|
Nie zdążysz
pokochać tych, których spotykasz na swej drodze,
Nie zdążysz dać nic w zamian Tym, którzy ofiarowali
siebie samego.
Czyżby?
A jednak otworzysz swe serce, podasz uśmiech na twarzy,
Podarujesz swój czas, uczynisz wspólną historię,
uwierzysz w dobro, uwierzysz w ludzi (…)
Dasz wiarę? Kiedyś nie bardzo – teraz mam pewność.
Dziś – przełykam łzy, resztę zaciskam w dłoni.
Patrzę – wszyscy odchodzą w czasie, krótszym od krzyku.
Czuję – tylko ból ocierający się o wrak duszy
A tak bardzo chciałabym powiedzieć
„dziękuję”!
(27.06.2003)
Sama
nie wiem w jakie obrać mam słowa to, co czuję – ból?
Może żal? Czy bardziej jakieś niespełnienie? Cały
miesiąc próbuję pogodzić się z tym faktem, ale ciało jak
i dusza odmawiają posłuszeństwa. Wiedząc o tym
wcześniej, myślałam że będzie mi łatwiej, a przeciwnie.
Próbuję zebrać myśli, ale to nie takie proste.
Nigdy
nie przykuwałam wagi do duszpasterzy i ich rodzin
pracujących w naszej parafii – zbyt szybko przemijali,
nie posiadali widocznie czegoś szczególnego, a teraz to
coś więcej. Nie potrafię tego opisać, bo tak naprawdę
cóż mogę powiedzieć w porównaniu do tych, którzy znają
księdza o wiele dłużej? Nawet nie jestem wstanie sobie
tego wyobrazić! Ja z perspektywy tych 9 miesięcy czuję,
że tracę kogoś bliskiego, co więcej – kogoś, kto tyle
radości i ciepła wniósł w nasze życie, kogoś kto nadawał
rytm tej parafii, kogoś kto miał niesamowite podejście
do Boga, ludzi, świata , kogoś – kto podarował nam swoje
serce… I nie piszę tego po to, by wypełnić puste kartki,
czy nie czuć się kimś gorszym, po prostu czuję taką
powinność, a nie umiałabym tego wypowiedzieć tak
bezpośrednio. Łatwiej jest napisać, prawda?! :)
Zawsze
traciłam tych, których kochałam i tracę nadal. O tyle
jest mi trudniej, gdyż jestem bardzo wrażliwa. A tak w
ogóle, to nie bez powodu spotykamy na swej drodze tak
wspaniałych ludzi, nic nie dzieje się bez celu, każdy
szuka swego sensu. Z jakże nerwową niepewnością odliczam
dni tego miesiąca, a tu już końcówka wybija! Nie wierzę,
że istnieje jeszcze ktoś taki, tak wspaniała i ciepłem
zarażająca rodzina!!!
Jak
jasno ukazuje oblicze moja teza – lada dzień i nie
będzie już WAS, pozostanie ten żar, co nie zgasł w
naszych sercach. Pomału nas opuszczacie, pomału i tato
nas opuszcza - najważniejsza osoba w mym życiu, nie
wiem, ale tak było i jest. Czasami wydaje mi się, że nie
posiadam już jakichkolwiek sił, że opadnę, że nie
podołam temu wszystkiemu, a mimo wszystko wierzę, że Bóg
nas nie opuści. Choć wielokrotnie zwątpiłam, to jednak
wiele mu zawdzięczam, bo „Ty wydobyłeś z przepaści życie
moje, Panie, Boże mój…”(Jon 2,7).
Pomimo
tej strasznej prawdy o tacie - nieważne co to jest i jak
to się potoczy, bez względu na wszystko będę wierzyć -
wiara to siła, do tej pory żyliśmy w duchu wiary, więc
dlaczego miałabym się poddać? Nie teraz!
A
teraz? Teraz stoję na uboczu i nie mogę Was zatrzymać.
Nie wiem jak mam się odwdzięczyć za WSZYSTKO, za
bezinteresowną pomoc w każdej sytuacji, za każde dobre
słowo – ileż sił mi to wszystko dodawało przy chorobie
taty! Dziękuję za chwile spędzone tutaj, za garść
niezapomnianych przeżyć, za wspólne wyjazdy, wspólny
śpiew, za WASZĄ OBECNOŚĆ – po prostu byliście z nami -
to takie oczywiste!!!!!
„Jak
żyć? Spytał mnie ktoś, kiedy ja zamierzałem spytać go o
to samo” (Tatarkiewicz) – „Gdzie jest skarb twój, tam
będzie i serce twoje” (Mt 6,21). Chciałabym umiejętnie
wykorzystać swój czas i żyć tak jak wy, podziwiam
Księdza za wszystko co uczynił dla innych!!!
SZCZĘŚCIE JEST TAM GDZIE NAS KOCHAJĄ! A tam, gdzie nas
kochają jest nasz dom! Mam nadzieję, że ślad o Was nie
zaginie, że będziecie do NAS powracać, nie wymażecie nas
z pamięci, również i kontakt będzie utrzymywany do końca
świata i o jeden dzień dłużej!!! (jak to mówi Jurek
Owsiak). Proszę mi to obiecać!!! Za bardzo staliście się
mi bliscy, bym mogła na cokolwiek pozwolić, choć sama
nie rozumiem dlaczego tak jest!?
Z całego serca
życzę, aby i tam pomyślnie z pomocą Bożą układało się
WAM życie, byście zaznali więcej życzliwości ze strony
ludzi, zresztą co ja mówię - tak samo Was pokochają, jak
my!
J
O to nie muszę się martwić! Jakżesz mogło by być
inaczej!!!! Jak szybko odchodzą Ci, na których nam
zależy.
L
Jednego tylko
żałuję… - że nie poznałam Was wcześniej, a teraz tak
szybko muszę się rozstawać!
L
Ania Perun
P.S.
Proszę mnie informować o zmianach adresu i wszelkich
innych zmianach!!! Hehe! Nie zostawię tego tak poprostu!
:)))
DOZOBACZENIA JAK NAJSZYBCIEJ, BYLE CZĘŚCIEJ!
„Trudzimy się i walczymy dla tego, że
położyliśmy nadzieję w Bogu żywym, który jest
zbawicielem wszystkich ludzi, zwłaszcza wierzących”
(1 Tm 4,10)
„Zachowaj też w pamięci całą drogę,
którą PAN, BÓG twój, prowadził Cię”
(5 Mż 8,2)
Nasze serca zawsze
dla Was otwarte!
Włocławek, dnia 28
czerwca 2003 r. |