|
Emil Nolde - jeden z największych
indywidualistów w historii sztuki, „zawsze niepokorny, stale atakowany i
atakujący”, mistrz malarskich plam i kleksów oddających emocje,
potwierdzających prawdę lub fałsz. Oskarżany o brutalizację malarskich
przedstawień pełnych zniekształceń i oszpecenia, jako jeden z
nielicznych w gronie niemieckich ekspresjonistów chętnie podejmuje
tematykę biblijną. Jego ewangelickie wychowanie pozwala mu swobodnie
poruszać się po obszarze tak Starego, jak i Nowego Testamentu (liczne
obrazy: „Zielone Świątki”, „Ostatnia wieczerza”, tryptyk „Maria
Egipcjanka”, poliptyk „Życie Jezusa”).
|
Dzieło: |
„Podatek”
olej na płótnie
117 x 87 cm
1915 r.
muzeum
Kunsthalle w Kiel
|
|
Emil Nolde, a właściwie Emil Hansen
urodził się w 1867 r. w miejscowości Nolde na pograniczu
niemiecko-duńskim. Wychował się w rodzinie chłopskiej. Uczył się
snycerki, dopiero w 25 roku życia zaczyna pobierać lekcje rysunku i
malarstwa, w latach 1898-1899 studiuje w Monachium. Przez oryginalność
swojej twórczości trudny do zakwalifikowania. Niebywale płodny malarsko,
zyskuje uznanie jednych i pogardę drugich. Od 1909 roku maluje tematy
religijne. W czasach narodowego socjalizmu zostaje zaszeregowany do
grona potępionych artystów, których prace wyeksponowano na słynnej
wystawie „sztuki zdegenerowanej” w połowie lipca 1937 r. Z muzeów
usunięto 1054 jego obrazy, jako „bezwartościowe płody chorego umysłu…”.
Mieszka i działa głównie w Berlinie. Po upadku nazizmu powraca do
aktywnego, artystycznego życia. Przenosi się do Seebüll w Holstein. Obok
malarstwa para się drzeworytem i litografią. Umiera w 1956 roku w wieku
89 lat. W jego domu zebrano sporą liczbę jego obrazów i urządzono muzeum.
Prezentowany obraz „Podatek” jest stosunkowo mało znanym dziełem, jednak
dobrze oddającym pasję malarza, by nie tyle ilustrować historie biblijne,
co je zinterpretować odkrywając wewnętrzne wartości. Obraz jest niemal
teologicznym odwzorowaniem przekazu Ewangelii.
Wtedy faryzeusze odeszli i naradzali
się, co by zrobić, żeby Jezus uwikłał się w swoich słowach. Wysłali więc
do Niego swoich uczniów wraz ze zwolennikami Heroda i zapytali:
Nauczycielu, wiemy, że jesteś człowiekiem prawym i nauczasz, jak
postępować zgodnie z prawdziwą wolą Boga, na opinii Ci nie zależy i nie
obawiasz się narazić ludziom. Więc powiedz nam, jakie jest Twoje zdanie:
czy należy płacić podatek cesarzowi, czy nie? Jezus znał jednak ich
zamiary i powiedział: Chcecie mnie wystawić na próbę, obłudnicy?
Podajcie mi monetę, którą się płaci podatek. I podali Mu denara. Wtedy
zapytał: Czyja to twarz i czyje imię? Odpowiedzieli: Cesarza. Wtedy On
rzekł: Co się należy cesarzowi, oddajcie cesarzowi, a co się należy Bogu,
oddajcie Bogu! Zaskoczeni taką odpowiedzią wycofali się i odeszli.
Ewangelia Mateusza 22,15-22
(przekład współczesny)
Co cesarskie, a co Boże? Tak postawione
pytanie odzwierciedla poważny problem, obecny od zawsze, w każdym
okresie dziejów. Jego rozwiązanie nigdy nie należało do łatwych.
Rozstrzygnięcie tego problemu najczęściej dokonuje się publicznie, na
oczach innych ludzi. Podejmowane decyzje poddawane są zatem częstej
krytyce. Co cesarskie, a co Boskie? Brak odpowiedzi oznaczałby brak
działania, stagnację, przegraną. Natomiast decyzja w tej kwestii
przynosi najczęściej - jeśli nie zawsze - zakłopotanie, czasami dramat
dziejący się we wnętrzu człowieka. Właśnie to napięcie wewnętrzne, ów
dramat zafascynował Noldego, który postanowił utrwalić w przejmujący
sposób na płótnie to wszystko, co dzieje się w sercu i umyśle.
Widzimy trzy postacie: dwaj starsi,
łysi mężczyźni o siwych brodach dyskutują z o wiele młodszym od siebie
Jezusem. Są zdenerwowani. To przedstawiciele dwu zwalczających się
ugrupowań: herodianie i faryzeusze. Jeszcze raz sprawdza się twierdzenie,
iż wspólny wróg skutecznie jednoczy. I choć to zabrzmi bardzo
nieprzyjemnie, dla nich wrogiem, przynajmniej w ich mniemaniu, był Jezus.
Mają szeroko otwarte oczy, widoczna jest wymowna gra rąk. Przed chwilą
wypowiedzieli piękne słowa: „Nauczycielu, wiemy, że jesteś człowiekiem
prawym i nauczasz, jak postępować zgodnie z prawdziwą wolą Boga. Na
opinii Ci nie zależy i nie obawiasz się narazić ludziom”.
Te piękne słowa jednak nic nie znaczą.
Przesycone są jadem, podstępem i fałszem. To tylko niesmaczne preludium
do podchwytliwego pytania. Twarze pytających wskazują pozorną uprzejmość.
W rzeczywistości chodzi o przyparcie Jezusa do muru. Jesteśmy świadkami
polowania na człowieka, polowania na wypowiedziane słowa. „Powiedz nam
jakie jest Twoje zdanie: Czy należy płacić podatek cesarzowi, czy nie?” Ci dwaj na pewno myślą: Obojętnie jaka będzie odpowiedź - sukces
zapewniony! Lecz mimo wszystko, ciekawe na kogo Jezus postawi, kogo
wybierze: cesarza w Rzymie, czy Boga w niebie? Widać jak są podnieceni
niepewnością odpowiedzi Jezusa. Obaj są doświadczeni w zastawianiu
pułapek. Przedstawieni jako starcy, chyba już nie raz łapali rozmówców w
sieć słów i deklaracji. Nie lubimy takich ludzi, boimy się takiej
znajomości, nie chcemy takich kontaktów, ale z drugiej strony ci dwaj,
to gorliwi i dosłowni wykonawcy zasad usłyszanych od Boga. Troska o
Zakon pożera ich nieustannie. Gorliwość i fanatyzm stały się pułapką dla
autentyczności i spontaniczności ich wiary. Do tego dochodzi polityka i
walka o wpływy. Oba ugrupowania od dawna śledziły Jezusa. Zapewne znali
i pamiętali Jego słowa: „Nikt nie może dwom panom służyć, gdyż albo
jednego nienawidzić będzie, a drugiego miłować, albo jednego trzymać się
będzie a drugim pogardzi” (Mt 6,24). I chociaż wtedy, gdy Jezus
powiedział te słowa, chodziło o pieniądze i Boga, to jednak dla nich
zestawienie: cesarz i Bóg znaczyć może wciąż to samo. Pogańskie
cesarstwo i teokratyczny, choć podbity Izrael, to trudne do pogodzenia
wielkości. Wiedział o tym Syn Boży, wiedzieli faryzeusze, wiedział lud,
który najciężej znosił podatkowe zobowiązania. Na obrazie widzimy
napiętą sytuację. Wszyscy stoją blisko siebie, patrzą prosto w oczy.
Jest teraz okazja, by zmarginalizować Jezusa, mają nadzieję na klęskę
pytanego, ale jednocześnie boją się, są czerwoni ze zdenerwowania i
agresji. Charakterystyczne: niby chodzi o monetę czynszową, ale nikt
nawet na nią nie popatrzy. To tylko doskonały pretekst. Jezus prosi o
denara. Wcześniej jednak mówi znamienne słowa, skutecznie demaskujące
starców: „Chcecie mnie wystawić na próbę, obłudnicy?” Trzymany poziomo
denar ukazuje podobiznę Tyberiusza. Jezus odpowiada pytaniem: „Czyja to
podobizna i czyj napis?” Przenikliwe oczy Jezusa widzą wszystko.
Zdemaskowani starcy, mimo że uczeni, to jednak oszuści i obłudnicy,
udzielają krótkiej odpowiedzi, potem będą już tylko milczeć. W istocie
pozorne pytanie o podatek znalazło zaskakującą odpowiedź:
„Oddawajcie
więc, co jest cesarskie - cesarzowi, a co Boskie - Bogu!” Odpowiedź
Jezusa, choć demaskująca, jest jednak spokojna i dostojna. Tak jak cała
Jego postawa. Tamci gestykulują rękoma, tylko Jezus trzyma rękę w
pokojowym poziomie, delikatnie trzymając dowód rzeczowy dialogu. To Jezus jest tutaj główną postacią, nie dlatego że jest pośrodku, zresztą
oś symetrii jest wolna od postaci, jasno dzieląc powierzchnię obrazu na
dwie przeciwne sobie strony, Jezus jest tutaj największą postacią, wysoką na wysokość obrazu. Czym była odpowiedź Jezusa? Dla podstępnie
pytających - przegraną, a dla ogółu - przekonaniem, że prawowierność
Bogu nie jest zależna od płacenia podatku. Jakość wiary nie zależy od
tego, płacenie podatków nie decyduje o prawowierności. Okazuje się, że
można uznać cesarza za panującego, wcale nie sprzeciwiając się Bogu.
Denar z podobizną cesarza Tyberiusza nie jest tutaj istotny. Jezus nie
jest też politycznym zbawicielem, choć pokusa, by wykreować Go na
takiego wodza, była i jest wciąż silna i możliwa.
Cała rozmowa toczy się przy świadkach.
Widzimy jednego. Przedstawiony wieśniak niby jest jeszcze w polu
widzenia, niby ucieka poza ramy obrazu. On pierwszy, gdyby było trzeba,
pobiegnie do świata, by powtórzyć odpowiedź Jezusa. Jest biedny, bosy,
marnie odziany. Najpierw wystraszony pułapką i współczujący Jezusowi,
potem uważnie słuchający. Czy jest zadowolony z odpowiedzi Jezusa?
Możemy odpowiedzieć, że nie. Jego trudna sytuacja majątkowa nie zyska na
takim werdykcie, ale trudno.
Odpowiedź Jezusa ma bowiem ogromne
znaczenie. Uświadamia nam dwa zakresy obowiązków, zobowiązań, mówi o
dwóch płaszczyznach, które nie muszą się znosić. Ale jeśli kolidują,
jeśli - bo i tak bywa - jakaś władza nie jest od Boga, bo się Bogu
sprzeciwia, stwarzając dokuczliwą alternatywę, wybór jest jasny,
dyktowany wiernością Bogu, przy czym sprawy fiskalne najczęściej nie
stwarzają tego typu problemów. „Jeśli można, o ile to od was zależy, ze
wszystkimi ludźmi pokój miejcie” (Rz 12,18) oraz
„Nie daj się zwyciężać
złu, ale zło dobrem zwyciężaj” (Rz 12,21). „Oddawajcie każdemu to co się
należy; komu podatek - podatek, komu cło - cło, komu bojaźń - bojaźń,
komu cześć - cześć” (Rz 13,7) - doradza apostoł Paweł.
Emil Nolde był pewien, że istotą całego
zdarzenia nie był system podatkowy i sprawy fiskusa, lecz przebiegła
chęć uwikłania spraw duchowych zarzuconą polityczną siecią. Kuszenie,
tym razem polityczne - nie ominęło Jezusa, nie omija także uczniów
Jezusa każdego pokolenia. Monety wciąż są w obiegu, podatki pozostały
ważnym instrumentem rządzenia i podziałów. Tyberiuszowa podobizna ma
tysiące nowych twarzy. Ale to nic! Nie wolno rozwiązywać kwestii
duchowych - materialnie, Boskich po ludzku, kościelnych - politycznie.
Oczywiście nie brakuje ludzi, którzy woleliby, aby zagadnięty Jezus
powiedział w tej historii powstańcze, ekonomiczne, separatystyczne -
Nie! Fakt pozostaje jednak faktem - odpowiedź Pana Jezusa została
utrwalona, i trudno dyskutować na ile obecnie nas obowiązuje! Zatem
także dzisiaj, w naszej sytuacji niespokojnych czasów, potwornej „walki
z przeróżnymi duchami i siłami z wysokości”, pozostają ważne słowa o
powinności: co cesarskiego - cesarzowi, co Bożego - Bogu, a tym którzy
gmatwają, komplikują, kuszą i oszukują pozostaje „siedmiokrotne biada”
odnotowane w następnym rozdziale Ewangelii Mateusza.
Nam zaś, borykającym się w świadomym
życiu wiary z koniecznością dokonywania wyborów, być może pomocnym
będzie mąż wiary i reformator, który powiedział: „Chrześcijanin jest
wolnym panem, a zarazem w miłości wszystkich poddanym.” Amen.
ks. Roman Pawlas |