiem: cóż jest ono warte, gdy nie ma w nim duchowego jądra, duchowej treści?                                                                        

str. 21


     W życiu powinno być podobnie jak w pieśni i w muzyce: powinien w nim dźwięczeć jakiś motyw główny, nadrzędny, który przewodzi całości i o niej decyduje.                                                                   

str. 159


     Gdy słuchamy chóru, który śpiewa jakąś pieśń, nie pamiętamy wszystkich słów, ani wznoszeń, czy opadania tonów, lecz ujmujemy i oceniamy śpiewaną pieśń jako całość. Podobnie możemy próbować ocenić pieśń naszego życia i zapytać: Czy jesteśmy z niej całkowicie zadowoleni? Czy nie ma w niej jakichś fałszywych tonów, dysonansów, zgrzytów? A nade wszystko, czy nasza ta pieśń, tak jak ją śpiewamy obecnie, może się podobać Panu?

str. 196


     Jest z nami podobnie, jak z lampami, z latarniami, ze świecą. Aby mogły świecić, musi w nich być paliwo: nafta, paliwo, łój. Od tego paliwa zależy światło, blask płomienia. Gdy paliwa brak, nie ma światła w ogóle, gdy paliwo jest nieczyste, lampy i świece kopcą.

     O co chodzi Panu Jezusowi? Czym ma być Słowo Boże, Szczególnie ewangelia, dla nas? Czym Jezus? Paliwem, które się w nas pali, które nas rozświeca, jaśniejszym czyni nasze życie i przez nas „świeci wszystkim, którzy są w domu”, którzy się z nami stykają.                

str. 285

ks. bp dr Andrzej Wantuła 

Wybór: ks. Alfred Borski

Wyznania Cliffa Richarda

Fragmenty książki: „Ty, ja i Jezus”, której autorem jest właśnie Cliff Richard - popularny piosenkarz amerykański.

     „...zrozumiełem przyczynę moich niepokojów. Znacie to słowo, chociaż na pewno nie będzie się wam ono podobało: grzech. Chodzi tu w dodatku o grzech bardziej poważny niż nieprzyzwoitość i bardziej skomplikowany niż nieposłuszeństwo czy niedoskonałość. Grzech ten jest przez nas dziedziczony; niszczy nasze życie i stosunki z innymi ludźmi - i co jest najważniejsze - oddziela nas od Boga. Nie ma jednak potrzeby, by porównać nasz grzech z grzechami innych ludzi po to, by stwierdzić, że „w sumie, nie jesteśmy tacy źli”. Dla Boga nie ma różnych stopni grzechu. Wszystkie twoje dobre uczynki są jak „splamiona szata”, pisze Izajasz (64,6), a św. Paweł mówi nam prosto z mostu: „wszyscy zgrzeszyli i brak im chwały Bożej” (Rz 3,23). Nie ma żadnych wyjątków, żadnych Bożych „faworytów”- wszyscy jesteśmy traktowani tak samo i co więcej - wszyscy o tym wiemy. Chciałbym spotkać człowieka, który by był na tyle bezczelny, by stwierdzić, że jest ideałem. Jeśli macie wątpliwości,  pomyślcie jak wypełniacie dziesięć przykazań. Kiedy przyjrzymy się dokładnie - trudno o powód do zachwytu. Nasz zewnętrzny wygląd może być wspaniały, ale jest on przecież przeznaczony „na widok publiczny”. A co z wnętrzem?

     To jest właśnie sedno sprawy. Bóg, ideał sprawiedliwości i dobroci i ja, pełen egoizmu i nieposłuszeństwa. Jak światło i ciemność - te dwie przeciwności nie mogą iść ze sobą w parze. Jesteśmy oddzieleni i nie pogodzeni, ale, na szczęście, jest też wspaniałe pocieszenie: Bóg mimo wszystko kocha mnie i pragnie, bym wszedł do Jego rodziny.


     „Czy dostrzegasz jak wielkie znaczenie dla chrześcijan ma fakt, że mogą się odwoływać do żyjącej Osoby, a nie do jakiegoś abstrakcyjnego systemu filozoficznego? Chrześcijaństwo to nie tylko przestrzeganie pewnych etycznych zasad, chociaż dyscyplina i posłuszeństwo na pewno  są tu ważne. Nasza wiara nie zależy też od naszej woli, a już na pewno nie ma nic wspólnego z „zliczaniem” nabożeństw. Chrześcijaństwo to przede wszystkim całkowite oddanie się Jezusowi - jako żyjącemu Przyjacielowi - i służenie Mu, jako Panu i Bogu.

     Ja właśnie tak Mu się oddałem i odkryłem wkrótce nowy wymiar życia. Pewnej nocy, gdy leżałem w łóżku zacząłem się modlić prostymi słowami o to, by Jezus wszedł w życie Cliffa Richarda, ocalił je i rządził nim...”

Cliff Richard

Ewangelizacja w Cieszynie i w Dzięgielowie

 

W dniach 10-16 listopada 1997 r. o godzinie 17:30 w Kościele Jezusowym w Cieszynie i w kaplicy w Dzięgielowie

odbędzie się ewangelizacja

     Po raz kolejny będziemy mieli okazję wsłuchać się w Słowo Boże głoszone przez niemieckiego pastora, ks. Ulricha Parzany, a przekazywane za pośrednictwem łącz satelitarnych do przeszło 600 miejsc w Europie. W Polsce w ponad 20 parafiach zgromadzać się będą ludzie, by słuchać i przeżywać poselstwo zawarte na kartach Biblii, a wykładane przez jednego z najlepszych kaznodziei XX wieku.

     Ewangelizacja jest adresowana do każdego człowieka. Bez względu na to, czy ktoś żyje z dala od Boga i Kościoła, czy też blisko. Dla jednych ewangelizacja ma być wzmocnieniem wiary i przywiązania do Kościoła, innym ma pomóc w odnalezieniu drogi do Boga i w ogóle sensu życia. Wszyscy potrzebujemy wsłuchiwać się w Boże Słowo. Nie ma zatem wymówki: „mnie to nie dotyczy”!

     W liście do Hebrajczyków czytamy: „Dziś, jeśli głos jego usłyszycie, nie zatwardzajcie serc waszych” (Hebr. 3,7-8). Dotyczy to również i Ciebie!

Pro Christ  - z miłości do ludzi

     Ludzie pytają z zainteresowaniem albo krytycznie: co właściwie chcecie osiągnąć dzięki ProChrist?

            Jedni wyrażają swoje obawy, drudzy ogromne oczekiwania. Uważam za konieczne przedstawić pracę ProChrist. Może w ten sposób odpowiemy na pytania albo wyjaśnimy wątpliwości. Mam nadzieję, że ułatwimy w ten sposób dokonanie oceny, czy ProChrist jest pomocą dla parafii.

1.   Podstawowe pojęcie.

     Nie chcę zaczynać od Adama i Ewy. Jednak kto dziś używa pojęć „misja” i „ewangelizacja” musi odpowiedzieć na pytanie, co one oznaczają,  jak on sam je rozumie. Czytałem kilka lat temu, że używa się jedenastu różnych określeń do „misji” i „ewangelizacji”, określeń przeciwstawnych.

     Ja sam rozróżniam „misję” i „ewangelizację” w następujący sposób: Misja określa rozesłanie całego zboru przez Zmartwychwstałego Jezusa do służby w świat. „Jak Ojciec mnie posłał, tak i Ja was posyłam” (Jan 20,21). Misja pochodzi od Boga, On posyła Jezusa na ten świat, Jezus posyła uczniów. Jezus jest i pozostaje Bożym Misjonarzem. Kto żyje w społeczności z Jezusem, jest wciągnięty do tej służby. Bóg chce nas używać jako misjonarzy i misjonarki.

     Na misję składają się: modlitwa, społeczność, głoszenie i diakonia. Możemy ją rozdzielić przy omawianiu, w praktyce jest to niemożliwe Każda praca misyjna ma swój początek i koniec w modlitwie. Zanim zaczniemy mówić o aktywnym działaniu, musimy skoncentrować się na modlitwie. Ważne jest, aby wysłani byli w stałym kontakcie z wysyłającymi. Pamiętamy też o tym, że Bóg nie wysyła solistów, On wysyła zbory. Dlatego misja bez społeczności jest niemożliwa. Nie musimy wszyscy robić tego samego, my uzupełniamy się nawzajem. Służba może być w pełni pomocna na zewnątrz, gdy jest dobrze wykonywana wewnątrz ciała Chrystusowego. Każdy wie, że jeżeli poszczególne organy są uszkodzone, całe ciało jest chore.

Głoszenie Chrystusa

     Od ewangelizacji odróżniam jeszcze głoszenie ewangelii. Trzecią częścią misji jest głoszenie. Dzielę je na głoszenie w zborze chrześcijańskim (nie tylko w formie kazań i wykładów, ale także w małych grupach lub osobistych rozmowach) i głoszenie ewangelii ludziom, którzy jeszcze nie wierzą w Jezusa Chrystusa, jeszcze Go nie poznali. To głoszenie nazywam ewangelizacją. Jest więc ona częścią misji.

     Do misji należy jeszcze diakonia. Głoszenie bez czynnej miłości byłoby pozbawioną miłości propagandą. Z drugiej strony istnieje również niebezpieczeństwo, iż diakonia bez głoszenia ewangelii byłaby tylko w swej samodzielności czymś na wzór pantomimy. Ap. Paweł pisze „Albowiem nie siebie samych głosimy, lecz Chrystusa Jezusa, że jest Panem, o sobie zaś, żeśmy sługami waszymi dla Jezusa” (II Kor. 4,5).

2.   Treść Ewangelizacji

  1. Oferta zbawienia w Jezusie Chrystusie. To co Bóg uczynił w Jezusie jest rozstrzygające - śmierć i zmartwychwstanie Jezusa były punktem zwrotnym w historii i są punktem zwrotnym w życiu człowieka.

  2. Wezwanie do nawrócenia i naśladowania Jezusa. Jezus mówi „wypełnił się czas i przybliżyło się Królestwo Boże, upamiętajcie się i wierzcie Ewangelii” (Mk 1,15). Nawrócenie jest odpowiedzią na Boże zaproszenie. Jest w naszym życiu zwrotem o 1800, odwróceniem się od życia bez Boga, bez względu na to, czy było ono moralne, czy nie. Paweł żył zgodnie z Bożym prawem, ale żył bez Niego. „Nawrócenie jest powrotem do Boga” (Łukasz). Nawróceniem wstępujemy na drogę naśladowania Jezusa. To pierwszy krok, po którym muszą następować drugi, trzeci, tak samo ważne. Jeszcze nikt nie uczynił drugiego kroku przed pierwszym. Zadaniem ewangelizacji jest wyraźne nawoływanie do nawrócenia.

  3. Wprowadzenie do życia w społeczności chrześcijan i do służby w świecie. Nie można być chrześcijaninem bez społeczności. Kto zaufał Jezusowi, stał się członkiem Jego ciała. Musimy się sprzeciwić sloganowi „Bóg tak- kościół nie”. Musimy tu wyraźnie zaznaczyć: zaproszenie do Jezusa jest jednocześnie zaproszeniem do zboru. Ktoś powiedział „nie jesteśmy ostatecznymi konsumentami Bożej miłości”. Bóg wybrał nas, abyśmy głosili Jego dzieła (I Piotra 2,9). Tą wieść mamy przekazywać dalej, także ludziom, którzy dotąd nie spotkali Jezusa. Głoszenie zwycięstwa Jezusa na krzyżu to nasza powinność.

3.   4733 Formy ewangelizacji.

     Liczba oczywiście wymyślona. Może istnieje nawet 4757 form ewangelizacji, ubolewam jednak nad tym, że ograniczamy je często od imprez ewangelizacyjnych. Dobra nowina może jednak docierać do ludzi na wiele innych sposobów. Zawsze najważniejsze są osobiste rozmowy. Z moich doświadczeń wynika, że głoszenie ewangelii w rozmowach to najskuteczniejsza metoda ewangelizacji, może dlatego, że stanowią one część naszego życia z innymi. Innymi formami przekazywania ewangelii pojedynczym ludziom lub grupą ludzi mogą być chrześcijańskie koncerty, spotkania przy śniadaniu, akcje uliczne, odwiedziny w domach, literatura, seminaria, kursy biblijne, wykłady, wystawy sztuki chrześcijańskiej i wiele innych. Dokonam tu technicznego porównania do ewangelizacji jako zadania. Bóg dał nam nie jedną formę jako pojedyncze narzędzie. On dał nam całą skrzynkę z narzędziami, i każde narzędzie ma swoje zastosowanie. Młotkiem można wbijać gwoździe, ale nie udałoby się badać przy jego pomocy mikro - do tego służy mikroskop. Kiedy używamy niewłaściwych narzędzi, spotyka nas rozczarowanie. Tak jest też z ewangelizacją. Każda metoda ma swoje zastosowanie. Powodzenie nie zależy jednak od metody, ale od właściwego jej zastosowania.

4.   Otwarte imprezy ewangelizacyjne - po co?

Widzę dwie możliwości leżące w otwartych ewangelizacjach:

a)    Kiedy chrześcijanie z różnych zborów współpracują ze sobą aby zorganizować wspólne spotkanie, to fakt ten powinien być ogólnie znany. Odpowiada to ewangelii Jezusa. Jezus nie jest  prywatnym Bogiem jednej religijnej grupy. On jest Panem świata i do głoszenia ewangelii należy również otwarta proklamacja Jego panowania. Oczywiście osobiste dzielenie się nowiną o Chrystusie jest też bardzo ważne, z pewnością możemy powiedzieć, że najważniejsze, ale uwaga - nie można tu zgodzić się z hasłem krążącym po Europie przed 250 laty, że „religia jest sprawą prywatną”. Nie odpowiada to ewangelicznemu przesłaniu. Chrześcijaństwo to zawsze sprawa społeczności. Gdyby bycie chrześcijaninem było sprawą prywatną, pasowałoby to przeciwnikom Jezusa Chrystusa, którzy twierdzą, że każdy powinien wierzyć w co chce, a także kto chce, może wierzyć w Jezusa dopóki z tym nie będzie przychodził do innych ludzi. Ten podstawowy fakt stanowi dziś dla nas jedynie ciało i krew. Duch czasów dotknął także nas chrześcijan. Ważne jest byśmy się temu przeciwstawili, otwarcie proklamując Jezusa jako Pana.
Świadomość ludzi jest dzisiaj kształtowana w dużym stopniu przez media. Czy nam się to podoba, czy nie jako rzeczywistość i jako ważny fakt widziane jest tylko to, co prezentowane jest w telewizji, albo w prasie dlatego dziś do ewangelizacyjnej służby należy także ta, przekazywana przez obfitą informację prasową.

b)   Jeszcze ważniejszą wydaje mi się możliwość wynikająca z przygotowania i organizowania otwartej ewangelizacji. JEST ONA IMPULSEM, ZAPALNIKIEM DLA OSOBISTEGO EWANGELIZOWANIA. Mówi się „okazja czyni złodzieja”. Wydaje mi się, że do nawiązywania kontaktów z nowymi osobami muszą być wykorzystywane wszystkie okazje i sprzyjające warunki zewnętrzne. Naturalnie można powiedzieć, że każdy chrześcijanin powinien sam od siebie, bez czynników i nacisków z zewnątrz, wychodzić do innych ludzi i przekazywać im nowinę o miłości Bożej. Myślę, ze ważne jest wykorzystywanie wszelkich możliwości, aby chrześcijanie opuszczali swego rodzaju getta i nawiązywali nowe kontakty.

      Przy planowaniu i organizowaniu imprezy ewangelizacyjnej może rozpocząć się proces, który wielu chrześcijanom doda odwagi do wychodzenia na zewnątrz do ludzi, szukania z innymi kontaktu oraz pomagania im w znajdowaniu odpowiedzi na pytania dotyczące wiary i życia. I dlatego przy organizacji ProChrist fundamentalnie znaczenie ma „operacja Andrzej” (Ew. Jana 1,40-42). Z dotychczasowych doświadczeń wynika, że ludzie którym Kościół jest obcy, przychodzą na otwarte ewangelizacje częściej, jeżeli zostali zaproszeni przez ludzi, z którymi są w codziennym kontakcie. „Operacja Andrzej” zachęca do modlenia się o konkretne osoby. Modlitwa jest zawsze początkiem działania, na obie strony - działania osoby modlącej się i nad tą, o którą się ona modli. Daje możliwość nawiązania głębszego kontaktu i szansę, by dać drugiej osobie odczuć, że się nią interesujemy Bożą miłością.

Na podstawie wypowiedzi Urlicha Parzany’ego „ProChrist - z miłości do ludzi”.

Pro Christ  - Media i ewangelizacja

     Czy Ewangelia może być głoszona poprzez media nowoczesnej techniki komunikacyjnej? Czy z biblijnego i teologicznego punktu widzenia jest właściwe, zapraszać do wiary w Jezusa Chrystusa za pomocą środków technicznych? Pytania te są stawiane też zawsze, gdy przygotowywany jest satelitarny przekaz ewangelizacji.

Tezy, które przedstawiamy, mają służyć do lepszego zrozumienia tego tematu:

  1. W zasadzie niemożliwa jest jakakolwiek komunikacja bez użycia środków przekazu. Najpopularniejszym jest mowa. Ona także jest swego rodzaju techniką, gdyż nie jest czymś wrodzonym, ale wyuczonym.

  2. Nowina o Bożym Objawieniu dotarła do nas przez „techniczne medium” - księgi biblijne, ale także przez żywą tradycję kościelnej społeczności.

  3. Objawienie Boga w „medialnym ciele”, zbliżenie się w ten sposób do nas, wynika z jego miłości.

  4. Chrześcijańskie przesłanie, przy każdej formie przekazu, zawsze potrzebuje działania Ducha Świętego.

  5. Nie można robić różnicy między komunikacją z pomocą i bez pomocy mediów. Każda komunikacja następuje za pomocą mediów, a więc pośrednio.

  6. Rozróżnić można jednak różne, z różnymi właściwościami i różnymi możliwościami zastosowania.

  7. Jako media mogą być też traktowane różne języki i ich uregulowania w różnych środowiskach.

  8. Media są drogą kontaktu między ludźmi, tak więc umożliwiają i ułatwiają tworzenie ludzkich społeczności.

  9. W swym praktycznym działaniu Jezus wykorzystywał całą, różnorodną gamę mediów, odpowiednią dla środowiska ludzi, wśród których przebywał i do jakiego byli przyzwyczajeni w codziennym życiu.

  10. Jezus używał także naturalnych i technicznych mediów, np. ulic, budynków, pól, jezior czy łodzi.

  11. Przy użyciu do komunikacji z ludem łodzi Piotra wykorzystał także naturalno - techniczne właściwości, specyficzne dla łodzi i wody, czyli zdolności pływania, a także akustycznych zalet brzegu jeziora. W ten sposób mógł być jednocześnie widziany i słyszany przez wielu ludzi i pomimo sporego dystansu, był osiągalny dla wielu.

  12. Nieprawidłowo użyte środki przekazu mogą przeszkodzić w głoszeniu przesłania.

  13. Media mogą utrudnić, a nawet zahamować komunikację, kiedy świadomość i uwagę słuchaczy odciągną od przekazywanej treści i skierują na siebie. W tym wypadku „medium” panuje nad „wiadomością”.

  14. Samo medium nie jest wiadomością. Nadaje jej tylko formę.

  15. W przypadku ProChrist połączone będzie kilka form medialnych:
                - otwarta „impreza na miejscu” w której udział wezmą
                  chrześcijanie (chóry, prezenterzy, grupy pantomimy itp.)
                - przekaz video
                - możliwość osobistej rozmowy.

dla ProChrist Dr Rainer Uhlmann

Chodzi o Ciebie!

M m m szynę do pis ni . St rego typu. Dzi ł  c łkiem nieźle, poz  czcionką. Czterdzieści trzy czcionki funkcjonują bez z rzutu,  le t  jedn ..., no cóż...

Cz sem m m wr żenie, że Twoj  grup  młodzieżow  jest j k moj  m szyn  do pis ni . Gdy więc przyjdzie Ci n  myśl, że twoj  osob  nie jest  ni w żn ,  ni potrzebn , wspomnij o mojej m szynie.

I wtedy powiedz sobie: „Jestem potrzebny. Mój głos się liczy. Przy moim udzi le pismo (dzi ł nie) n szej m szyny (grupy młodzieżowej) może być o wiele przejrzystsze”.

Cliff Richard - kilka myśli

  • „Nie możemy dostrzec lasu, bo zasłaniają go nam drzewa. Nie możemy dostrzec Jezusa, bo przesłaniają Go nasze pytania i wahania. Niech więc duma nie przeszkadza ci być jak dziecko. I nie obawiaj się, spotkanie z Jezusem nie oznacza intelektualnego samobójstwa.” 

  • „Jeżeli oddamy serce forsie, kolekcji płyt, jakiemuś zespołowi, czy gwiaździe rocka - wystarczy jeden dzień, jedna chwila, a nasze marzenia i skarb mogą się ulotnić jak kamfora, a my zostajemy na lodzie.” 

  • „Bóg nigdy nie obiecywał swemu ludowi, że usunie z jego drogi przeszkody i zasadzki. Obiecywał tylko, że nas przez nie przeprowadzi!” 

  • „Musimy sobie i innym uświadomić, że nazywamy się <chrześcijanami>, ponieważ jesteśmy związani z Jezusem Chrystusem, a to oznacza, że przez wiarę zaakceptowaliśmy Go jako Zbawiciela i służymy Mu jak Panu.” 

  • „Bóg nigdy nie oczekuje od nas i nie żąda rzeczy nie możliwych. Kiedy próbujemy wymigać się od wypełnienia woli Bożej, lekceważymy nie tylko nasze własne zdolności, ale także zdolności Boga do działania w nas.”

Koniecznie przeczytaj: „Wielki nieznajomy”

     „Gestapo opuściłem pod przemożnym doznaniem wszechmocy i dobroci Bożej. Stała się rzecz nieprawdopodobna. Byłem wolny. Poczułem się jak uskrzydlony. Działo się we mnie coś niewyrażalnego, czego nie sposób nazwać ani opisać.

     Gdy znalazłem się na drodze, promienie zachodzącego słońca czerwieniały na górskim grzbiecie i siarczysty mróz zbliżał się od północy tak, iż przeszył mnie zimny dreszcz.

     Ogarnęła mnie głęboka zaduma.

     Czułem bliskość Jezusa Chrystusa, sprawcy mojego ocalenia, bliskość ta napełniła mnie pokojem, przewyższającym wszelkie rozumienie ludzkie.
 

     Przed oczyma mojej duszy roztaczał się obraz drogi przebytej u boku Pana i Zbawiciela w ciągu czterdziestu miesięcy od chwili, gdy mu zawierzyłem swoje przegrane życie w kotle obławy w dolinie Jawornika. Wszystko, co wydawało mi się podczas niej beznadziejną udręką, pogrążonego w otchłani straceńca - który mniemał, że na darmo błaga o ratunek umierając ze strachu - okazało się teraz cudownym, konsekwentnym kierownictwem i niezawodną opieką oraz najdoskonalszą szkołą Bożą, w której zostałem przygotowany do nieuniknionej konfrontacji z mocami, czyhającymi na moje ziemskie życie.”

 

     Cytat pochodzi z książki „Wielki Nieznajomy” autorstwa p. Józefa Łamacza z Cieszyna (Oficyna Wydawnicza „Vocatio”, Warszawa 1997). Jest ona świadectwem wiary, doświadczeń i przeżyć autora z czasów okupacji oraz przemożnym dowodem, iż Jezus żyje i działa w każdych warunkach i w każdym czasie. Autor zamieszkał ostatnio w Dzięgielowie i przeznaczył 100 egzemplarzy swej książki na budowę „Domu Seniora”. Diakonat rozprowadza ją za ofiarą 20 zł za egzemplarz. Polecając tę ciekawą bardzo interesującą, budującą książkę Diakonat prosi równocześnie o te ofiary i wsparcie budowy, gdyż główny sponsor Fundacja Polsko-Niemiecka w Warszawie po wstępnej akceptacji, nie udzieliła jeszcze żadnej pomocy.