L I S T Y,    U W A G I,   S P O S T R Z E Ż E N I A

Anna Perun
Włocławek

 
 > Home > Archiwum > Gazeta Ewangelicka > Listy do Redakcji GE i nie tylko > Anna Perun

Nie zdążysz pokochać tych, których spotykasz na swej drodze,
Nie zdążysz dać nic w zamian Tym, którzy ofiarowali siebie samego.
Czyżby?
A jednak otworzysz swe serce, podasz uśmiech na twarzy,
Podarujesz swój czas, uczynisz wspólną historię, uwierzysz w dobro, uwierzysz w ludzi (…)
Dasz wiarę? Kiedyś nie bardzo – teraz mam pewność.
Dziś – przełykam łzy, resztę zaciskam w dłoni.
Patrzę – wszyscy odchodzą w czasie, krótszym od krzyku.
Czuję – tylko ból ocierający się o wrak duszy
A tak bardzo chciałabym powiedzieć „dziękuję”!                                                                               (27.06.2003)

            Sama nie wiem w jakie obrać mam słowa to, co czuję – ból? Może żal? Czy bardziej jakieś niespełnienie? Cały miesiąc próbuję pogodzić się z tym faktem, ale ciało jak i dusza odmawiają posłuszeństwa. Wiedząc o tym wcześniej, myślałam że będzie mi łatwiej, a przeciwnie. Próbuję zebrać myśli, ale to nie takie proste.

            Nigdy nie przykuwałam wagi do duszpasterzy i ich rodzin pracujących w naszej parafii – zbyt szybko przemijali, nie posiadali widocznie czegoś szczególnego, a teraz to coś więcej. Nie potrafię tego opisać, bo tak naprawdę cóż mogę powiedzieć w porównaniu do tych, którzy znają księdza o wiele dłużej? Nawet nie jestem wstanie sobie tego wyobrazić! Ja z perspektywy tych 9 miesięcy czuję, że tracę kogoś bliskiego, co więcej – kogoś, kto tyle radości i ciepła wniósł w nasze życie, kogoś kto nadawał rytm tej parafii, kogoś kto miał niesamowite podejście do Boga, ludzi, świata , kogoś – kto podarował nam swoje serce… I nie piszę tego po to, by wypełnić puste kartki, czy nie czuć się kimś gorszym, po prostu czuję taką powinność, a nie umiałabym tego wypowiedzieć tak bezpośrednio. Łatwiej jest napisać, prawda?! :)

            Zawsze traciłam tych, których kochałam i tracę nadal. O tyle jest mi trudniej, gdyż jestem bardzo wrażliwa. A tak w ogóle, to nie bez powodu spotykamy na swej drodze tak wspaniałych ludzi, nic nie dzieje się bez celu, każdy szuka swego sensu. Z jakże nerwową niepewnością odliczam dni tego miesiąca, a tu już końcówka wybija! Nie wierzę, że istnieje jeszcze ktoś taki, tak wspaniała i ciepłem zarażająca rodzina!!!

            Jak jasno ukazuje oblicze moja teza – lada dzień i nie będzie już WAS, pozostanie ten żar, co nie zgasł w naszych sercach. Pomału nas opuszczacie, pomału i tato nas opuszcza - najważniejsza osoba w mym życiu, nie wiem, ale tak było i jest. Czasami wydaje mi się, że nie posiadam już jakichkolwiek sił, że opadnę, że nie podołam temu wszystkiemu, a mimo wszystko wierzę, że Bóg nas nie opuści. Choć wielokrotnie zwątpiłam, to jednak wiele mu zawdzięczam, bo „Ty wydobyłeś z przepaści życie moje, Panie, Boże mój…”(Jon 2,7).

            Pomimo tej strasznej prawdy o tacie - nieważne co to jest i jak to się potoczy, bez względu na wszystko będę wierzyć - wiara to siła, do tej pory żyliśmy w duchu wiary, więc dlaczego miałabym się poddać? Nie teraz!

            A teraz? Teraz stoję na uboczu i nie mogę Was zatrzymać. Nie wiem jak mam się odwdzięczyć  za WSZYSTKO, za bezinteresowną pomoc w każdej sytuacji, za każde dobre słowo – ileż sił mi to wszystko dodawało przy chorobie taty! Dziękuję za chwile spędzone tutaj, za garść niezapomnianych przeżyć, za wspólne wyjazdy, wspólny śpiew, za WASZĄ OBECNOŚĆ – po prostu byliście z nami - to takie oczywiste!!!!!

            „Jak żyć? Spytał mnie ktoś, kiedy ja zamierzałem spytać go o to samo” (Tatarkiewicz) – „Gdzie jest skarb twój, tam będzie i serce twoje” (Mt 6,21). Chciałabym umiejętnie wykorzystać swój czas i żyć tak jak wy, podziwiam Księdza za wszystko co uczynił dla innych!!!

            SZCZĘŚCIE JEST TAM GDZIE NAS KOCHAJĄ! A tam, gdzie nas kochają jest nasz dom! Mam nadzieję, że ślad o Was nie zaginie, że będziecie do NAS powracać, nie wymażecie nas z pamięci, również i kontakt będzie utrzymywany do końca świata i o jeden dzień dłużej!!! (jak to mówi Jurek Owsiak). Proszę mi to obiecać!!! Za bardzo staliście się mi bliscy, bym mogła na cokolwiek pozwolić, choć sama nie rozumiem dlaczego tak jest!?

Z całego serca życzę, aby i tam pomyślnie z pomocą Bożą układało się WAM życie, byście zaznali więcej życzliwości ze strony ludzi, zresztą co ja mówię - tak samo Was pokochają, jak my! J O to nie muszę się martwić! Jakżesz mogło by być inaczej!!!! Jak szybko odchodzą Ci, na których nam zależy. L

Jednego tylko żałuję… - że nie poznałam Was wcześniej, a teraz tak szybko muszę się rozstawać! L

Ania Perun

P.S.
Proszę mnie informować o zmianach adresu i wszelkich innych zmianach!!! Hehe! Nie zostawię tego tak poprostu! :)))
DOZOBACZENIA JAK NAJSZYBCIEJ, BYLE CZĘŚCIEJ!

„Trudzimy się i walczymy dla tego, że położyliśmy nadzieję w Bogu żywym, który jest zbawicielem wszystkich ludzi, zwłaszcza wierzących”

(1 Tm 4,10)

„Zachowaj też w pamięci całą drogę, którą PAN, BÓG twój, prowadził Cię”     (5 Mż 8,2)

Nasze serca zawsze dla Was otwarte!

 

Włocławek, dnia 28 czerwca 2003 r.